powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Nauka

Lemingi to nie samobójcy!

Można nie mieć pojęcia, gdzie żyją lemingi ani jak wyglądają, ale jedno wiedzą o nich wszyscy – co parę lat biegną w amoku w stronę morza, by skoczyć w odmęty fal i popełnić masowe samobójstwo

P
Piotr Szymczak
01.11.2009·1 minuta·
Chcesz czytać więcej treści jak „Lemingi to nie samobójcy!"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Ta dramatyczna historia ma niewiele wspólnego z prawdą. Faktem jest, że co mniej więcej cztery lata występuje tzw. rok lemingów, kiedy to populacja tych gryzoni na danym terenie zwiększa się nawet tysiąckrotnie. Istotnie, lemingom robi się wówczas ciasno i szukają nowych siedlisk. Niekiedy dochodzą nad morze i próbują je przepłynąć, co jest ponad ich siły, jednak te utonięcia są nieszczęśliwymi wypadkami, a nie aktami samobójstwa.

Do utrwalenia mitu o samobójczych skłonnościach arktycznych gryzoni najbardziej przyczyniło się studio Walta Disneya i film „Białe pustkowie” z 1958 r., pokazujący lemingi skaczące z urwiska na pewną śmierć. Filmując przyrodę, nie sposób nie uciekać się do małych oszustw, w tym przypadku jednak uzyskano efektowne zdjęcia drogą bardzo nieuczciwą. Film kręcono w kanadyjskim stanie Alberta, gdzie lemingi nie występują, kupiono je więc od eskimoskich dzieci zupełnie gdzie indziej. „Migrację” zwierząt sfilmowano w taki sposób, by kilkadziesiąt lemingów wyglądało jak tysiące, po czym zawieziono gryzonie nad rzekę i zepchnięto nad urwisty brzeg, gdzie mogły się salwować jedynie ucieczką w dół.

Mit o samobójstwach lemingów nie narodził się w głowach filmowców, ma źródła w Skandynawii, gdzie przed wiekami tak tłumaczono sobie nagłe wzrosty i spadki liczby lemingów. Naukowcy do dziś nie znają przyczyny tych zjawisk, choć podejmują różne próby wyjaśnienia – od pogody po plamy na Słońcu.

Tematy:gryzonielemingiPrzyrodasamobójstwo

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Lemingi to nie samobójcy!"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX