Niestety, ta podróżnicza samowolka wkrótce się skończy. Tajlandzkie władze oficjalnie przypieczętowały decyzję, która z pewnością ukróci plany osób planujących wielotygodniowy, beztroski wypoczynek na rajskich wyspach.
15 września wchodzą nowe zasady. Pobyt skrócony o połowę
Oficjalny komunikat ministerstwa spraw zagranicznych nie pozostawia złudzeń. Od 15 września dotychczasowy, wyjątkowo hojny limit ruchu bezwizowego dla obywateli krajów Unii Europejskiej (a także mieszkańców całej strefy Schengen) zostanie obcięty o połowę. Zamiast dotychczasowych 60 dni na zwiedzanie świątyń, nurkowanie czy pracę z widokiem na palmy, turyści otrzymają na wjeździe stempel zezwalający jedynie na 30-dniowy pobyt.
Czytaj też:Ponad 7700 zamków na jednej mapie. Wreszcie powstało narzędzie, na które czekałam
Zmiana ta dotknie podróżnych z ponad 60 państw i terytoriów na świecie. Przepisy ujednolicają dotychczasowy system, który zdaniem lokalnych władz wymagał pilnego uporządkowania. Nowy podział nie traktuje jednak wszystkich państw jednakowo – podczas gdy Europejczycy tracą połowę swojego czasu, obywatele Peru, Brazylii oraz Korei Południowej otrzymają niespodziewany prezent w postaci wydłużenia bezwizowego limitu z 60 do aż 90 dni. Los turystów z kolejnych około 20 państw wciąż pozostaje pod znakiem zapytania i czeka na rozstrzygnięcia dyplomatyczne.
Skąd taka decyzja?
Cóż, nie mamy stuprocentowej pewności, ale według doniesień, bezpośrednim impulsem do wprowadzenia obostrzeń była seria głośnych incydentów i przestępstw z udziałem obcokrajowców. W ostatnich miesiącach w Tajlandii doszło do fali zatrzymań cudzoziemców oskarżonych o przestępstwa narkotykowe, handel ludźmi czy nielegalne prowadzenie biznesów – w tym hoteli, szkół i punktów usługowych – bez wymaganych pozwoleń i płacenia podatków. Ciężko się dziwić, że władze zareagowały w ten sposób.

Przedłużony do dwóch miesięcy pobyt bezwizowy sprzyjał tak zwanym “visa runom” oraz nieoficjalnemu osiedlaniu się na miejscu pod przykrywką zwykłego turysty. Władze postanowiły uszczelnić granice i odzyskać pełną kontrolę nad tym, kto i na jakich zasadach przebywa na terytorium kraju. Jest to decyzja o tyle odważna, że turystyka pozostaje kluczowym filarem tajlandzkiej gospodarki, odpowiadając za ponad 10 procent PKB. Choć od początku 2026 roku kraj odwiedziło blisko 21 milionów zagranicznych gości (co oznacza niewielki, 3-procentowy spadek w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku), ruch wciąż nie powrócił do poziomów sprzed pandemii.
Jak zaplanować dłuższy urlop po nowemu?
Czy skrócenie bezwizowego wjazdu do miesiąca oznacza, że musimy definitywnie pożegnać się z marzeniami o spędzeniu całej zimy w Tajlandii? Na szczęście nie wszystko stracone, choć trzeba będzie wykazać się lepszą organizacją i przygotowaniem logistycznym jeszcze przed wylotem.
Dla osób, które potrzebują jedynie nieznacznego wydłużenia urlopu, wciąż pozostaje ścieżka urzędowa na miejscu. Urzędnicy imigracyjni zachowali prawo do jednorazowego przedłużenia pobytu bezwizowego na miejscu w lokalnym biurze imigracyjnym (przeważnie o dodatkowe 30 dni), jednak decyzja każdorazowo zależy od indywidualnej oceny funkcjonariusza.
Z kolei cyfrowi nomadzi, freelancerzy oraz fani naprawdę długich podróży powinni skierować swój wzrok w stronę wizy Destination Thailand Visa (DTV). To stosunkowo świeże rozwiązanie oferuje możliwość pobytu do 180 dni przy każdym wjeździe do kraju, z opcją przedłużenia o kolejne 180 dni. Tu jednak jest kilka wymogów, które trzeba spełnić. Przede wszystkim trzeba mieć odpowiednie zabezpieczenie finansowe w wysokości co najmniej 500 000 bahtów (około 53 tys. złotych). Musimy mieć też potwierdzenie legalnego zatrudnienia lub prowadzenia działalności poza granicami Tajlandii.
Trochę więcej z tym roboty, ale przynajmniej pobyt jest w pełni legalny, a władze Tajlandii mają pewność, że goszczą u siebie kogoś, kto ma się za co utrzymać. Tymczasem dla zwykłych urlopowiczów nic się nie zmieni, choć jeśli w najbliższym czasie planowaliście wylot do tego kraju, lepiej wcześniej zweryfikować swoje rezerwacje i wymogi formalne, by wyjazd przebiegł bez problemu.
