Ciekawe rozwiązanie pokazała właśnie marka Panasonic. Są to dwa narzędzia do stylizacji włosów: suszarka EH-NA0L z technologią nanoe MOISTURE+ i Mineral oraz prostownica 2 w 1 EH-HV31. Pierwsza kosztuje w Wielkiej Brytanii 349,99 funta, czyli około 1760 zł, choć w oficjalnym sklepie Panasonica pojawia się też cena promocyjna 229,99 funta, czyli około 1160 zł. Druga została wyceniona na 79,99 funta, czyli około 400 zł.
Włosy nie potrzebują kolejnej tortury
Przez lata urządzenia do stylizacji sprzedawano głównie obietnicą efektu: ma być gładko, błyszcząco, szybko i najlepiej jak po wyjściu od fryzjera. Problem w tym, że włosy zwykle płaciły za to rachunek. Gorący nawiew, płytki prostownicy, pośpiech przed wyjściem z domu – wszystko działało, ale często zostawiało po sobie suchość, puszenie i końcówki, które wyglądały, jakby prowadziły własne, dość dramatyczne życie.
Panasonic próbuje wejść w to trochę inaczej. EH-NA0L nie jest po prostu różową suszarką z wyższej półki. Wykorzystuje technologię nanoe MOISTURE+ i jony mineralne, czyli rozwiązanie znane już z wcześniejszych modeli marki. W dużym uproszczeniu chodzi o to, by podczas suszenia ograniczać przesuszanie włosów i wspierać ich wygładzenie, zamiast tylko pompować w nie gorące powietrze. Producent mocno akcentuje też ochronę koloru, redukcję uszkodzeń mechanicznych i mniejsze ryzyko rozdwajania końcówek przy regularnym użytkowaniu.

Brzmi jak obietnica z półki beauty tech, ale kierunek jest ciekawy. Włosy są dziś traktowane podobnie jak skóra – coraz mniej chodzi o jednorazowy efekt wow, coraz bardziej o to, żeby codzienna pielęgnacja nie była małą serią szkód do późniejszego tuszowania. I przyznam, że ta zmiana mnie przekonuje.
Mniej kosmetycznej ekwilibrystyki, więcej kontroli nad rutyną
EH-NA0L ma także nasadkę Volume-Lift, która ma unosić włosy u nasady i dawać większą objętość. Panasonic mówi o trzykrotnie większej objętości natychmiast po użyciu tej końcówki. Do tego dochodzą tryby przeznaczone między innymi do skóry głowy i skóry twarzy oraz konstrukcja nastawiona na szybsze suszenie w niższej temperaturze.
Tu warto zachować zdrowy dystans. Żadna suszarka nie zastąpi dobrej pielęgnacji, sensownego cięcia ani cierpliwości, jeśli włosy są zniszczone rozjaśnianiem, tarciem i codziennym prostowaniem. Ale urządzenie, które lepiej rozprowadza nawiew, nie przegrzewa pasm bez potrzeby i pomaga ograniczyć puszenie, może realnie zmienić poranek. Zwłaszcza u osób, które nie mają czasu na misterne układanie włosów, a jednocześnie nie chcą wychodzić z domu z fryzurą po domowej wichurze.
Podoba mi się w tym jeszcze jedna rzecz: coraz więcej sprzętów beauty przestaje udawać luksusowy kaprys, a zaczyna rozwiązywać nudne, powtarzalne problemy. Włosy schną za długo. Puszą się po suszeniu. Końcówki wyglądają gorzej po każdym tygodniu stylizacji. Objętość znika szybciej niż kawa z kubka. To są drobiazgi, ale właśnie one decydują, czy urządzenie zostaje na blacie, czy trafia do szuflady razem z pięcioma innymi wynalazkami od wielkich postanowień.
Prostownica, która chce być mniej jednorazowa
Drugim urządzeniem jest EH-HV31, czyli prostownica 2 w 1. Ma służyć zarówno do wygładzania włosów, jak i do tworzenia miękkich loków. Wykorzystuje jony generowane z obu stron urządzenia, ceramicznie powlekane płytki 3D floating plates i konstrukcję, która ma zapewniać równy nacisk oraz płynne przesuwanie po włosach. Model będzie dostępny w kolorach Strawberry Pink i Matcha Green.

W przypadku prostownic zawsze zapala mi się lampka ostrożności, bo to narzędzie potrafi być zbawieniem i małym sabotażystą jednocześnie. Dobrze użyta daje kontrolę nad fryzurą. Używana codziennie, na wysokiej temperaturze i bez zabezpieczenia, potrafi szybko odebrać włosom sprężystość. Dlatego sens prostownicy 2 w 1 nie polega wyłącznie na tym, że można nią zrobić i proste pasma, i fale. Bardziej przekonuje mnie ograniczenie liczby narzędzi oraz lepsza kontrola nad poślizgiem i naciskiem.
Cena około 400 zł ustawia ją w ciekawym miejscu. To nadal nie jest zakup impulsywny przy okazji wizyty w drogerii, ale nie wchodzi też w pułap bardzo drogich urządzeń premium. Suszarka EH-NA0L gra już w innej lidze cenowej. Przy około 1760 zł w regularnej brytyjskiej cenie trudno mówić o gadżecie dla każdego. To raczej sprzęt dla osób, które naprawdę często suszą włosy, mają problem z puszeniem lub traktują łazienkową rutynę jak inwestycję w wygodę, a nie tylko obowiązek do odhaczenia.
Technologia beauty dojrzewa, choć nadal lubi obietnice
Rynek beauty tech mocno przesuwa się w stronę delikatniejszej stylizacji. Widać to nie tylko u Panasonica, ale też w urządzeniach, które próbują ograniczać ekstremalne temperatury, kontrolować nawiew, jonizację czy kontakt z włosem. W tle jest bardzo prosta obserwacja: wiele osób nie chce rezygnować ze stylizacji, ale ma już dość naprawiania tego, co sama stylizacja niszczy.

Panasonic dobrze trafia z modelami EH-NA0L i EH-HV31 i choć nie zmienią nagle łazienki w salon fryzjerski, a obietnice o zdrowszych włosach zawsze warto czytać z rozsądnym filtrem. Mimo to kierunek jest sensowny. Mniej wysiłku, mniej puszenia, mniej agresywnego ciepła, więcej kontroli nad efektem – to brzmi jak realna odpowiedź na codzienność, w której rano rzadko mamy czas na wieloetapową pielęgnację.
