Brzmi jak urządzenie zaprojektowane przez kogoś, kto po kolejnym pogryzieniu uznał, że dyplomacja zawiodła. Tymczasem Photon Matrix wyszedł już poza etap internetowej ciekawostki. Po dużej kampanii crowdfundingowej urządzenie trafiło do produkcji, a producent uruchomił regularną przedsprzedaż.
LiDAR znajduje komara, laser kończy sprawę
Zasada działania przypomina rozwiązania znane z systemów śledzenia obiektów, tyle że celem jest tutaj stworzenie mające czasem kilka milimetrów długości. LiDAR skanuje otoczenie i określa położenie owada. System galvo błyskawicznie ustawia wiązkę, a laser wykonuje krótki strzał. Według producenta urządzenie potrafi wykrywać latające obiekty mające od 2 do 20 mm i poruszające się z prędkością do 1 m/s.

Wersja Pro obejmuje obszar sięgający do 6 metrów i skanuje sektor o kącie 90 stopni. W zestawie przeznaczonym na zewnątrz można dodatkowo zastosować obrotową podstawę pozwalającą rozszerzyć pole pracy. Producent przewidział nawet zasilanie z powerbanku. Model o pojemności 20 000 mAh ma wystarczyć mniej więcej na cztery godziny działania.
Mam wrażenie, że technologiczna przesada jest tutaj przynajmniej częściowo uzasadniona. Komary są małe, szybkie i wyjątkowo dobre w pojawianiu się dokładnie tam, gdzie przestaliśmy ich szukać. Automatyczne śledzenie ma więc więcej sensu niż w wielu inteligentnych urządzeniach, które powstały głównie dlatego, że ktoś zdołał dołożyć im Wi-Fi.
Jest nawet aplikacja i ranking eliminacji
Oczywiście w 2026 roku laser zabijający komary nie mógł pozostać samotnym urządzeniem z przyciskiem włączania. Photon Matrix współpracuje z aplikacją pokazującą między innymi mapę aktywności owadów, dane dotyczące pracy urządzenia i liczbę trafionych celów. Można zmieniać zasięg skanowania, ustawiać kąt działania oraz harmonogram. Producent dorzucił nawet globalny ranking użytkowników.

Tutaj zaczynam się lekko zastanawiać, dokąd zaszliśmy. Jeszcze niedawno sukcesem wakacyjnego wieczoru było niewrócenie do domu z kilkunastoma swędzącymi bąblami. Teraz można najwyraźniej porównać liczbę zestrzeleń z właścicielem tarasu po drugiej stronie świata. Grywalizacja dotarła do walki z komarami i trudno wymyślić bardziej osobliwy dowód na to, że aplikację da się dziś stworzyć właściwie do wszystkiego.
Niebieski laser na taras, podczerwień do sypialni
Producent przygotował dwie odmiany urządzenia. Niebieska wykorzystuje widzialną wiązkę o długości fali 450 nm i została pomyślana głównie o ogrodach, tarasach oraz kempingach. Podczas trafienia widać charakterystyczny niebieski błysk. Model wykorzystujący podczerwień pracuje z falą 976 nm, dzięki czemu samo działanie lasera pozostaje niewidoczne. Ma być przeznaczony przede wszystkim do wnętrz.

Pomysł korzystania z takiego urządzenia podczas biwaku jest akurat bardzo kuszący. Zamiast wieczornego smarowania się preparatem i pilnowania moskitiery można teoretycznie stworzyć wokół miejsca wypoczynku kontrolowaną strefę. Producent przekonuje przy tym, że system rozpoznaje cele na podstawie rozmiaru, prędkości i sposobu poruszania się. Pszczoły oraz motyle nie mają być typowymi celami, choć sam producent zaleca ustawianie urządzenia z dala od kwitnących roślin i uli.
Technologia selektywnego zwalczania komarów może być interesującą alternatywą dla metod działających na większą grupę owadów, ale jej rzeczywista wartość zależy właśnie od skuteczności rozpoznawania celu.
Cztery tysiące złotych za święty spokój od komarów
Cena skutecznie studzi pierwszy entuzjazm. Outdoorowy Photon Matrix Blue Laser Mosquito Air Defense kosztuje obecnie 1088 dolarów, czyli około 4 040 zł. Wariant na podczerwień wyceniono na 988 dolarów, czyli około 3 670 zł. Urządzenia pozostają w przedsprzedaży, a producent deklaruje wysyłkę w ciągu maksymalnie 120 dni od potwierdzenia zamówienia.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego z wyciąganiem karty płatniczej raczej bym się nie spieszyła. Producent deklaruje system wykrywania ludzi i otoczenia oraz mechanizmy mające zapobiegać niebezpiecznemu uruchomieniu lasera. Jednocześnie w czerwcu 2026 roku procedury związane z wymaganymi certyfikatami bezpieczeństwa nadal były w toku. Wątpliwości w tej sprawie zgłaszali również uczestnicy wcześniejszej kampanii crowdfundingowej.

Przy inteligentnej lampie byłby to detal. Przy urządzeniu automatycznie śledzącym cele i wykorzystującym laser warto poczekać na pełną dokumentację oraz niezależne testy.
Photon Matrix fascynuje mnie więc bardziej jako zapowiedź kierunku, w którym może pójść domowa walka ze szkodnikami. Czujniki stają się tańsze, rozpoznawanie obiektów coraz szybsze, a technologie jeszcze niedawno kojarzone z przemysłem trafiają na stolik obok namiotu. Jeśli laser rzeczywiście okaże się celny, bezpieczny i niezawodny, spray na komary może kiedyś wyglądać równie archaicznie jak packa na muchy. Na razie za tę wizję trzeba zapłacić około 4 tysięcy złotych i zaakceptować fakt, że nasz taras zacznie przypominać bardzo małe centrum dowodzenia.
