powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Sprawdziłem Lucent Prism i Spark. Minimalistyczne szczoteczki soniczne na co dzień i w podróży

Szczoteczkę soniczną bardzo łatwo skomplikować. Producenci od lat prześcigają się w dodawaniu kolejnych funkcji, trybów pracy, aplikacji i statystyk, które mają sprawić, że będziemy dokładniej dbać o higienę jamy ustnej. Część z tych rozwiązań faktycznie ma sens, szczególnie kiedy pomaga wyrobić lepsze nawyki, ale równie często kończy się na tym, że po kilku tygodniach przestajemy zwracać uwagę na kolejne powiadomienia, a szczoteczka wraca do swojej podstawowej roli. Lucent ma jednak do tego odświeżające, dużo spokojniejsze podejście.

K
Kacper Cembrowski
2h temu·11 minut·
Sprawdziłem Lucent Prism i Spark. Minimalistyczne szczoteczki soniczne na co dzień i w podróży
Chcesz czytać więcej treści jak „Sprawdziłem Lucent Prism i Spark. Minimalistyczne szczoteczki soniczne na co dzień i w podróży"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Modele Prism i Spark nie są małymi komputerami do łazienki napędzanymi AI, które analizują każdy ruch i bombardują nas informacjami o tym, czy dostatecznie dobrze wyszorowaliśmy swoje ósemki. Zamiast tego skupiają się na wygodzie korzystania, solidnym wykonaniu, minimalistycznym wyglądzie i skutecznym czyszczeniu. Po ponad miesiącu korzystania z obu modeli mam wrażenie, że właśnie ta prostota jest jedną z największych zalet całej serii. Jednocześnie pokazuje też miejsce, w którym Lucent mógłby kiedyś zrobić kolejny krok.

Lucent Prism. Minimalistyczny design to dopiero początek jego zalet

Pierwsze wrażenie po wyjęciu Lucent Prism z pudełka jest bardzo pozytywne. W zielonej wersji Mint Green szczoteczka zdecydowanie wyróżnia się na tle typowych białych i czarnych modeli, ale robi to w bardzo stonowany sposób. Nie jest krzykliwa i nie próbuje na siłę wyglądać jak przesadnie futurystyczny gadżet — bo to nadal ma być przecież szczoteczka do zębów. Prism jest po prostu eleganckim urządzeniem, które bez problemu wpisuje się w nowoczesną łazienkę.

Minimalizm widać właściwie w każdym elemencie konstrukcji. Rękojeść jest smukła, jedyny przycisk dyskretnie wkomponowano w obudowę, a niewielki ekran schowano pod jej powierzchnią. Kiedy szczoteczka jest wyłączona, trudno nawet zauważyć, że jakikolwiek wyświetlacz się tutaj znajduje. Dzięki temu Prism nie wygląda jak urządzenie obwieszone diodami i komunikatami, a jednocześnie potrafi przekazać nam więcej informacji niż typowa pojedyncza kontrolka LED.

W zestawie znajdują się dwie końcówki oraz bezprzewodowa podstawka ładująca. Sama szczoteczka spełnia normę IPX8, więc można bez obaw korzystać z niej w łazience i dokładnie opłukiwać ją po każdym użyciu. Całość jest bardzo spójna projektowo i już po kilku dniach łatwo zrozumieć, że Lucent nie próbował tutaj stworzyć centrum zarządzania higieną jamy ustnej. To po prostu dobrze zaprojektowana szczoteczka soniczna z kilkoma naprawdę sensownymi dodatkami.

Czytaj też: MOVA wchodzi do łazienki. Golarka z AI i szczoteczka soniczna w wiosennej promocji

Ukryty ekran jest czymś więcej niż stylistycznym gadżetem

Najciekawszym elementem Prisma pozostaje wspomniany wyświetlacz. Po uruchomieniu szczoteczki pojawiają się na nim proste, animowane symbole informujące między innymi o wybranym trybie pracy oraz stanie urządzenia. Lucent wykorzystuje tutaj charakterystyczną, lekko 8-bitową stylistykę grafik, która dobrze pasuje do całego projektu. Komunikaty są czytelne, ale nie wyglądają jak próba zamienienia szczoteczki w kolejny ekran, na który trzeba ciągle patrzeć. No i smyrają serce geeka, więc mnie kupiły od początku.

Prism oferuje trzy tryby pracy: Clean, Sensitive oraz White. Pierwszy jest podstawowym ustawieniem do codziennego mycia, drugi działa łagodniej, natomiast White przeznaczono do intensywniejszego usuwania powierzchniowych przebarwień i osadów. Moim zdaniem to w zupełności wystarcza. Producenci szczoteczek potrafią mnożyć tryby niemal w nieskończoność, ale w praktyce większość osób i tak znajduje jedno lub dwa ulubione ustawienia i właśnie z nich korzysta. Mniej znaczy więcej — nie tylko w designie.

