Lądownik InSight u kresu swojej egzystencji. Jak zakończy się jego marsjańska misja?

Wszystko ma swój koniec, również funkcjonowanie marsjańskich lądowników. InSight, bo o niego chodzi, może wyłączyć się po raz ostatni już za kilka miesięcy.

Jednym z największych wrogów pojazdów zasilanych za pomocą promieni słonecznych jest pył pokrywający ich panele. Tego na Czerwonej Planecie niestety nie brakuje, co znacząco komplikuje perypetie tamtejszych instrumentów. Jak podali inżynierowie misji, InSight zaprzestanie operacji naukowych w ciągu najbliższych kilku miesięcy. 

Powodem będzie niewystarczająca ilość zasilania wynikająca właśnie z obecności pyłu. Zmniejszył on ilość energii do około 500 watogodzin na marsjański dzień, podczas gdy na początku trwania misji wartość ta była około dziesięciokrotnie wyższa. Kathya Zamora Garcia, zastępczyni kierownika projektu InSight, wyjaśnia, że wszystkie operacje powinny zakończyć się do końca tego roku.

Zaskakująca długowieczność lądownika InSight

Nie ma się jednak co smucić losem lądownika. Największym pozytywem wydaje się fakt, iż jego działanie i tak było niemal dwukrotnie dłuższe niż pierwotnie planowano. Plan misji zakładał bowiem, iż potrwa ona dwa ziemskie lata, podczas gdy w rzeczywistości wynik ten wyniesie około czterech. InSight odegrał przy tym kluczową rolę w wykrywaniu trzęsień ziemi na Marsie, które zebrał w liczbie ponad 1300. Na szczególną uwagę zasługuje rzecz jasna to niedawne, które otrzymało miano najsilniejszego trzęsienia zidentyfikowanego poza granicami naszej planety.

Po raz pierwszy w historii udało nam się odwzorować wnętrze Marsa. InSight zmienił nasze rozumienie wnętrz planet skalistych i utorował drogę dla przyszłych misji. To, czego dowiedzieliśmy się o wewnętrznej strukturze Marsa, możemy zastosować na Ziemi, Księżycu, Wenus, a nawet na skalistych planetach w innych układach.” – stwierdziła Lori Glaze, dyrektor NASA Planetary Science Division podczas konferencji prasowej 

Inżynierowie misji nie ustawali w pomysłach na rozwiązanie problemu, jakim bez wątpienia jest zbieranie się pyłu na panelach słonecznych. Jako że jest on naładowany elektrostatycznie, postanowili wykorzystać jego właściwości magnetyczne w wietrzne dni, aby spróbować oczyścić panele. InSight otrzymał polecenie zebrania marsjańskiego gruntu i upuszczenia go na krawędzie swoich paneli. Doprowadziło to do przyciągnięcia pyłu znajdującego się już na panelach do tego, który został umieszczony na krawędziach. Za każdym takim manewrem produkcja energii rosła o 5 procent, a łącznie powtórzono go sześciokrotnie. 

Światełko w tunelu?

Niestety, na Czerwonej Planecie rozpoczyna się zima, przez co pyłu jest nawet więcej niż zazwyczaj. Wywołane w związku z tym niedobory mocy sprawią, że jeszcze w tym miesiącu lądownik po raz ostatni ustawi swoje ramię w pozycji spoczynkowej. Gdzieś na końcu tunelu widać światełko, ale nadzieja wydaje się złudna. Mimo to, inżynierowie podkreślają, że gdyby wiatr oczyścił około 25 procent powierzchni paneli InSight, to zyskałby on około 1000 watogodzin na marsjański dzień. Byłoby to wystarczające do utrzymania instrumentów naukowych w gotowości. I choć w ciągu kolejnych miesięcy lądownik powinien być w stanie przesyłać dane i wykonywać zdjęcia, to w okolicach grudnia najprawdopodobniej całkowicie zamilknie.