To odpowiedź UE na szybko rozprzestrzeniającą się w sieci mowę nienawiści oraz doniesienia, że media społecznościowe coraz częściej wykorzystywane są przez grupy terrorystyczne w celu radykalizacji i rekrutacji młodych.

I tak np. według londyńskiej fundacji Quilliam, walczącej z ekstremizmem, tzw. państwo islamskie codziennie zamieszcza w internecie średnio 38 nowych materiałów propagandowych, w tym audycje radiowe, filmy i promujące organizację wpisy. Statystyki pokazują ponadto, że jeden na trzech internautów nie ma jeszcze skończonych 16 lat, a co piąty nieletni spotkał się w internecie z mową nienawiści.

Zarówno propaganda terrorystyczna jak i mowa nienawiści,  obejmująca m.in. ksenofobiczne i rasistowskie wypowiedzi podżegające do przemocy, są sprzeczne z prawem UE. Dlatego Komisja Europejska chce, aby nawoływanie do nienawiści w internecie zwalczane było tak samo jak każde inne przestępstwo.

Prawo obowiązuje tak samo online, jak offline

W opublikowanych wytycznych urzędnicy wezwali platformy internetowe do podjęcia w nadchodzących miesiącach intensywnych działań na rzecz skutecznego eliminowania nielegalnych wpisów.

- Prawo obowiązuje w równym stopniu w internecie, jak i w świecie realnym. Sieć to nie jest Dziki Zachód, musimy działać – apelowała podczas konferencji prasowej w Brukseli komisarz UE ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia płci.

Komisja proponuje, żeby firmy internetowe wprowadziły wspólne narzędzia do sprawnego wykrywania i usuwania nielegalnych treści oraz zapobiegania ponownemu ich się pojawieniu. Według unijnych urzędników platformy powinny ściślej współpracować z właściwymi organami krajowymi oraz powołać specjalne punkty kontaktowe, za pośrednictwem których zgłaszać będzie można pojawianie się nienawistnych wpisów i je usuwać. Komisja zachęca także serwisy do współpracy z zaufanymi specjalistami tzw. sygnalistami, posiadającymi fachową wiedzę na temat tego, czym są nielegalne treści. Dzięki takiej współpracy niepożądane materiały miałyby być wykrywane znacznie szybciej i prędzej usuwane. UE chce również, żeby firmy IT zainwestowały w technologie, które pomogą automatycznie wykrywać nielegalne treści a wprowadzić na swoich stronach przejrzysty i skuteczny system zgłaszania nieodpowiednich wpisów.

Unijni urzędnicy nie mają wątpliwości, że zarówno mowa nienawiści, jak i propaganda terrorystyczna powinny być jak najszybciej usuwane z sieci. A w przypadku kiedy istnieje ryzyko realnego zagrożenia np. pojawia się podżeganie do aktów terrorystycznych, Komisja może nałożyć konkretne, sztywne ramy czasowe, podczas których nielegalne treści należy będzie wyeliminować.

Firmy internetowe powinny ponadto w jasny i czytelny sposób informować swoich użytkowników jakiego rodzaju treści uznawane są za nielegalne, a także publikować regularne raporty, dotyczące liczby i rodzaju treści jakie zostały usunięte. Jednocześnie jednak platformy powinny wprowadzić zabezpieczenia, które powstrzymają usuwanie treści przez pomyłkę uznanych za niepożądane.

- Nie chcemy promować cenzury. Dlatego nasze wytyczne przewidują środki ochronne mające na celu uniknięcie usuwania treści omyłkowo uznanych za nielegalne i zapewnienie internautom m.in. prawa do wolności wypowiedzi – powiedział podczas spotkania ws. wytycznych Andrus Ansip, komisarz UE ds. jednolitego rynku cyfrowego.

Komisja chce także, żeby serwisy internetowe wprowadziły narzędzia, które uniemożliwią użytkownikom ponowne zamieszczanie raz usuniętych i uznanych za nielegalne treści.

59 proc. nienawistnych wpisów znika z sieci

To nie pierwszy raz kiedy UE postanawia walczyć z mową nienawiści w sieci. W połowie 2016 r. w ramach porozumienia z Komisją Europejską cztery największe serwisy internetowe, w tym Facebook, Twitter, Google i Microsoft, przyjęły tzw. kodeks postępowania obejmujący szereg zobowiązań, w tym bezzwłoczne reagowanie na nielegalne treści. Zgodnie z porozumieniem platformy zobowiązały się, że będą weryfikować większość zgłoszeń w sprawie nawoływania do nienawiści w czasie krótszym niż 24 godziny i, w razie konieczności, blokować lub usuwać takie wpisy.

Dzisiaj, czyli półtora roku po podpisaniu porozumienia, z sieci znika 59 proc. wpisów nawołujących do nienawiści, ale tylko połowa z nich w ciągu doby. Najskuteczniejszy w walce z mową nienawiści jest Facebook, potem Youtube, następnie Twitter.

Zdaniem Komisji branża IT działa jednak wciąż zbyt opieszale.

- Kodeks postępowania udowadnia, że samoregulacja może przynosić rezultaty. Jeżeli jednak firmy technologiczne nie chcą działać, to my to zrobimy! – deklarowała komisarz Jourova.

- Komisja postanowiła radykalnie rozwiązać problem nielegalnych treści w internecie. Nie można pozwolić na utrzymywanie się obecnej sytuacji: w ponad 28 proc. przypadków usuwanie nielegalnych treści zajmuje platformom internetowym więcej niż tydzień! Wysyłamy, więc do platform wyraźny sygnał, że muszą działać w sposób bardziej odpowiedzialny – dodała komisarz UE ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Mariya Gabriel.

Co dalej?

Komisja zapowiada, że przez najbliższe miesiące będzie się uważnie obserwować postępy dokonywane przez platformy internetowe i oceni czy serwisy sprawniej wykrywają i usuwają nielegalne treści w internecie. Jeśli tak się nie stanie, KE rozważy konieczność wprowadzenia odpowiednich przepisów, odgórnie zobowiązujących branżę IT do działania.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana