powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Księżyc na tarczy i robot z kolorowymi zębami. Wreszcie ktoś się dobrze bawi czasem

Rynek zegarków potrafi być zaskakująco przewidywalny. Co chwila dostajemy kolejną opowieść o wyścigach, nurkach, lotnictwie, sportowych legendach albo jubileuszu marki, która od stu lat robi mniej więcej to samo, tylko w coraz droższej wersji. A potem pojawia się zegarek z robotem, którego zęby pokazują godzinę, i nagle przypomina się, że gadżet na nadgarstku może też cieszyć oko.

M
Monika Wojciechowska
3h temu·4 minuty·
Księżyc na tarczy i robot z kolorowymi zębami. Wreszcie ktoś się dobrze bawi czasem

fot. Mr Jones Watches

Chcesz czytać więcej treści jak „Księżyc na tarczy i robot z kolorowymi zębami. Wreszcie ktoś się dobrze bawi czasem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mr Jones Watches sięgnęło właśnie do własnego archiwum i odświeżyło dwa projekty – dawn west dusk east PE oraz Analogon PE. Oba zostały przygotowane w ramach serii Printers Editions, w której osoby pracujące przy produkcji tarcz wybierają starsze modele marki i nadają im własny charakter.

Tutaj nie chodzi o dopisanie numeru seryjnego do starego projektu. Chodzi o to, żeby zegarek wrócił do życia w rękach ludzi, którzy na co dzień faktycznie pracują z kolorem, drukiem i detalem. Przyznam, że taka wersja reedycji przekonuje mnie dużo bardziej niż wykopanie starego katalogu, zmiana paska i próba sprzedania nostalgii za cenę małego używanego samochodu.

Księżyc, który odmierza dzień trochę po swojemu

Dawn west dusk east po raz pierwszy pojawił się w 2011 roku. Jego autorem był brytyjski artysta i poeta Brian Catling, a sam projekt od początku miał w sobie coś z małego obiektu galeryjnego. Tarcza była ciemna, niemal nocna, a poruszający się po niej pojedynczy krąg zmieniał kolory. W ten sposób czas nie był podany w prostym, zegarmistrzowskim komunikacie. Raczej przesuwał się po tarczy jak światło po ścianie, kiedy przez okno wpada późne popołudnie.

Nowa wersja przygotowana przez Tanith Price zostawia ten klimat, ale rozwija go w bardziej malarski sposób. Kolorowy krąg przechodzi teraz przez odcienie niebieskiego, zieleni, żółci i czerwieni, a tło przypomina powierzchnię księżyca, mgłę albo bardzo odległą mgławicę. Wokół tarczy pojawiają się też słowa i symbole odnoszące się do tematów obecnych w twórczości Catlinga – ciekawości, konfliktu, raju, zemsty, wyzwolenia czy uzdrowienia.

To zegarek dla osób, które nie oczekują od nadgarstka ekspresowej odpowiedzi na każde pytanie. Godzinę wskazuje tu poruszający się księżyc, minuty oznacza symbol Barana na zewnętrznym pierścieniu. Trzeba spojrzeć trochę uważniej, co w epoce ekranów odświeżanych częściej niż nasz humor może działać wręcz kojąco.

fot. Mr Jones Watches

Robot, który nie śledzi snu ani liczby kroków

Drugi projekt jest znacznie bardziej bezpośredni. Analogon PE wygląda jak projekt robota z wyobraźni dziecka, które dostało zestaw farb, kilka nakrętek i pozwolenie na użycie wszystkich kolorów naraz. I bardzo dobrze.

Pierwotny Analogon powstał w 2014 roku jako część serii Facetimer. Jego autorką była ilustratorka Lucy Vigrass, która stworzyła mechaniczną, przyjazną twarz – trochę retrofuturystyczną, trochę komiksową, a trochę jak zabawkę wyciągniętą z pudełka po latach. Teraz projekt odświeżyła Rocky Beeson, pracująca przy przygotowaniu grafik do produkcji zegarków. W nowej wersji robot jest prostszy, bardziej graficzny i dużo mocniejszy kolorystycznie.

