powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Lotus planował pełną elektryfikację. Teraz mówi, że to jednak nie wystarczy

Mam wrażenie, że Lotus właśnie zrobił coś, na co wielu fanów motoryzacji czekało z mieszaniną nadziei i lekkiej złośliwości. Marka, która jeszcze niedawno miała maszerować w stronę w pełni elektrycznej przyszłości, nagle przypomina sobie o tym, że w samochodach sportowych wciąż liczy się coś więcej niż arkusz zasięgu, czas ładowania i liczba ekranów w kabinie.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Lotus planował pełną elektryfikację. Teraz mówi, że to jednak nie wystarczy

fot. Lotus

Chcesz czytać więcej treści jak „Lotus planował pełną elektryfikację. Teraz mówi, że to jednak nie wystarczy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

W planach jest nowy supersamochód z hybrydowym V8, mocą przekraczającą 1000 KM i premierą rynkową przewidzianą na 2028 rok. Oficjalnie nazywa się Type 135, choć już teraz trudno uciec od skojarzeń z Espritem. I trudno się dziwić. Ostatni drogowy Lotus z silnikiem V8 zniknął wraz z Espritem w 2004 roku, więc powrót ośmiu cylindrów po ponad dwóch dekadach brzmi jak gest skierowany nie tylko do klientów, ale też do tych, którzy patrzyli na elektryczne SUV-y Lotusa z miną człowieka sprawdzającego, czy na pewno wszedł do właściwego salonu.

Elektryczna obietnica spotkała się z rzeczywistością

Lotus przez ostatnie lata mocno skręcił w stronę elektromobilności. Evija była pokazem technologicznej odwagi, Eletre udowodnił, że marka potrafi zrobić elektrycznego SUV-a, a Emeya przeniosła ją w świat luksusowych, szybkich aut na prąd. Problem w tym, że rynek nie zawsze porusza się tak elegancko, jak prezentacje strategiczne. Elektryczna rewolucja nadal trwa, ale robi to nierówno, z zadyszką i w różnych tempach zależnie od regionu.

fot. Lotus

Dlatego plan Focus 2030 wygląda jak próba złapania równowagi. Lotus nie porzuca prądu, ale przestaje traktować go jak jedyną odpowiedź na każde pytanie. W krótszej perspektywie marka zakłada miks napędów, w którym około 60% mają stanowić hybrydy plug-in, a 40% auta bateryjne. To bardzo trzeźwy zwrot, choć ubrany w korporacyjny język o elastyczności, dyscyplinie finansowej i wzmacnianiu DNA marki.

W praktyce oznacza to prostą rzecz: klienci supersamochodów nadal chcą emocji, a emocje trudno czasem zapakować wyłącznie w ciszę napędu elektrycznego. Można zachwycać się natychmiastowym momentem obrotowym, ale silnik spalinowy w aucie sportowym ma własną dramaturgię. Reakcję, dźwięk, narastanie napięcia. Dla wielu kierowców to część rytuału, nawet jeśli coraz częściej wspieranego przez baterię i silniki elektryczne.

Type 135 ma być czymś więcej niż nostalgicznym ukłonem

Nowy Lotus Type 135 ma otrzymać hybrydowy układ V8 o mocy ponad 1000 KM. Szczegóły techniczne pozostają jeszcze niepełne, ale samochód ma korzystać z rozwijanej przez Lotusa technologii X-Hybrid. W modelu Eletre X system ten łączy architekturę 900 V, akumulator o pojemności 70 kWh, bardzo szybkie ładowanie i duży zasięg całkowity, choć w supersamochodzie parametry zapewne zostaną dopasowane do zupełnie innego charakteru jazdy.

fot. Lotus

W tle pojawia się też Mercedes-AMG. Type 135 ma powstawać przy współpracy z tą marką, a naturalnym kandydatem do roli serca auta wydaje się nowy, podwójnie doładowany 4-litrowy silnik V8. To nie byłoby zresztą pierwsze spotkanie Lotusa z techniką AMG, bo Emira korzysta już z 2-litrowej jednostki z Affalterbach. W tym przypadku stawka jest jednak wyższa. Mówimy o samochodzie pozycjonowanym powyżej Emiry, czyli o modelu, który ma przywrócić Lotusowi miejsce przy stoliku najmocniejszych graczy.