Sam ekran pomaga rozpoznać aktualne ustawienie bez konieczności zapamiętywania kombinacji kolorów czy liczby mignięć diody. Trzeba oczywiście nauczyć się znaczenia poszczególnych symboli, ale zajmuje to chwilę. Prism ma też blokadę transportową, więc nie powinien uruchomić się przypadkowo w torbie czy walizce. To mały detal, który zaczyna się doceniać dokładnie w momencie pierwszego wyjazdu.

Codzienne korzystanie pokazuje, że prostota rzeczywiście działa

Największym sprawdzianem każdej szczoteczki nie jest jednak lista funkcji, tylko codzienne korzystanie. Nawet najbardziej zaawansowany sprzęt szybko traci urok, jeśli jest niewygodny, źle wyważony albo wymaga zbyt dużej uwagi podczas zwykłego mycia zębów. Lucent Prism bardzo dobrze radzi sobie właśnie w tym najważniejszym aspekcie.

Szczoteczka może uruchomić się automatycznie po przyłożeniu jej do zębów, choć nadal można włączyć ją klasycznie przyciskiem. To drobne udogodnienie, ale po kilku dniach zaczyna być zupełnie naturalnym elementem korzystania — pasta, przyłożenie szczoteczki do zębów i można zaczynać. Nie jest to funkcja, bez której nie dałoby się żyć, ale właśnie takie niewielkie udogodnienia zwykle najbardziej poprawiają codzienny komfort.

Prism ma również czujnik nacisku, który ostrzega, kiedy zbyt mocno dociskamy szczoteczkę do zębów. W przypadku urządzeń sonicznych jest to znacznie bardziej przydatne niż kolejny egzotyczny tryb pracy, ponieważ pomaga ograniczyć jeden z częstszych błędów podczas szczotkowania. Większy nacisk nie oznacza przecież automatycznie dokładniejszego czyszczenia.

Do tego dochodzi standardowy dwuminutowy timer z sygnalizacją zmiany obszaru co 30 sekund. Rozwiązanie jest dobrze znane z wielu szczoteczek, ale nadal ma sens. Nie trzeba zerkać na zegarek ani zastanawiać się, czy jedną stronę szczotkowaliśmy zdecydowanie dłużej od drugiej. Prism nie próbuje więc prowadzić nas za rękę podczas całego procesu, ale dyskretnie pomaga tam, gdzie rzeczywiście może to poprawić nawyki.

Czytaj też: Test MOVA Fresh 20 Sensus. Szczoteczka elektryczna z detektorem płytki nazębnej

Brakuje mi aplikacji, ale nie dlatego, że Prism jej potrzebuje

Największy niedosyt pojawia się dopiero wtedy, kiedy chcemy wyciągnąć ze szczoteczki trochę więcej informacji. Prism przekazuje najważniejsze komunikaty na swoim ekranie, ale nie oferuje aplikacji. I nie uważam, że szczoteczka bez aplikacji jest z definicji gorsza. Wręcz przeciwnie — jedną z największych zalet Prisma jest właśnie to, że bierze się go do ręki, myje zęby i odkłada na miejsce.

Mimo wszystko chciałbym mieć możliwość sprawdzenia dokładnego poziomu naładowania akumulatora. Przydałaby się również historia używania albo bardziej rozbudowane statystyki szczotkowania. Jeszcze ciekawsza byłaby informacja o tym, które obszary jamy ustnej regularnie pomijamy, choć taka funkcja wymagałaby oczywiście odpowiednich czujników i znacznie bardziej zaawansowanej elektroniki.

Może odzywa się tutaj moje zamiłowanie do śledzenia statystyk absolutnie wszystkiego — korzystam z MAL-a od dziecka, do Flighty wprowadziłem całą swoją historię lotów i kocham analizować zużycie na każdej trasie odbytej samochodem elektrycznym — ale akurat w przypadku szczoteczki część takich danych mogłaby mieć realną wartość. Nie potrzebuję cyfrowych odznak za umycie zębów ani kolejnego systemu powiadomień. Wystarczyłoby kilka praktycznych informacji, które rzeczywiście pomagają lepiej zrozumieć własne nawyki.

Nie traktuję jednak ich braku jako poważnej wady obecnej generacji. Bardziej jako kierunek, w którym Lucent mógłby rozwinąć kolejne modele.

Bateria Prisma pozwala praktycznie zapomnieć o ładowaniu

Brak aplikacji przeszkadza też mniej z jeszcze jednego powodu — Prism naprawdę długo działa na jednym ładowaniu. Producent deklaruje do 60 dni pracy, choć oczywiście rzeczywisty wynik zależy od trybu oraz częstotliwości korzystania.

