Teraz dochodzimy do momentu, w którym nawet maska świecąca na twarz ma własną aplikację i pozwala programować działanie poszczególnych diod. CurrentBody zaprezentowało trzecią generację swojej popularnej maski LED. Nowy model Series 3 otrzymał aż 750 diod, sześć długości fal światła i technologię MyDose, umożliwiającą personalizowanie zabiegów w zależności od potrzeb skóry. Urządzenie ma pomagać między innymi w poprawie wyglądu zmarszczek, przebarwień, zaczerwienień i niedoskonałości.
CurrentBody Series 3 ma 750 diod LED
Największa zmiana dotyczy liczby źródeł światła oraz zakresu dostępnych zabiegów. CurrentBody Series 2 wykorzystywała 236 diod LED i trzy długości fal, natomiast nowa generacja otrzymała 750 diod obsługujących sześć długości fal. Oprócz czerwonego światła o długości 633 nm oraz dwóch zakresów bliskiej podczerwieni, 830 i 1072 nm, producent dodał światło niebieskie 415 nm, zielone 532 nm oraz żółte 590 nm.
Każdemu przypisano nieco inne zastosowanie. Czerwone światło i bliska podczerwień są wykorzystywane przede wszystkim w zabiegach ukierunkowanych na oznaki starzenia, poprawę elastyczności oraz wygląd skóry. Światło niebieskie ma wspomagać pielęgnację cery z niedoskonałościami, zielone służy do pracy nad nierównym kolorytem i przebarwieniami, a żółte ma zmniejszać widoczność zaczerwienień.
Warto jednak pamiętać, że różne długości fal mają różnie udokumentowaną skuteczność. Najwięcej badań dotyczących poprawy oznak starzenia koncentruje się na świetle czerwonym i bliskiej podczerwieni. W przypadku światła zielonego i żółtego wiedza o skuteczności domowych urządzeń pozostaje bardziej ograniczona.
Sama liczba diod również nie przesądza o jakości zabiegu. Znaczenie mają natężenie promieniowania, równomierność naświetlania i czas ekspozycji. CurrentBody zapewnia, że każda dioda jest indywidualnie kontrolowana za pomocą systemu Veritace, który ma gwarantować zgodność emitowanego światła z określonymi parametrami.
MyDose pozwala zdecydować, które fragmenty twarzy mają być naświetlane konkretnym światłem
Najważniejszą nowością jest technologia MyDose. Za pośrednictwem aplikacji CurrentBody można wybrać określone długości fal i przypisać je do poszczególnych obszarów twarzy. System automatycznie oblicza dawkę energii świetlnej przewidzianą dla stworzonego programu.
To interesujące rozwiązanie, szczególnie w przypadku cery mieszanej. Można wyobrazić sobie osobę, która chciałaby skoncentrować zabieg przeciwstarzeniowy na okolicach czoła, a na policzkach skupić się na poprawie kolorytu. Zamiast wykonywać kilka osobnych sesji, aplikacja pozwala przygotować indywidualną konfigurację.
Użytkowniczki, które nie mają ochoty samodzielnie eksperymentować z ustawieniami, mogą skorzystać z czterech gotowych programów. Obejmują one zaawansowaną pielęgnację przeciwstarzeniową, oczyszczającą, poprawę kolorytu oraz rozświetlenie i wyrównanie wyglądu skóry.
Im więcej możliwości personalizacji oferują producenci urządzeń kosmetycznych, tym większą odpowiedzialność za wybór zabiegu przenoszą na użytkownika. Tymczasem samodzielna ocena problemów skórnych bywa trudna. Zaczerwienienie może mieć przecież zupełnie inne przyczyny niż trądzik, a przebarwienia wymagają niekiedy specjalistycznego leczenia.
Czy maski LED rzeczywiście poprawiają wygląd skóry?
Producent zaleca korzystanie z Series 3 przez 10 minut, od trzech do pięciu razy w tygodniu. To stosunkowo niewielkie zobowiązanie czasowe, szczególnie w porównaniu z regularnymi wizytami w gabinecie kosmetologicznym.
CurrentBody przywołuje wyniki badań dotyczących poszczególnych długości fal. W jednym z nich po ośmiu tygodniach stosowania światła 1072 nm zaobserwowano zmniejszenie objętości zmarszczek o 37,1%. Inne badania wykazały redukcję widoczności przebarwień o 4,1% i zaczerwienień o 8,6% w określonych grupach uczestników.
Takie liczby robią wrażenie, ale wymagają odpowiedniej interpretacji. Dotyczą konkretnych parametrów i protokołów badawczych, a nie gwarantowanych rezultatów, które każdy użytkownik osiągnie po zakupie maski. Nie należy też automatycznie przenosić wyników uzyskanych dla jednej długości fali na dowolny spersonalizowany program MyDose.
Sama fotobiomodulacja ma jednak podstawy naukowe. Przegląd badań opublikowany w 2026 roku, obejmujący osiem badań i 365 uczestników, wskazuje na możliwość poprawy niektórych parametrów starzenia skóry podczas stosowania domowych urządzeń LED, szczególnie wykorzystujących światło czerwone i bliską podczerwień. Autorzy zwracają jednak uwagę na ograniczoną liczbę badań porównawczych i potrzebę dalszych analiz.

W przypadku trądziku umiarkowanej jakości dowody wspierają stosowanie niebieskiego światła LED oraz połączenia niebieskiego i czerwonego. Nie oznacza to jednak, że maska zastąpi leczenie dermatologiczne, zwłaszcza w przypadku nasilonych zmian.
Światło LED jest łagodne, ale nie dla każdego
Domowa fototerapia światłem LED uchodzi za metodę stosunkowo bezpieczną, jednak nie jest całkowicie pozbawiona przeciwwskazań. CurrentBody odradza korzystanie z urządzenia między innymi osobom z zaburzeniami światłowrażliwości, określonymi chorobami oczu i niektórymi schorzeniami skóry.
Warto zachować ostrożność również przy przyjmowaniu leków zwiększających wrażliwość na światło oraz stosować ochronę oczu zgodnie z instrukcją. Szczególnie istotne jest to w przypadku urządzenia oferującego kilka zakresów promieniowania.
Zdecydowanie nie wydłużałabym też sesji w przekonaniu, że większa dawka światła zapewni lepsze efekty. W fotobiomodulacji parametry naświetlania mają znaczenie, a ich samowolne zwiększanie nie musi przynosić dodatkowych korzyści.
Ile kosztuje CurrentBody Series 3?
Nowa maska trafiła już do sprzedaży. Na polskiej stronie producenta została wyceniona na 2543 zł. Dostępny jest również zestaw obejmujący maskę do twarzy oraz urządzenie do pielęgnacji szyi i dekoltu. W Polsce kosztuje 4 344 zł. Dla porównania poprzednia generacja Series 2 jest oferowana za 1 916 zł.
Różnica między dwiema generacjami wynosi więc 627 zł. Dopłata daje przede wszystkim trzy dodatkowe długości fal, znacznie więcej diod i możliwość personalizacji zabiegów.
Czy warto? To zależy od oczekiwań. Osoba zainteresowana głównie pielęgnacją przeciwstarzeniową może być zadowolona ze starszej wersji wykorzystującej czerwone światło i bliską podczerwień. Series 3 wydaje się ciekawsza dla tych, którzy chcą eksperymentować z różnymi programami, pamiętając o ograniczeniach skuteczności poszczególnych terapii.
