Philips z pomysłem na szczoteczkę idealną? W końcu nie będzie wątpliwości, gdzie trzeba doczyścić
Poranki bywają trudne, a nasza codzienna rutyna pielęgnacyjna często przypomina automatyczny proces, w którym działamy trochę półprzytomnie. Przez ostatnie lata producenci sprzętu AGD i elektroniki użytkowej próbowali wpoić nawyk szczotkowania zębów ze smartfonem w ręku. Wizja inteligentnej łazienki opierała się na aplikacjach mobilnych, wielkich stacjach i analizie w czasie rzeczywistym ruchów używanej szczoteczki i jak szło dobrze, to nawet przyznawały punkty za dokładność!

W praktyce jednak większość z nas szybko rezygnowała z tego typu rozwiązań. Mało kto ma ochotę wcześnie rano, w pidżamie i z mokrymi dłońmi, wpatrywać się w ekran telefonu tylko po to, by poprawnie umyć zęby, nawet jeżeli są to urocze pokemony, które potem dają nagrody.
Firma Philips postanowiła rozwiązać ten problem i podejść do tematu sztucznej inteligencji w higienie jamy ustnej z praktycznej perspektywy. Efektem tego przemyślanego zwrotu jest najnowsza generacja flagowej szczoteczki sonicznej Philips Sonicare DiamondClean 9900 Prestige, która przenosi inteligentne prowadzenie użytkownika z ekranu smartfona bezpośrednio na rękojeść samego urządzenia.
Zamiast wymagać od użytkownika otwierania aplikacji i śledzenia statystyk na zewnętrznym ekranie, nowa szczoteczka została wyposażona w przejrzysty wskaźnik umieszczony bezpośrednio na obudowie, nazywany przez producenta mapą jamy ustnej, co zostało oddane dość wierną kopią mytych zębów, chociaż w minimalistycznej grafice.
System ten dzieli uzębienie na dwanaście precyzyjnych stref i w trakcie szczotkowania lub natychmiast po jego zakończeniu sygnalizuje, które miejsca zostały dokładnie wyczyszczone, a które wymagają jeszcze chwili uwagi. W połączeniu z wielofunkcyjnym pierścieniem świetlnym wokół obudowy, szczoteczka daje błyskawiczną i bezinterfejsową informację zwrotną.
Kolorowy, świecący wskaźnik dynamicznie reaguje na stopień umycia zębów, a raczej umytej ich powierzchni, a gdy pojawi się taka potrzeba, to ostrzega również przed zbyt mocnym dociskaniem główki czy zbyt gwałtownym ruchem szorującym, chroniąc w ten sposób delikatne dziąsła i szkliwo przed uszkodzeniem (szczerze mówiąc, brzmi dla mnie jak marzenie i koniec trosk mojej dentystki).

Sercem całej konstrukcji jest algorytm sztucznej inteligencji trzeciej generacji, który działa w pełni lokalnie na samym urządzeniu. Przetwarzanie danych bezpośrednio przez procesor wbudowany w szczoteczkę pozwala na natychmiastowe reagowanie na specyficzne nawyki użytkownika, całkowicie eliminując opóźnienia wynikające z łączności Bluetooth czy przetwarzania danych w chmurze.
Wykorzystując przestrzenne czujniki położenia oraz sprawdzoną technologię SenseIQ, urządzenie potrafi automatycznie redukować intensywność drgań silnika sonicznego, gdy zauważy niewłaściwą technikę szczotkowania. Dzięki temu asystent higieny czuwa nad zdrowiem w sposób, według producenta, całkowicie dyskretny, nie wymagając manualnego przestawiania trybów ani analizowania skomplikowanych wykresów po zakończeniu mycia.
Taka zmiana podejścia to ogromny i bardzo potrzebny krok w rozwoju nowoczesnej elektroniki użytkowej. Nowa generacja DiamondClean 9900 Prestige pokazuje, że domowa technologia powinna być intuicyjna i niemal niezauważalna dla użytkownika i pomagać w codziennych czynnościach, a nie narzucać kolejne ekrany do codziennego śledzenia.
Czytaj też: Kolorowy ekran i 105 dni bez ładowania. Xiaomi rewolucjonizuje higienę zębów
Odpowiednio zaprojektowana informacja wizualna na obudowie sprawia, że korygowanie błędów staje się naturalne i odruchowe. Gdy widok na uchwycie zasugeruje ominięty obszar, po prostu poświęcamy mu jeszcze kilka sekund, zyskując pewność, że jama ustna została wyczyszczona z maksymalną dokładnością.
I o taką właśnie kontrolę nad dokładnością niczego nie robiłem, brzmi doskonale.
