powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ktoś zbudował motocykl wokół V8 z Ferrari. Dobrze, że nie wszystko w motoryzacji musi być rozsądne

Są motocykle szybkie, są piękne, są też takie, które powstają głównie po to, żeby rozsądni ludzie mogli złapać się za głowę. HF355 od Hazan Motorworks należy do tej ostatniej grupy, choć byłoby niesprawiedliwe sprowadzać go do roli mechanicznego żartu. To pełnoprawna, zbudowana od zera maszyna z 3,5-litrowym silnikiem V8 z Ferrari F355, sprzedana za ponad 500 tysięcy dolarów, czyli około 1,81 mln zł. Cena brzmi obłędnie, ale sam motocykl też nie powstał z kalkulatorem w dłoni.

M
Monika Wojciechowska
3h temu·3 minuty·
Ktoś zbudował motocykl wokół V8 z Ferrari. Dobrze, że nie wszystko w motoryzacji musi być rozsądne
Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google

Mam słabość do takich projektów, bo przypominają, że motoryzacja nie zawsze musi odpowiadać na praktyczne pytania. Czasem wystarczy jedno znacznie bardziej ryzykowne. Co się stanie, jeśli potraktujemy silnik z włoskiego supersamochodu jak punkt wyjścia do budowy jednośladu? W przypadku Maxa Hazana odpowiedź brzmi: powstanie coś, co wygląda, jakby ktoś narysował superbike’a podczas zbyt długiego słuchania dźwięku wolnossącego V8.

Ferrari F355 oddało temu motocyklowi znacznie więcej niż nazwę

Serce HF355 pochodzi z Ferrari F355, jednego z najbardziej rozpoznawalnych modeli marki z lat 90. To 3,5-litrowe, wolnossące V8 z pięcioma zaworami na cylinder, które w samochodzie rozwijało 380 KM według danych Ferrari dla wersji europejskiej. W amerykańskiej specyfikacji często podawano 375 KM. Ważniejsze od drobnej różnicy w liczbie jest jednak to, czym ten silnik był: wysokoobrotową jednostką stworzoną w epoce, gdy Ferrari wciąż potrafiło budować emocje bez turbosprężarek, dopalaczy elektrycznych i komentarza działu marketingu.

W HF355 ta jednostka trafiła do konstrukcji ważącej około 250 kg na sucho i około 267 kg z płynami. Sam silnik ma ważyć około 107 kg, więc łatwo zrozumieć, dlaczego nie dało się tu mówić o typowej motocyklowej architekturze. Hazan nie wziął istniejącej ramy i nie próbował jej „dopasować”. W praktyce zbudował motocykl wokół V8, a silnik i przekładnia stały się głównym elementem nośnym. To rozwiązanie ekstremalne, ale w tym przypadku niemal jedyne sensowne.

Tu każdy problem techniczny ma rozmiar większy niż zwykle

Motocykl z takim silnikiem nie powstaje przez dospawanie kilku uchwytów i wybór odpowiednio szerokiej tylnej opony. Trzeba rozwiązać chłodzenie, przekazanie napędu, rozkład masy, ergonomię, zawieszenie i całą resztę drobiazgów, które w zwykłym projekcie są przewidywalne, a tutaj zaczynają przypominać serię bardzo drogich niespodzianek.

HF355 ma chłodnicę umieszczoną pod silnikiem i cztery wentylatory sterowane komputerowo, bo wolnossące Ferrari V8 wciśnięte w motocyklową bryłę nie miało żadnego powodu, by nagle stać się skromnym i łatwym w obsłudze źródłem ciepła. Zastosowano też układ suchej miski olejowej, a zbiornik oleju ulokowano u góry. Do tego dochodzi sześciobiegowa skrzynia, autorska elektronika sterująca silnikiem, wykonane na zamówienie zawieszenie i kompozytowe nadwozie uformowane specjalnie dla tej maszyny.

Wizualnie ten motocykl nie próbuje ukryć swojej niedorzeczności. Długi blok V8 jest tu wystawiony na widok jak centralny eksponat. Nad nim ledwie zaznaczona linia zbiornika i owiewki, niżej plątanina kolektorów wydechowych, z przodu sportowa sylwetka, z tyłu masywna opona. Gdyby ktoś chciał narysować maszynę ostentacyjnie zbudowaną wokół silnika, prawdopodobnie skończyłby bardzo blisko HF355.

Pół miliona dolarów za motocykl. Absurd, ale spójny

Ponad 500 tysięcy dolarów, czyli około 1,81 mln zł, za jednoślad to kwota, przy której rozsądek odruchowo szuka wyjścia ewakuacyjnego. Za takie pieniądze można kupić Ferrari, kilka bardzo dobrych motocykli albo mieszkanie. Tyle że HF355 nie konkuruje z Ducati Panigale, BMW M 1000 RR ani nawet z innymi drogimi customami. To jednorazowy obiekt z pogranicza inżynierii, rzeźby użytkowej i kolekcjonerskiej ekstrawagancji.

I tu akurat kupca rozumiem. W świecie, w którym wiele drogich przedmiotów powstaje w limitowanych seriach liczonych w setkach egzemplarzy i nadal próbuje udawać wyjątkowość, HF355 faktycznie jest jeden. Nie tyle „rzadki”, ile niepowtarzalny w najbardziej dosłownym sensie. Ktoś zapłacił za przedmiot, którego konstrukcja zaczęła się od pomysłu nierozsądnego, a skończyła na maszynie zdolnej jeździć.

Współczesna motoryzacja bardzo często musi się tłumaczyć: zasięgiem, normą emisji, czasem ładowania, praktycznością, pozycją w gamie. HF355 nie wnosi do tej debaty niczego i całe szczęście. Jego sens leży gdzie indziej. Pokazuje, że techniczna fantazja nadal może dojść do skutku, nawet jeśli po drodze wymaga osobnego układu chłodzenia, projektowania niemal wszystkiego od nowa i klienta gotowego wydać fortunę.

Czy chciałabym nim jeździć? Tu mam mieszane uczucia. Prawie 400-konny motocykl z silnikiem Ferrari brzmi jak doświadczenie, które najpierw przyspiesza puls, a chwilę później każe wyjątkowo uważnie przemyśleć własne życiowe decyzje. Ale jako przedmiot? Jako dowód, że rzemiosło customowe potrafi jeszcze zaskoczyć czymś więcej niż kolejnym cafe racerem z drogimi detalami? Zdecydowanie tak.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google
Udostępnij
FacebookX