Kolektyw artystyczny z Nowego Jorku, a dokładnie z Brooklynu o nazwie MSCHF, przedstawił efekt collabu z Lexusem. W wyniku współpracy, dwa modele – RZ450e i RX450h+ – przeszły tak drastyczną przemianę, że nazwano ją motomorfozą. Biedne pojazdy wyglądają jakby dosłownie chwycił je w dłonie jakiś mityczny gigant i po prostu zrobił z nimi, co chciał; wykręcił i wygiął.
Lexus i MSCHF ukazali samochody, w które nikt się nie odważy wejść

Jeżeli ktoś wciąż ma wątpliwości pomimo tego specyficznego kształtu, to trzeba porzucić nadzieję na przejażdżkę odmienionym modelem Lexus RZ450e. Artyści włożyli wiele energii w stworzenie rzeźby, która wygląda jak pełnoprawny samochody, ale niestety, to jest wciąż tylko i aż rzeźba. Zadbano jednak o to, żeby zarówno fani motoryzacji, jak i nowoczesnej sztuki, mieli czym się nacieszyć w tej specyficznej instalacji.
Czytaj też: Ten samochód wygląda groźnie, ale gdy zaparkuje, to zmienia się w obserwatorium astronomiczne
Nie był to jednak tak po prostu zabieg estetyczny, co potrzeba tego projektu. Lexus poddany takiej motmorfozie, nie odniósłby sukcesu, gdyby nie miał zachowanej tożsamości. O tej zaś decydują wszystkie detale, każde lusterko, lampka, koła czy nawet bagażnik, muszą w tej interpretacji mieć odpowiednio zachowane proporcje i skutecznie oddawać wrażenia oryginału. Jeżeli ktokolwiek patrząc na tę rzeźbę ma ochotę do niej wejść i wyruszyć w drogę, myślę że twórcy uznaliby to za objaw osiągniętego sukcesu.

Zaś na Lexusa RX450h+ czekał inny los, również zakręcony, lecz chyba jeszcze drastyczniejszy niż modelu, z którego zrobiono po prostu rogala. Ten SUV wygląda jakby przez przypadek odwiedził fabrykę producenta świdrów. Tam jednak poddano przemianie jedynie centralną część pojazdu. Dzięki tamu przód i tył zostały ocalone od pechowego losu kabiny pasażerów i kierowcy.

Ten samochód jest w pewnym sensie jeszcze bardziej szalony niż poprzedni. W końcu jak się tak na niego patrzy, to aż trzeba walczyć z mózgiem podpowiadającym, że jak najbardziej da się do niego wsiąść i po prostu pojechać, gdzie tylko się człowiekowi zamarzy. Jednak rozsądek wie, że nie, to nie jest możliwe, to tylko rzeźba.

Twórcy z MSCHF nazwali swoje Lexusy “Form Cars”, jako wyrażenie stawiające tradycyjną branżę automotive w przeciwieństwie do ich projektu. W codziennym sensie, samochód jest tworzony z myślą bycia używanym przez ludzi do przemieszczania się z jednego punktu do drugiego, pokonując jakiś tam dystans. Wszyscy dobrze to znamy.
W ich wydaniu, pojazd jest zwieszony między dwoma światami. Pozornie, z perspektywy widza, który jest przyzwyczajony do mobilności pojazdu, on stoi. Zaś z poziomu Lexusów, są stale w ruchu, lecz podlega niemu ich konstrukcja. Ruch tutaj występuje w sensie przemiany, wspominanej motomorfozy, nie w formie przejechania kolejnych kilometrów trasy.
Te intrygujące pojazdy można zobaczyć niestety tylko w Nowym Jorku w trakcie Armory Week. MOTOMORPHOSIS czeka na odwiedzających w Chelsea Industrial w Nowym Jorku i to tylko od 24. do 26. września, więc czasu jest niewiele, ale przynajmniej trafi do sieci jeszcze więcej zdjęć.
Źródło: designboom, hypebeast
