Łazik Perseverance, który od lutego tego roku bada dno marsjańskiego krateru Jezero, miał pobrać zeń próbkę gruntu. Z początku wydawało się, że wwiercił się w grunt i pobrał próbkę. - System zadziałał doskonale - mówiła jeszcze w piątek, szóstego sierpnia, Jennifer Trosper, menadżer misji.

Gdy jednak inżynierowie zaczęli analizować napływające z Marsa dane, okazało się, że tuba, w której powinna znajdować się próbka gruntu, jest pusta. Teraz trwa ustalanie, dlaczego. Podczas testów na Ziemi niektóre próbki były mniejsze od innych, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby w pojemniku nie było niczego.

Perseverance szuka śladów życia na Marsie

Dno krateru Jezero, jak sądzą naukowcy, dawno temu pokrywało jezioro. Mogły w nim panować warunki sprzyjające rozwojowi życia. Perseverance miał pobrać kilkadziesiąt próbek z dna krateru i delty rzeki, która kiedyś uchodziła do jeziora. Potem, w nieokreślonej jeszcze przyszłości, próbki miały trafić na Ziemię. Tu można by dokładniej poszukać śladów ewentualnego marsjańskiego życia.

Cały proces pierwszego wiercenia został starannie zaplanowany i miał zająć jedenaście dni. Łazik najpierw oczyścił powierzchnię z pyłu i drobnych odłamków. Piątego sierpnia centrum kontroli misji przesłało komendę o rozpoczęciu wiercenia, które zakończyło się kilkanaście godzin później. Obraz z kamery łazika pokazywał wyraźną dziurę w marsjańskiej glebie. Wszyscy byli zadowoleni.

Dopiero kilka godzin później spłynęły dane z czujników, które miały zmierzyć objętość pobranej próbki. Wskazywały zera. Zdjęcia również pokazały, że cylinder jest pusty. Badacze zaczęli drapać się po głowach.

„Jeszcze raz okazuje się, że Mars to nie Ziemia”

Badacze analizują teraz ziemskie skały o składzie podobnym do tego, jakiego oczekiwano na dnie marsjańskiego krateru. Zamierzają przeprowadzić więcej testów na Ziemi. Planują też skierowanie kamery na ramieniu łazika w dół odwiertu, co może dostarczyć więcej informacji o tym, co się stało.

Inżynierowie i naukowcy podejrzewają, że wśród skał mogło znajdować się powietrze. Skały pokruszyły się więc i wypadły z pojemnika, w którym miały pozostać wciśnięte. Pokruszyć je mogło też samo wiercenie.

Na Ziemi wszystko szło gładko. – Jeszcze raz okazuje się, że Mars to nie jest Ziemia – mówi Trosper. Nie jest to bowiem pierwszy raz, gdy nie udaje się pobrać próbek Czerwonej Planety.

Mars stawia opór. To nie pierwsze kłopoty z pobieraniem próbek skał

Lądownikowi InSight, który bada Marsa od 2018 roku, także udało się wbić zaledwie dwa-trzy centymetry w głąb gruntu. Po kilku nieudanych próbach w styczniu tego roku NASA z wierceń zrezygnowała.

Również łazik Curiosity miał problemy z marsjańskimi skałami. Gdy się w nie wwiercał, okazywało się, że są albo są twardsze, albo bardziej kruche niż przypuszczano.

Jeszcze wcześniej trudności napotkał lądownik Phoenix. Miał zgarnąć materiał z powierzchni planety, by je go podgrzać i poddać analizie. Marsjańskie skały okazały się jednak oporne i nie wypadły z podajnika.

Perseverance ma pobrać 20 próbek marsjańskiego gruntu

Łazik Perseverance jest w dobrym stanie technicznym. Kontrola misji sądzi, że przyczyny niepowodzenia uda się wyjaśnić. NASA jednak nie ogłosiła, kiedy nastąpi kolejna próba wwiercenia się w powierzchnię Marsa.

Takie kłopoty to zawsze okazja do nowych odkryć. – Jeden z uroków tej pracy polega na tym, że odkrywamy "nieznane strony nieznanego” i sprawiamy, że stają się znane. Gdy rozglądam się wokół, widzę ludzi, którzy mają w sumie setki lat doświadczenia – mówi Trosper, odnosząc się do tego, że większość inżynierów pracowała już przy trzech, czterech, a nawet pięciu marsjańskich misjach.

– Uwielbiamy rozwiązywanie problemów i myślę, że ten też rozwiążemy - dodaje.

Perseverance po powierzchni Marsa wozi ze sobą 43 cylindryczne tuby. Misja zakłada, że przynajmniej 20 z nich zostanie wypełnionych próbkami.

Źródło: National Geographic, Space.com