Chyba każdy się zgodzi, że słysząc o witrażach, pierwsze co przychodzi nam do głowy to misterne kreacje zdobiące wnętrza świątyń na całym świecie. Ta sztuka od wieków dba o nadanie właściwej atmosfery pomieszczeniom stworzonym do zrzeszania wiernych. Zatem trudno o bardziej pasujący motyw do “wskrzeszania” samochodów ze zmarłych niż ten kierunek artystyczny.
Karoserie Porsche zyskują ponadczasowy, wręcz wzniosły charakter
Ben Tuna reprezentuje drugą generację z rodzinnym biznesie pod szyldem Glass Visions Studio, który wystartował z początkiem lat 80. ubiegłego wieku. Ban, szlifując przez długie lata kunszt pod czujnym okiem swojego ojca Marka, założyciela zakładu, przejął jego obowiązki, gdy ten w 2021 roku dokończył swój ostatni projekt i zadecydował, że zasługuje już na pauzę bez ograniczenia czasu.

Ostatnia szychta Marka była początkiem nowej ery Glass Visions. Studio musi się dostosować do nowych czasów, więc z nowym szefem poszło w stronę bardziej eksperymentalnej pracy, czego dowodem jest projekt stworzony pod nazwą Glass Cowboy, ukazujący tradycyjną sztukę rzemieślniczą w nowym świetle, a w przypadku tej konkretnej branży, światło jest największym sojusznikiem oraz fundamentem niezwykłego piękna.
W ramach wspomnianego projektu, powstało dzieło o wymownej nazwie “Resurrection”(Zmartwychwstanie). Artysta nie szukał jednak gładkich, idealnie zachowanych “płócien” do swojej pracy, bowiem jego uwaga skupiła się na wrakach kultowych aut, które ucierpiały i doszczętnie spłonęły w niszczycielskich pożarach trawiących Kalifornię.

Głównym bohaterem tej niezwykłej metamorfozy stało się legendarne Porsche 911 Carrera. Pojazd, który dla wielu entuzjastów motoryzacji sam w sobie stanowi obiekt niemal religijnego kultu, po przejściu przez piekło ognia stracił swój dawny blask, stając się jedynie osmalonym, zardzewiałym szkieletem. Zamiast jednak pozwolić mu skończyć na złomowisku, Tuna dostrzegł w zniszczonej konstrukcji idealną ramę dla nowej formy wyrazu.
Co ciekawe, sakralny wymiar tego projektu nie kończy się na samej symbolice, kunsztu kojarzonego przede wszystkim ze świątyniami. Aby nadać autu drugie życie, artysta pozyskał oryginalne, kolorowe szkło witrażowe pochodzące z likwidowanych, najprawdziwszych okien kościelnych i podobno niektóre szkła były malowane jeszcze przez niemieckich rzemieślników w późnych latach XIX wieku. W ten sposób dokonało się podwójne ocalenie od zapomnienia – materiał niosący w sobie dekady historii i modlitw posłużył do odbudowy ikony inżynierii.

Proces ten wymagał niebywałej precyzji i ogromnego nakładu pracy, dalece wykraczającego poza standardowe modyfikacje wizualne czy oklejanie nadwozia. Każdy pojedynczy element szklanej mozaiki musiał zostać wyprofilowany, aby idealnie odwzorować kultową, aerodynamiczną linię i obłe kształty Porsche 911. Używając tradycyjnych technik łączenia szkła ołowiem oraz naturalnych minerałów, jak agaty, Ben Tuna oraz jego zespół asystentów pieczołowicie wypełniali puste przestrzenie wypalonej karoserii, nadając minionej tragedii nowy sens.
Efekt końcowy wręcz zapiera dech w piersiach dość niecodziennie budząc duchowe przebudzenie. Kiedy na rzeźbę padają promienie słońca, wnętrze i otoczenie samochodu rozświetlają się feerią barw, przypominając iluminacje znane z gotyckich katedr. Choć to Porsche 911 Carrera już nigdy nie wyjedzie na autostradę i nie zachwyci rykiem silnika, zyskało zupełnie nowy status.

Dodatkowo to nie jest na pewno ostatnie słowo. Artysta pozyskał kilka samochodów ze zgliszczy i będzie jedno po drugim budził do życia pojazdy, które niegdyś stanowiły element kolekcji jakiegoś entuzjasty. Co prawda nigdy nie odzyskają tego samego wigoru, lecz jest coś pocieszającego w tym symbolizmie, że nie ważne jak bardzo nieszczęście nas nie strawi, to nie będzie ono potrafiło całkowicie zdusić pięknego charakteru, którego ogień da się ponownie wskrzesić w ten, czy inny sposób.