Ja myję zęby co najmniej dwa razy dziennie i podczas około półtora miesiąca korzystania z Prisma ładowałem go zaledwie raz. Nie wiem przy tym, z jakim poziomem naładowania akumulatora szczoteczka przyjechała do mnie z fabryki, więc trudno przekładać ten wynik jeden do jednego na deklarację producenta. Jedno mogę jednak powiedzieć z pełnym przekonaniem — w codziennym użytkowaniu bateria przestaje być zmartwieniem.

Telefon, zegarek, słuchawki i laptop już wystarczająco często walczą o dostęp do ładowarek. Prism po prostu stoi w łazience i działa. Tylko tyle i aż tyle.

Końcówki dobrze pokazują, że Lucent skupił się na podstawach

Dużą rolę w komforcie korzystania odgrywają oczywiście same końcówki. Lucent wykorzystuje włókna DuPont oraz elementy wykonane z tworzywa TPE, a z tyłu główki znajduje się również skrobak do języka. W codziennym użytkowaniu najbardziej doceniłem balans między dokładnością a delikatnością. Szczoteczka daje wyraźne poczucie dokładnego czyszczenia, ale nie sprawia wrażenia agresywnego urządzenia, do którego trzeba się długo przyzwyczajać. To było dla mnie szczególnie istotne, ponieważ wcześniej korzystałem przede wszystkim ze szczoteczek manualnych.

Po kilku dniach Prism przestaje więc być nowym gadżetem, a zaczyna być po prostu częścią rutyny. I właśnie tego oczekuję od dobrej szczoteczki sonicznej. Powinna pomagać w codziennej higienie, ale nie wymagać ciągłego zastanawiania się nad samym urządzeniem.

Czytaj też: MOVA Fresh 20 Sensus. Pierwsza w Polsce szczoteczka, która używa sztucznej inteligencji, by zobaczyć płytkę nazębną

Lucent Spark — mniejszy model, który świetnie sprawdza się w podróży

Lucent Spark ma zupełnie inny charakter. Nie traktowałbym go po prostu jako tańszej i okrojonej wersji Prisma. To przede wszystkim znacznie bardziej kompaktowa szczoteczka, której konstrukcja bardzo dobrze sprawdza się wtedy, gdy często zabieramy ją ze sobą. Spark jest wyraźnie mniejszy i lżejszy. Zachowuje podobną minimalistyczną estetykę, ale cała konstrukcja jest prostsza i bardziej mobilna. Bez problemu mieści się w kosmetyczce albo niewielkiej kieszeni bagażu, a podczas podróży największą zaletą okazuje się sposób ładowania.

W przeciwieństwie do Prisma Spark nie wymaga dedykowanej podstawki. Korzysta ze zwykłego USB-C, więc na wyjazd nie trzeba pakować kolejnego akcesorium. Można użyć tego samego przewodu, którym ładujemy telefon, tablet czy słuchawki. Brzmi banalnie, ale właśnie podczas pakowania takie drobiazgi zaczynają robić dużą różnicę.

Spark upraszcza obsługę, ale zachowuje najważniejsze funkcje

Mniejszy rozmiar wiąże się oczywiście z pewnymi kompromisami. Spark nie ma ukrytego wyświetlacza znanego z Prisma i przekazuje mniej informacji. Zamiast niego korzysta ze znacznie prostszego systemu kontrolek pokazujących aktualnie wybrany tryb pracy.

Nadal znajdziemy tutaj trzy ustawienia szczotkowania, dwuminutowy timer z 30-sekundowymi interwałami oraz blokadę transportową. Producent deklaruje do około 25 dni pracy na jednym ładowaniu. To znacznie mniej niż w przypadku Prisma, ale przy modelu z USB-C trudno uznać to za szczególnie duży problem. Nawet kilkunastodniowy wyjazd można spokojnie odbyć bez ładowania, a w razie potrzeby odpowiedni przewód przecież i tak znajduje się już w bagażu.

Najbardziej zauważalna różnica względem Prisma dotyczy więc sposobu komunikowania się z użytkownikiem. Nie ma animowanych symboli ani równie efektownego interfejsu, a dokładnego poziomu baterii nadal nie sprawdzimy. Całość jest jednak konsekwentna. Spark ma być mniejszy, prostszy i łatwiejszy do zabrania w drogę — i właśnie taki jest.

Nie traktowałbym prostszego interfejsu jako dużej wady. Jeżeli ktoś chce szczoteczki przede wszystkim do domu, Prism jest po prostu ciekawszą konstrukcją. Spark ma sens wtedy, kiedy kompaktowe rozmiary i USB-C rzeczywiście są dla nas ważne.

Ile kosztują Lucent Prism i Spark?

Cena jest tutaj istotna przede wszystkim dlatego, że pozwala odpowiednio ustawić oczekiwania. Lucent Prism kosztuje na oficjalnej stronie producenta 329 zł, natomiast w dużych elektromarketach można znaleźć go również za około 274,99 zł. Jak na szczoteczkę soniczną tej klasy nie są to kwoty, które stawiałyby przed nią wymagania typowe dla najbardziej rozbudowanych modeli premium kosztujących wielokrotnie więcej.

I właśnie dlatego brak aplikacji nie boli mnie tutaj szczególnie mocno. Za mniej niż 300–330 zł Prism oferuje bardzo dobry czas pracy, czujnik nacisku, automatyczne uruchamianie, trzy sensowne tryby, nietypowy ekran i naprawdę dopracowaną konstrukcję. Nie próbuje konkurować liczbą funkcji z modelami kosztującymi znacznie więcej, tylko dobrze wykorzystuje te rozwiązania, które faktycznie ma.

Spark na ten moment kosztuje mniej niż 200 zł, a nawet znalazłem ją za 164,99 zł. Moim zdaniem to bardzo rozsądna cena — Spark ma prostszą konstrukcję i jego sens widzę przede wszystkim w mobilności, więc w tych pieniądzach to dobry wybór. Jeżeli szukamy jednej szczoteczki do łazienki, Prism jest bardziej kompletnym urządzeniem. Jeżeli natomiast często podróżujemy i zależy nam na mniejszych rozmiarach oraz ładowaniu USB-C, Spark ma bardzo wyraźnie określoną przewagę.

Czytaj też: Szczoteczka Oclean X Ultra debiutuje na polskim rynku. Technologia AI pomoże zadbać także o zęby

Lucent Stellar jako uzupełnienie zestawu

Razem ze szczoteczkami trafił do mnie również Lucent Stellar — domowy zestaw do wybielania zębów wykorzystujący żel PAP+ oraz aktywator świetlny. W opakowaniu znajdują się aplikatory z żelem i elementy potrzebne do przeprowadzenia kuracji. Producent pozycjonuje PAP+ jako alternatywę dla preparatów wykorzystujących nadtlenek wodoru i deklaruje, że system ma pomagać w redukowaniu powierzchniowych przebarwień.

Obsługa jest stosunkowo prosta, ale warto trzymać się instrukcji. Zęby należy najpierw osuszyć, następnie nanieść na nie żel, a dopiero później umieścić w ustach aktywator i rozpocząć sesję. Stellar pozostaje przy tym produktem wyraźnie innym niż Prism czy Spark. Nie jest elementem podstawowej codziennej higieny, tylko dodatkowym rozwiązaniem dla osób zainteresowanych domowym wybielaniem, dlatego traktowałbym go raczej jako uzupełnienie oferty niż trzeci równorzędny bohater tego testu.

Czytaj też: Takiej szczoteczki nam potrzeba. Philips ma sposób, żebyśmy doczyścili zęby na medal

Lucent Prism i Spark pokazują, że dobra szczoteczka nie musi być przekombinowana

Lucent stworzył dwa urządzenia, które bardzo dobrze rozumieją swoje role. Prism jest świetną szczoteczką do codziennego korzystania — dobrze wygląda, jest wygodny, ma sensowny zestaw funkcji i bardzo dobry czas pracy. W dodatku przy cenie oscylującej wokół 300 zł Prism pozostaje bardzo rozsądnie wycenioną szczoteczką, choć konkurencja pokazuje, że w podobnym budżecie można już znaleźć modele oferujące aplikację i bardziej rozbudowane statystyki.

Spark jest bardziej wyspecjalizowany. Rezygnuje z efektownego ekranu i części komfortu Prisma, ale w zamian dostajemy mniejsze wymiary oraz USB-C, które podczas podróży okazuje się znacznie ważniejsze niż kolejna animacja na rękojeści. I za około 165 zł — to również bardzo dobry wybór.

Nadal chciałbym, żeby Lucent w kolejnej generacji pomyślał o aplikacji. Nie po to, żeby szczoteczka wysyłała mi powiadomienia, przyznawała osiągnięcia i zamieniała mycie zębów w kolejny system zdobywania punktów. Wystarczyłby dokładny stan baterii, kilka statystyk i możliwość lepszego kontrolowania własnych nawyków.

W obecnych modelach nie jest to jednak brak, który przekreśla całe doświadczenie. Prism i Spark nie próbują wygrać liczbą funkcji. Wygrywają tym, że po prostu dobrze wykonują swoją podstawową pracę, są wygodne i nie wymagają od użytkownika większej uwagi, niż naprawdę potrzeba. A w przypadku urządzenia, którego używamy co najmniej dwa razy dziennie… codziennie, to naprawdę bardzo dużo.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Sprawdziłem Lucent Prism i Spark. Minimalistyczne szczoteczki soniczne na co dzień i w podróży"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX