Nad wskazówkami obraca się dysk, który w ciągu dnia odsłania kolejnych bohaterów Looney Tunes. Bugs pozostaje w dolnej części tarczy, a w okienku wyżej zmienia się towarzystwo. Ten układ dobrze wykorzystuje upływ czasu: grafika pojawia się stopniowo, choć właścicielka niczego nie przełącza i nie uruchamia.
Mała zmiana na tarczy wystarczyła do zabawy
Na obrotowym dysku pojawiają się między innymi Tweety, Sylwester, Struś Pędziwiatr, Kojot oraz Marsjanin Marvin. Towarzyszą im również marchewki. Mechanizm zmiany dekoracji sprawia, że zegarek co pewien czas pokazuje inny fragment całej kompozycji. Nie trzeba uruchamiać aplikacji ani wybierać nowej elektronicznej tarczy.

Lubię w analogowych przedmiotach tę prostotę. Wystarczy spojrzenie na nadgarstek i znana postać, żeby przez chwilę zainteresować się zegarkiem z powodów innych niż sprawdzenie, czy znowu jesteśmy spóźnieni. To niewielki dodatek, ale odpowiada skali całego produktu.
Ważne też, że grafika nie zajmuje całej powierzchni w sposób utrudniający odczyt. Zostawiono duże arabskie cyfry i wyraźne wskazówki. Bugs dostał własne miejsce poniżej ich osi, więc od razu wiadomo, kto jest głównym bohaterem tej edycji.
Pod bohaterami kreskówki jest zwyczajny Timex
Koperta ma 40 mm średnicy, 11 mm grubości i 47,5 mm długości między końcami uszu. Wykonano ją z mosiądzu wykończonego w srebrnym kolorze. Biała tarcza i czarny pasek materiałowy tworzą spokojne tło dla postaci, a mineralne szkło pasuje do cenowej i użytkowej kategorii modelu.

Za odmierzanie czasu odpowiada mechanizm kwarcowy zasilany baterią. Wskazówki i oznaczenia mają świecące wypełnienie, a dodatkowo można uruchomić podświetlenie Indiglo. To akurat bardzo praktyczny element Timexa: po naciśnięciu koronki tarczę da się odczytać również po ciemku.
Wodoodporność wynosi 50 m. Materiałowy pasek typu slip-thru można łatwo wymienić, co przy jasnej tarczy i srebrnej kopercie daje sporo swobody w zmianie wyglądu. Sama zaczęłabym od noszenia go na fabrycznym czarnym pasku, bo to grafice zostawiłabym najwięcej uwagi.
Przy pasku przechodzącym pod kopertą uwzględniłabym również sposób ułożenia całego zegarka na ręce. Sama średnica nie opisuje wszystkich proporcji, zwłaszcza gdy do wysokości dochodzi materiał pod spodem.

Zależałoby mi na sprawdzeniu, czy zegarek stabilnie trzyma się w wybranym miejscu i wygodnie mieści pod mankietem. To zwykłe użytkowe kwestie, ale właśnie one decydują, czy sympatyczny dodatek będzie regularnie noszony, czy szybko wróci do pudełka.
Prosty projekt dobrze równoważy ruchomą dekorację
W tej edycji podoba mi się oszczędność otoczenia całej grafiki. Gdyby do kolorowych postaci dołączyć równie wyrazistą kopertę i wielobarwny pasek, efekt mógłby szybko stać się męczący. Białe tło oraz srebrny kolor zostawiają kreskówce główną rolę. Jednocześnie przypominają o zwykłym codziennym zegarku. Dzięki temu łatwiej wyobrazić go sobie przy prostym ubraniu, bez potrzeby dopasowywania każdego elementu do nostalgicznego motywu.
Dorosły zegarek może zostawić miejsce na kreskówkę
Licencjonowane postacie na ubraniach i dodatkach potrafią wyglądać jak produkt zaprojektowany wyłącznie z myślą o szybkim wykorzystaniu nostalgii. Tutaj przekonuje mnie dopasowanie pomysłu do przedmiotu. Zegarek naturalnie pokazuje upływ czasu, a obrotowy dysk daje dodatkowy, widoczny efekt tego upływu.

Do tego jest to pełnowymiarowy model, który spokojnie można wyobrazić sobie na dorosłym nadgarstku. Nie trzeba uzasadniać obecności Bugsa szczególną okazją ani zainteresowaniem kolekcjonerskim. Wystarczy lubić te postacie i akceptować trochę humoru w codziennym dodatku.
Biała tarcza, srebrna koperta i czarny pasek ułatwiają noszenie kreskówkowego motywu ze swobodniejszym ubraniem. Sama zostawiłabym grafice główną rolę. Przy tak rozpoznawalnych bohaterach dodatkowe kolory na pasku mogłyby odciągać uwagę od tego, co zmienia się w okienku.
Z tego samego powodu uważałabym na wybieranie go komuś wyłącznie dlatego, że lubi Looney Tunes. W zegarku spotykają się sympatia do grafiki i preferencje dotyczące rozmiaru, paska oraz sposobu odmierzania czasu. Dobrze, gdy te rzeczy pasują do siebie. Wtedy licencjonowany motyw staje się częścią rzeczywiście używanego przedmiotu, a przyjemność z prezentu ma szansę przetrwać dłużej niż moment rozpakowania pudełka.

W europejskiej ofercie zegarek kosztuje 179 euro, czyli około 790 zł. To kwota, przy której wciąż warto ocenić wykończenie, wygodę i czytelność, nawet jeżeli głównym powodem zainteresowania jest obrotowy dysk. Ten ostatni pozostaje widoczny podczas regularnego noszenia, razem z dużymi cyframi i grafiką Bugsa.
