Lądowaniu Philae na komecie towarzyszyły ogromne emocje i wybuchy radości w siedzibie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Brawurowy manewr został wykonany zgodnie z planem, wieńcząc trwającą od 10 lat misję. Lądownik był aktywny na powierzchni komety zaledwie przez krótki moment. Wkrótce potem wyładowały się jego baterie. Okazało się także, że położenie Philae na komecie skutecznie blokuje dopływ światła i uniemożliwia ich doładowanie. Lądownik zdążył przesłać pierwsze informacje, jednak do dzisiaj nie udaje się go zlokalizować.

Zdaniem ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej Philae musiał utknąć w cieniu u zbocza góry. Ostatnio poszukiwała go sonda Rosetta, od której lądownik odłączył się w listopadzie 2014. Na razie badacze muszą uzbroić się w cierpliwość. Akumulatory lądownika muszą same naładować się od słońca. Tylko wtedy Philae sam da o sobie znać. 

Czytaj więcej: 

Rosetta, sonda Europejskiej Agencji Kosmicznej, została wystrzelona 10 lat temu. Jej misją było "złapanie" komety 67P/Churyumov-Gerasimenko i sprawdzenie m.in. jaka była rola komet w powstawaniu życia na naszej planecie. Rosetta towarzyszyła komecie w wejściu w nasz wewnętrzny Układ Słoneczny i obserwowała z bliska, jak zmienia się ona pod wpływem Słońca. 6 sierpnia 2014 doszło do historycznego spotkania. Rosetta weszła na orbitę komety, a 12 listopada lądwonik osiadł na powierzchni komety.

Zobacz, jak Tomasz Bagiński opowiedział o misji Rosetta: