Matthew Walker, szef Centrum Badania Ludzkiego Snu na uniwersytecie Berkeley przypomina, że każda mniejsza ilość snu niż 7 godzin to już powód do zmartwień. Tymczasem 40% Amerykanów według sondażu przeprowadzonego w 2013 roku zadeklarowało sześć godzin odpoczynku lub jeszcze mniej i to każdej nocy. Średnia krajowa w USA to około 6,8 godziny, a 14% ludzi przyznało się do spania najwyżej pięciu. 

Według danych US National Institutes for Health 50-70 milionów osób w USA cierpi na przewlekłe zaburzenia snu. Dodatkowo badania wykazują związki tego stanu z chorobami nerek, serca, nadciśnieniem, cukrzycą, wylewami, otyłością, depresją oraz większym narażeniem na urazy.

Jedną z głównych przyczyn bezsenności według Walkera jest rozwój technologii i tendencja do korzystania z niej tuż przed zaśnięciem. Praca, czas w komunikacji, zdenerwowanie, wszechobecna kofeina, alkohol to kluczowe czynniki. Niestety ludzie w krajach rozwiniętych zdają się także uważać zaburzenie snu za powód do dumy.

- Ludzie to jedyny gatunek, który sam odziera siebie z możliwości odpoczynku bez powodu - tłumaczy naukowiec - Stygmatyzujemy sen uważając go za formę lenistwa. Chcemy sprawiać wrażenie wiecznie zajętych, a najlepiej to uzmysłowić innym opowiadając jak mało śpimy. To jak odznaka honorowa. 

Walker opowiada, że często po jego wykładach na temat snu zaczepiają go słuchacze i w atmosferze zdradzania sekretu przyznają się do wstydu: 8 godzin snu? Przecież to lenistwo! Sprawa jest na tyle poważna, że nie należy do jednostkowych przypadków - według Walkera należy zacząć prowadzić działanie na wielką skalę wśród twórców prawa i pracodawców tak by kobiety i mężczyźni mogli dziennie mieć spokojnie czas na 7 godzin snu, niezbędnego do normalnego funkcjonowania.

- Żadnego aspektu naszego organizmu i jego działania nie można oddzielić od snu - mówi - Dlatego walka z bezsennością powinna stać się priorytetem. 

 

Źródło: CNN