Trixie najwyraźniej też to widzi, bo pokazało serię outdoorowych akcesoriów dla kotów. I choć na pierwszy rzut oka można się uśmiechnąć, bo miniaturowy leżak plażowy dla kota brzmi jak produkt stworzony do internetu, całość jest bardziej praktyczna, niż podpowiada pierwsza reakcja. W tej ofercie nie chodzi wyłącznie o ładne zdjęcie kota w wakacyjnej pozie.
Koci taras przestaje być prowizorką
Nowa linia Trixie obejmuje między innymi drapak Amalia do użytku na zewnątrz, budki z technorattanu, składany leżak Beach Chair oraz zewnętrzną kuwetę Davio Top. Brzmi to trochę jak katalog wyposażenia małego pensjonatu, ale w kociej skali. I właśnie ta skala jest tu ciekawa. Coraz więcej osób nie wypuszcza kotów samopas, bo ruch uliczny, choroby, konflikty z innymi zwierzętami i ryzyko zaginięcia są zbyt realne, żeby udawać, że każdy kot poradzi sobie jak dziki kuzyn z reklamy karmy.
Zostaje więc balkon albo ogród pod kontrolą. Problem w tym, że domowe drapaki, legowiska i poduchy średnio znoszą wilgoć, kurz i przypadkowy deszcz. Kto choć raz zostawił na balkonie zwykłą poduszkę na krzesło, ten wie, że po sezonie potrafi wyglądać jak rekwizyt z piwnicy, której nikt nie otwierał od 2000 roku. Trixie idzie w materiały łatwiejsze do utrzymania na zewnątrz: polyrattan, tkaniny wodoodporne lub wodoodpychające, tworzywo i drewno z certyfikatem FSC.

Drapak Amalia, czyli balkonowy mebel z pazurem
Największym elementem serii jest outdoorowy drapak Amalia. Ma 143 cm wysokości, podstawę 48 × 48 cm i słupki o średnicy 9 cm owinięte jutą. Do tego dochodzi legowisko i kryjówka z polyrattanu, wyściełane miejsce do leżenia oraz zdejmowana poduszka w budce. Materiały są wodoodporne lub wodoodpychające, a tkanina Oxford ma lepiej znosić warunki zewnętrzne. Na podstawie przewidziano też pętle do mocowania, choć elementy montażowe trzeba dobrać osobno.
Wiatr nie pyta, czy drapak był drogi. Jeśli mebel ma stać na tarasie, musi być stabilny, a nie tylko miękki i ładny. Oczywiście nie traktowałabym takiego drapaka jak sprzętu całorocznego do stania w deszczu i mrozie. Wodoodporność w produktach dla zwierząt często oznacza odporność na codzienne zachlapanie, nie zaproszenie do testu przetrwania przez polską listopadową wilgoć.
Budki, kryjówki i ten mały absurdalnie uroczy leżak
Pod marką Amalia pojawiają się też zewnętrzne budki z polyrattanu. Jedna z wersji ma dwa poziomy, wymiary 37 × 57 × 35 cm, dwie dwustronne poduszki i pokrowce z poliestru o właściwościach wodoodpychających. Można ją złożyć, co przy balkonowych akcesoriach jest ważniejsze, niż zwykle przyznajemy. Latem wszystko wydaje się potrzebne, jesienią zaczyna się wielka układanka: gdzie schować donice, krzesła, grill, poduszki i kocią infrastrukturę.

Najbardziej medialny element serii to jednak Beach Chair, czyli mały leżak dla kota lub niewielkiego psa. Ma drewnianą, lakierowaną konstrukcję, pokrycie z poliestru i polietylenu, regulowane oparcie, składa się do przechowywania i wytrzymuje zwierzęta do 15 kg. W zagranicznych sklepach kosztuje około 30-35 euro, czyli mniej więcej 130-150 zł. Czy kot potrzebuje własnego leżaka? Rozsądek podpowiada, że nie. Każdy opiekun wie jednak, że kot i tak wybierze najlepsze miejsce do leżenia, a jeśli człowiek mu je estetycznie przygotuje, ma przynajmniej cień szansy, że nie będzie to świeżo wyprana bluza.

Ten produkt balansuje na granicy praktycznego gadżetu i zabawnego kaprysu. Nie widzę w tym nic złego. Rynek akcesoriów dla zwierząt od dawna wie, że kupujemy nie tylko funkcję, ale też pewien obraz wspólnego życia. Czasem ten obraz obejmuje kota wygrzewającego się na własnym mini-leżaku. Trochę śmieszne, trochę urocze, a przy okazji całkiem użyteczne, jeśli materiał łatwo przetrzeć i złożyć po sezonie.
Zewnętrzna kuweta brzmi dziwnie, dopóki ma się balkon
Davio Top jest mniej efektowna wizualnie, ale może być bardziej praktyczna. To zewnętrzna kuweta z zadaszonym wejściem i przezroczystą osłoną przeciwdeszczową, zaprojektowana z myślą o balkonach, tarasach i ogrodach. Ma 56 × 39 × 39 cm, kolor szałwiowo-biały i plastikową konstrukcję łatwą do czyszczenia. Jej zadanie jest proste: ograniczyć zawilgocenie żwirku.

Przy kotach korzystających z zabezpieczonego balkonu taka rzecz może uporządkować wyjścia. Nie każdy chce trzymać kuwetę w salonie, nie każdy ma osobną łazienkę, a latem zapach żwirku potrafi przypominać o sobie szybciej, niż ktokolwiek by chciał. Oczywiście zewnętrzna kuweta wymaga rozsądku: osłoniętego miejsca, regularnego sprzątania i pewności, że kot nie będzie miał do niej dostępu w warunkach, które są dla niego niekomfortowe. Balkon ma być rozszerzeniem domu, nie zesłaniem.
Ta seria Trixie dobrze wpisuje się w szerszy trend: zwierzęta coraz częściej mają swoje strefy, swoje meble i swoje rytuały. Można z tego kpić, szczególnie gdy patrzymy na koci leżak jak na luksusowy mebel dla stworzenia, które godzinę później położy się w pudełku po filtrach do wody. Tylko że pod warstwą lekkiego absurdu kryje się sensowna zmiana. Opiekunowie chcą dawać kotom więcej bodźców, ale bez ryzyka swobodnego wypuszczania. Chcą urządzać balkon tak, żeby był bezpieczny, wygodny i ciekawy także dla zwierzęcia.