Cała zabawa polega na sposobie odczytywania czasu. Godzinę pokazuje numer w górnym rzędzie zębów robota, a minuty odczytujemy z jego dolnej szczęki. Niby drobiazg, ale dokładnie takich drobiazgów brakuje w świecie, w którym zegarek coraz częściej ma być tylko kolejnym ekranem z powiadomieniami.

Analogon PE ma kopertę o średnicy 37 mm, szkło szafirowe, automatyczny mechanizm TY2709 z 20 kamieniami oraz wodoszczelność 5 ATM. Do tego dochodzi silikonowy pasek w czerwono-żółtej kolorystyce, który wygląda jak detal wyjęty z plakatu science fiction sprzed pół wieku.

Cena wynosi 285 euro, czyli około 1 210 zł. To sporo jak za zegarek, który ma przede wszystkim poprawiać humor, ale trudno też uznać ją za absurdalną w świecie, gdzie minimalizm potrafi kosztować pięć razy więcej wyłącznie dlatego, że jest podpisany odpowiednim nazwiskiem.

fot. Mr Jones Watches

Reedycje bywają dziś wygodnym sposobem na szybkie sięgnięcie po emocje. Marka otwiera archiwum, przypomina dawny model, dopisuje limitację i liczy na to, że wspomnienia wykonają całą pracę sprzedażową. Czasem działa. Częściej zostaje po tym wrażenie, że ktoś odkurzył stare pudełko, ale zapomniał sprawdzić, czy w środku nadal jest coś więcej niż kurz.

Mr Jones Watches podeszło do sprawy sensowniej. Zamiast mechanicznie odtworzyć stare projekty, oddało je w ręce osób pracujących przy ich produkcji. Dzięki temu dawn west dusk east PE zachował swój melancholijny charakter, ale zyskał nową fakturę i kolory. Analogon PE nadal jest robotem, jednak ma więcej energii, wyraźniejszą kreskę i większą pewność siebie.

W obu przypadkach powstało po 100 egzemplarzy. Każdy numer jest grawerowany na deklu, co w tej sytuacji ma większy sens niż zwykle. Limitacja nie jest tu jedyną atrakcją, lecz zamknięciem konkretnej interpretacji projektu. Nie dostajemy seryjnej tarczy z dopiskiem limited. Dostajemy zapis czyjejś pracy, estetyki i ręcznego procesu.

Czas też może mieć poczucie humoru

Coraz częściej mam wrażenie, że luksus zaczyna męczyć się własną powagą. Wszystko musi być prestiżowe, rzemieślnicze, dziedziczne, inspirowane legendą i oczywiście gotowe, by przejść z nadgarstka do sejfu. Tymczasem zegarek ma jeszcze jedną, znacznie sympatyczniejszą funkcję – może być po prostu czymś, na co chce się patrzeć.

Robot z zębami zamiast wskazówek nie sprawi, że punktualność stanie się łatwiejsza. Księżyc przesuwający się po tarczy nie poprawi wyników inwestycyjnych. Ale oba projekty przypominają, że przedmiot noszony codziennie nie musi wyglądać jak element uniformu dla ludzi, którzy zawsze mają trzy spotkania więcej niż reszta świata.

I może właśnie dlatego Mr Jones Watches trafia dziś w coś, czego zwyczajnie mi na rynku brakuje. Po latach technologicznych zegarków, sportowych funkcji i obsesji mierzenia każdej minuty przyjemnie zobaczyć coś, co zamiast liczyć nasze życie, odrobinę je ubarwia.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Księżyc na tarczy i robot z kolorowymi zębami. Wreszcie ktoś się dobrze bawi czasem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX