Archeolodzy mówią bez ogródek: to jeden z największych zaginionych skarbów Europy Środkowo-Wschodniej. Korony, berła, jabłko królewskie, pierścienie i inne insygnia pogrzebowe dawnych władców pozostawały w ukryciu (i zapomnieniu) od momentu ich ukrycia. Niedawno ta niezwykła kolekcja została jednak po raz pierwszy udostępniona publiczności w Muzeum Dziedzictwa Sakralnego w Wilnie, odsłaniając fascynującą historię ratowania najcenniejszych zabytków przed wojenną zawieruchą.
Czytaj też: To była jedna z najstarszych cywilizacji świata. Na jaw wyszły kolejne sekrety Shimao
Historia wspomnianego skarbu rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem wojny. W 1931 roku Wilno nawiedziła powódź, która uszkodziła katedrę. Podczas prac zabezpieczających ich autorzy odkryli królewskie krypty z pochówkami Aleksandra Jagiellończyka, króla Polski i wielkiego księcia litewskiego, Elżbiety Habsburżanki oraz Barbary Radziwiłłówny. Archeolodzy natrafili wówczas na niezwykle rzadkie insygnia pogrzebowe wykonane specjalnie na potrzeby ceremonii pochówku, a nie na koronacje.
Tego typu przedmioty należą do wyjątkowych zabytków, ponieważ w przeciwieństwie do koron koronacyjnych zazwyczaj nie przekazywano ich kolejnym władcom. W efekcie często ulegały zniszczeniu bądź przetopieniu. Gdy we wrześniu 1939 roku nad Europą zawisło widmo wojny, duchowni postanowili ukryć najcenniejsze zabytki katedry. Królewskie insygnia owinęli w gazety, umieścili w metalowym pojemniku i zamurowali w specjalnie przygotowanej wnęce pod świątynią. Plan zakładał ich odzyskanie po zakończeniu działań wojennych, jednak kolejne okupacje, zmiany polityczne i upływ czasu sprawiły, że wiedza o dokładnym miejscu ukrycia przepadła.

W 1985 roku podczas montażu instalacji wentylacyjnej część skarbca katedralnego przypadkowo wyszła na jaw. Brakowało jednak królewskich insygniów, choć naukowcy się nie poddawali. Organizowali kolejne poszukiwania z wykorzystaniem georadaru, kamer termowizyjnych i wykrywaczy metalu, jednak wszystkie kończyły się niepowodzeniem. Dopiero w 2024 roku – gdy ponownie przeanalizowali przedwojenne plany katedry oraz przewertowali relacje świadków – byli w stanie zawęzić obszar poszukiwań.
Przełom nastąpił 16 grudnia 2024 roku. Uczeni wykorzystali kamerę endoskopową, którą wprowadzili do niewielkich szczelin w murach podziemi. Po kilku próbach urządzenie zarejestrowało ukrytą wnękę za dawną klatką schodową. Po jej otwarciu oczom badaczy ukazał się niemal kompletny zestaw królewskich insygniów pozostawionych tam 85 lat wcześniej. Wśród odnalezionych przedmiotów znalazły się korona Aleksandra Jagiellończyka, korona, łańcuch, medalion, pierścień i tablica trumienna Elżbiety Habsburżanki, a także korona, berło, jabłko królewskie, trzy pierścienie, łańcuch i dwie tablice trumienne Barbary Radziwiłłówny.
Czytaj też: Archeolodzy triumfują, bo rozszyfrowali napis z Gwatemali. Kim był legendarny Sak Tahn Waax?
Konserwatorzy zdecydowali się zachować wiele śladów upływu czasu. Część znalezisk nadal nosi ślady korozji, pozostałości metalowego pojemnika czy materiałów, w które były zawinięte przed ukryciem. Dzięki temu zwiedzający mogą zobaczyć zarówno same insygnia, jak i świadectwo dramatycznych wydarzeń z początku II wojny światowej i wysiłków podejmowanych w celu ochrony dziedzictwa kulturowego. Nowa wystawa prezentuje odnalezione królewskie regalia, historię ich odkrycia i wieloletnich poszukiwań. Ekspozycja pokazuje również wcześniejsze odkrycia z lat 1931 i 1985, tworząc pełną opowieść o jednym z najcenniejszych skarbów związanych z historią Polski i Litwy.
