
Według niego, połączenie zaawansowanej robotyki z nową generacją AI sprawi, że nasze domy i ulice zmienią się nie do poznania. I choć wielu ekspertów podchodzi do tych zapowiedzi z dystansem, to patrząc na to, co już dzieje się w laboratoriach, trudno nie odnieść wrażenia, że przyszłość puka do naszych drzwi i raczej się już nie cofnie.
Autonomiczne humanoidy i podniebna rewolucja w miastach
Jedną z najbardziej elektryzujących zapowiedzi Adcocka jest wizja humanoidalnych robotów, które będą w stanie pracować bez nadzoru człowieka. Nie mówimy tu o prostych czynnościach w sterylnych warunkach fabrycznych, ale o wykonywaniu wielodniowych zadań w domach, których maszyna wcześniej „nie widziała”. Dzięki zaawansowanym sieciom neuronowym roboty mają tłumaczyć obraz z kamer bezpośrednio na precyzyjne ruchy silników (tzw. przejście „z pikseli na momenty obrotowe”). Oznacza to, że maszyna będzie mogła samodzielnie nawigować w zagraconym salonie czy odnaleźć się w nowej kuchni, co byłoby gigantycznym skokiem w dziedzinie automatyzacji gospodarstw domowych. Chiński UBTech już teraz chwali się wyprodukowaniem tysięcznego egzemplarza modelu Walker S2, z czego połowa jest już w użyciu, co pokazuje, że skala produkcji humanoidów przestaje być problemem.
Równolegle do rewolucji na ziemi, ma dokonać się przewrót w powietrzu. Adcock przewiduje, że rok 2026 przyniesie pierwsze zaawansowane testy maszyn eVTOL (elektrycznych pojazdów pionowego startu i lądowania) w środowiskach miejskich. Statki te, budowane zgodnie ze standardami bezpieczeństwa FAA, mają przejść pełną walidację misji, co przybliża nas do wizji latających taksówek omijających korki. To już nie tylko prototypy, ale maszyny przygotowane do realnego transportu pasażerskiego w miastach.
Czytaj też: Robot barman, sprzedawca i magik w jednym. Poznajcie ZhiCube, czyli przyszłość usług
Jednak zmiany dotkną też naszych sfer najbardziej osobistych – sposobu, w jaki rozmawiamy z maszynami. Tradycyjne chatboty tekstowe mają odejść do lamusa na rzecz multimodalnych agentów głosowych. Kluczową nowością będzie tzw. pamięć trwała, bo AI nie będzie już tylko reagować na pojedyncze komendy, ale zapamięta kontekst rozmów sprzed tygodnia, nasze preferencje i nawyki, oferując interakcję bliższą rozmowie z drugim człowiekiem niż z wyszukiwarką.
Ostatnim, nieco bardziej kontrowersyjnym punktem prognoz, jest kwestia bezpieczeństwa publicznego. W odpowiedzi na drastyczny wzrost liczby strzelanin w szkołach, rok 2026 ma przynieść wdrożenie systemów skanujących, zdolnych do wykrywania broni z odległości 20 stóp (ok. 6 metrów). Te zaawansowane technologie mają być testowane w placówkach edukacyjnych jako nowa warstwa ochrony.
Między entuzjazmem a twardą rzeczywistością
Jak to zwykle bywa z wielkimi wizjami, opinie publiczności są podzielone. Sceptycy zwracają uwagę, że choć rok 2025 przyniósł imponujące postępy, to humanoidy wciąż mają problem z prostymi czynnościami w nieznanym otoczeniu, a ich „autonomia” jest wciąż mocno ograniczona. Pytają o bariery technologiczne – czy faktycznie jesteśmy w stanie stworzyć maszynę, która bez błędu poradzi sobie z domowym chaosem przez kilka dni z rzędu? Również kwestia skanerów w szkołach budzi emocje – niektórzy twierdzą, że proste środki bezpieczeństwa wystarczą i nie ma potrzeby zamieniać szkół w naszpikowane technologią twierdze.
Czytaj też: Walker S2 od UBTech pokazuje, że humanoidy radzą sobie nawet na korcie
Z drugiej strony, wizja osobistych asystentów głosowych z pamięcią budzi niemal powszechny entuzjazm. Wielu użytkowników uważa, że to właśnie ten element najbardziej zmieni nasze codzienne życie, czyniąc technologię bardziej ludzką i naturalną w obsłudze. To właśnie w tym obszarze upatruje się najszybszego przejścia od marzeń science fiction do realnego narzędzia, które każdy z nas będzie miał w smartfonie czy słuchawce.
Czy jesteśmy gotowi na taką zmianę?
Rok 2026 zapowiada się jako czas wielkiego sprawdzianu dla obietnic składanych przez liderów branży technologicznej. Niezależnie od tego, czy humanoidy faktycznie zaczną sprzątać nasze mieszkania, czy na razie pozostaną drogimi zabawkami, kierunek jest jasny: zmierzamy w stronę świata, w którym AI ma nie tylko twarz, ale i ciało oraz głos. Prognozy Bretta Adcocka to ambitny harmonogram, który rzuca wyzwanie obecnym ograniczeniom inżynierii i etyki. Nawet jeśli tylko połowa z tych przewidywań się spełni, będziemy świadkami transformacji, która zdefiniuje nową dekadę. Przyszłość nie jest już odległym punktem na mapie – ona zaczyna się dziać tu i teraz.