Producenci sportowego sprzętu zwykle odpowiadają na ten problem kolejną porcją pianki, karbonem albo obietnicą poprawienia wyniku. Kizik podszedł do sprawy z innej strony: postanowił skrócić przygotowania o czynność, którą wykonujemy od dzieciństwa.
Freedom Trail to buty do biegania i chodzenia po nieutwardzonych trasach, które można założyć bez schylania się, siadania i używania rąk. Wystarczy wsunąć stopę, docisnąć piętę i ruszyć. Pomysł wydaje się drobiazgiem, dopóki nie przypomnimy sobie, jak często właśnie drobiazgi decydują o tym, czy trening w ogóle się odbędzie.
Największy przeciwnik czeka przed drzwiami
Mam wrażenie, że branża sportowa długo była zapatrzona w ludzi, którzy już kochają aktywność. Projektowała dla nich szybsze buty, lżejsze zegarki i bardziej aerodynamiczne ubrania. Tymczasem ogromna grupa użytkowników potrzebuje czegoś znacznie prostszego: ograniczenia liczby powodów, dla których można odłożyć wyjście na później.

Kizik dobrze rozumie tę codzienną psychologię. Freedom Trail nie obiecują, że zmienią spacerowicza w ultramaratończyka. Ułatwiają rozpoczęcie czynności, z którą sami często negocjujemy. Wkładamy stopę i jesteśmy gotowi. Przy okazji znika szukanie miejsca do siedzenia na parkingu, mocowanie się z mokrymi sznurówkami przy samochodzie czy zdejmowanie zabłoconych butów rękami po powrocie ze szlaku.
Dla osoby trenującej oszczędność kilkunastu sekund może brzmieć banalnie. Dla osoby starszej, kobiety w ciąży, człowieka z bólem pleców albo ograniczoną sprawnością ruchową możliwość założenia butów bez schylania ma już zupełnie inne znaczenie. Marka od początku rozwija swoje rozwiązania z myślą o użytkownikach o różnych możliwościach ruchowych, choć obecnie technologia coraz wyraźniej trafia także do obuwia typowo sportowego.
Pięta ugina się na chwilę, a potem trzyma stopę
W zwykłych wsuwanych butach można pozwolić sobie na odrobinę luzu. Podczas biegu po kamieniach i korzeniach podobna swoboda szybko stałaby się problemem. Dlatego cała konstrukcja Freedom Trail skupia się wokół pięty.

Ukryty wewnątrz system Internal Flex Arc ugina się pod naciskiem stopy, a następnie wraca do pierwotnego położenia. Nad nim znajduje się elastyczna kieszeń piętowa i miękko wyściełany kołnierz. Mają utrzymywać stopę w miejscu już po założeniu buta. Uzupełnieniem są elastyczne przelotki sznurowadeł, które rozszerzają się podczas wkładania, po czym ponownie dopasowują cholewkę. Sznurowadła nadal są widoczne, lecz nie trzeba ich rozwiązywać przy każdym wyjściu.
To rozsądniejsze rozwiązanie niż zrobienie z trailowego modelu luźnego kapcia z agresywną podeszwą. Na nierównym podłożu liczy się stabilne trzymanie pięty, a efektowny mechanizm zakładania nie uratuje buta, który przesuwa się na stromym zejściu. Tego nie da się rzetelnie ocenić bez biegania w konkretnej parze, ale przynajmniej konstrukcja pokazuje, że producent dostrzegł oczywiste ryzyko.
Podeszwa zdradza, gdzie kończy się zakres tych butów
Pod stopą znalazła się pianka VivaFoam, która ma łączyć amortyzację ze sprężystym odbiciem. Zakrzywiony profil podeszwy ułatwia przetoczenie stopy od pięty do palców, a gumowy bieżnik wykorzystuje dwukierunkowe klocki odprowadzające drobne kamienie i poprawiające przyczepność. Cholewkę wykonano z pojedynczej warstwy siatki wzmocnionej bezszwowymi nakładkami w bardziej narażonych miejscach.

Damski wariant waży około 227 g, męski około 278 g. Drop wynosi odpowiednio 9 i 10 mm, a klocki bieżnika mają 2,5 mm wysokości. Sam producent określa terenowe przeznaczenie modelu jako umiarkowane. Freedom Trail wyglądają więc na buty przeznaczone głównie na leśne ścieżki, szutry, parkowe trasy i łatwiejsze górskie szlaki. Głęboki błotnisty teren oraz bardzo techniczne zejścia mogą wymagać bardziej agresywnego bieżnika. W opisie nie pojawia się także membrana wodoodporna, za to mocno podkreślana jest przewiewność siatkowej cholewki.
To akurat rozumiem. Próba zbudowania jednego modelu do spaceru po mieście, biegu przez las i jesiennej przeprawy po kostki w błocie zwykle kończy się kompromisem odczuwalnym wszędzie. Kizik proponuje raczej wygodne obuwie typu road-to-trail, które poradzi sobie na asfalcie i spokojniejszym terenie.
Komfort zaczyna mieć znaczenie większe niż rekordy
Freedom Trail dobrze pokazują zmianę zachodzącą w projektowaniu sprzętu sportowego. Przez lata innowacją była przede wszystkim technologia pomagająca biec szybciej. Teraz coraz większe znaczenie zyskują rozwiązania, dzięki którym łatwiej w ogóle zacząć się ruszać.

I być może właśnie w takich pomysłach kryje się bardziej praktyczna przyszłość obuwia. Większość ludzi nie walczy o sekundy na mecie maratonu. Walczy z brakiem czasu, zmęczeniem, bolącymi plecami i własną skłonnością do przekładania aktywności na jutro.
Kizik Freedom Trail kosztują 149,95 dolarów, czyli około 570 zł. Model występuje w wersji damskiej i męskiej oraz w standardowych i szerszych wariantach. Producent pozwala też testować sportowe modele przez 30 dni, choć warunki tej oferty i możliwość skorzystania z niej zależą od rynku zakupu.
Czy jedno wsunięcie stopy wystarczy, żeby częściej ruszać na szlak? Zapewne nie każdemu. Sama jednak dobrze znam moment, w którym plan na spacer przegrywa z wygodą pozostania w domu. Gdy technologia skraca drogę między jednym a drugim, trudno traktować ją wyłącznie jako efektowną sztuczkę.