I tu pojawia się delikatny paradoks. Lotus przez dekady kojarzył się z lekkością, precyzją i słynną filozofią upraszczania. Tymczasem hybrydowy supersamochód z V8 i mocą ponad 1000 KM brzmi jak maszyna, która z natury musi dźwigać sporo technologicznego bagażu. Bateria, układ elektryczny, chłodzenie, elektronika, dodatkowe systemy – tego nie da się wyzerować samym hasłem o dziedzictwie Colina Chapmana. Pytanie brzmi więc, czy Lotus potrafi zrobić z tej złożoności coś ostrego i lekkiego w odczuciu, a nie tylko imponującego na papierze.

Powrót do Europy też nie jest przypadkiem

Type 135 ma być produkowany w Europie. To ważny szczegół, bo Lotus jest dziś marką należącą do chińskiego Geely, a część jego nowych modeli powstaje z myślą o globalnej skali i azjatyckim zapleczu technologicznym. Przy supersamochodzie powrót do europejskiej produkcji działa jak symboliczne zakotwiczenie. Hethel, brytyjskie inżynierskie zaplecze i pamięć o sportowych Lotusach nie są tu wyłącznie dekoracją do folderu.

fot. Lotus

Widać też, że Lotus próbuje uporządkować własną opowieść. Z jednej strony ma ambicje luksusowej, technologicznej marki globalnej. Z drugiej – ciąży na nim legenda producenta aut dla kierowców, które nie musiały mieć absurdalnej mocy, żeby zostawiać mocniejsze maszyny w tyle na krętej drodze. Type 135 może być próbą pogodzenia tych dwóch światów. Trochę przeszłość, trochę przyszłość, trochę rachunek ekonomiczny, trochę motoryzacyjna tęsknota.

Hybrydy wracają do łask, bo są wygodnym kompromisem

W motoryzacji coraz wyraźniej widać zmęczenie prostymi deklaracjami. Jeszcze kilka lat temu wiele marek zapowiadało szybkie przejście na pełną elektryfikację. Dziś część z nich łagodzi język, wydłuża terminy albo wraca do hybryd. Lotus wpisuje się w ten szerszy trend. Nie chodzi wyłącznie o sentyment do benzyny, ale też o regulacje, ceny, infrastrukturę ładowania i różne tempo gotowości klientów.

fot. Lotus

Hybryda plug-in w supersamochodzie ma zresztą szczególną rolę. Może pomóc spełniać normy emisji, dodać potężny zastrzyk momentu obrotowego i poprawić codzienną użyteczność, ale jednocześnie zachować silnik spalinowy jako element doświadczenia. Ferrari, Lamborghini i McLaren już dawno zrozumiały, że elektryfikacja w autach ekstremalnych nie musi oznaczać rezygnacji z emocji. Lotus chce wejść do tego samego klubu, tylko z własnym ciężarem tradycji na plecach.

Nowy Type 135 zapowiada się jak samochód, który będzie oceniany surowiej niż zwykła nowość. Fani marki nie wybaczą mu, jeśli okaże się wyłącznie ciężkim, drogim pokazem mocy. Rynek supersamochodów też nie potrzebuje kolejnej maszyny, która imponuje tylko liczbami. Lotus ma tu trudniejsze zadanie: musi udowodnić, że hybrydowe V8 może nadal mieć w sobie lekkość myślenia, z której marka była znana.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Lotus planował pełną elektryfikację. Teraz mówi, że to jednak nie wystarczy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX