Piaget Altiplano Ultimate Concept Tourbillon ma zaledwie 2 mm grubości. Dla porządku warto dodać, że typowa karta płatnicza mierzy około 0,76 mm, więc zegarek odpowiada grubością mniej więcej dwóm i pół kartom ułożonym jedna na drugiej. Nadal jest to wynik absurdalnie mały, szczególnie gdy spojrzymy na odsłonięty mechanizm i wirującą klatkę tourbillonu.
Nowa wersja otrzymała elementy wykonane z tygrysiego oka, brązową kopertę ze stopu kobaltu i detale z różowego złota. Cena wynosi 750 tysięcy euro, czyli około 3,25 mln zł. Za tę kwotę można kupić bardzo przyzwoity dom, kolekcję kilku znakomitych samochodów albo urządzenie, które pokazuje godziny i minuty. Trzeba jednak przyznać, że robi to w sposób wyjątkowo widowiskowy.
Mechanizm rozłożony na płasko
W typowym zegarku poszczególne warstwy układają się jedna na drugiej. Mamy kopertę, mechanizm, tarczę, wskazówki oraz szkło. Konstruktorzy Piageta potraktowali taki porządek jak sugestię, z której można zrezygnować.

W Altiplano Ultimate Concept koperta pełni jednocześnie funkcję płyty mechanizmu. Podzespoły zostały rozmieszczone obok siebie, dzięki czemu cała konstrukcja mogła zostać niemal całkowicie spłaszczona. Nie ma tu tradycyjnej tarczy zakrywającej technikę. Patrzymy bezpośrednio na koła zębate, mostki, rubinowe łożyska i tourbillon, który obraca się w otwartej części zegarka.
Model ma średnicę 41,5 mm, dlatego na zdjęciach wygląda dość okazale. Dopiero ujęcia z profilu pokazują skalę inżynieryjnego wysiłku. Całość, wraz ze szkłem szafirowym, ma wspomniane 2 mm. Samo szkło w pierwotnym projekcie Altiplano Ultimate Concept zostało odchudzone do 0,2 mm, a niektóre koła mechanizmu mają zaledwie 0,12 mm grubości.
Mam wrażenie, że w tym przypadku słowo miniaturyzacja brzmi zbyt zwyczajnie. Bardziej pasowałaby precyzyjna chirurgia wykonywana na metalu, przy której kichnięcie zapewne jest traktowane jako zdarzenie wysokiego ryzyka.
Tourbillon komplikuje cienkie życie
Tourbillon powstał pod koniec XVIII wieku jako sposób na ograniczenie wpływu grawitacji na dokładność zegarków kieszonkowych. Mechanizm regulacyjny umieszcza się w obracającej się klatce, która zmienia jego pozycję i uśrednia powstające odchylenia.

W nowoczesnym zegarku naręcznym praktyczne znaczenie takiego rozwiązania jest dyskusyjne. Nadgarstek porusza się przecież przez cały dzień. Tourbillon pozostaje jednak jednym z najbardziej efektownych dowodów zegarmistrzowskich umiejętności. Tutaj można obserwować go bezpośrednio, jak niewielki mechaniczny organizm pracujący przy krawędzi koperty.
Dodanie tej komplikacji do konstrukcji o grubości 2 mm wymagało od Piageta przeprojektowania około 90% części pierwotnego Altiplano Ultimate Concept. Tourbillon potrzebuje też około 25% więcej energii, dlatego samo zachowanie dotychczasowych wymiarów było poważnym wyzwaniem.
Ręcznie nakręcany kaliber 970P-UC pracuje z częstotliwością 4 Hz i zapewnia co najmniej 35 godzin rezerwy chodu. Nie jest to imponująco długi czas, ale trudno oczekiwać kilkudniowego zapasu energii od mechanizmu, który niemal nie ma trzeciego wymiaru.
Tygrysie oko wraca do zegarków Piageta
Surowa techniczna konstrukcja została połączona z tygrysim okiem, kamieniem ozdobnym o złotobrązowych pasmach zmieniających wygląd zależnie od kierunku padania światła. Fragmenty kamienia wkomponowano w płytę mechanizmu, dzięki czemu kolorystyka pozostaje spokojna, ciepła i spójna z brązowym stopem kobaltu oraz różowym złotem.

Piaget ma w tej dziedzinie długie doświadczenie. Marka zaczęła intensywnie wykorzystywać ozdobne kamienie w tarczach już w 1963 roku. W kolejnych dekadach pojawiały się między innymi lapis lazuli, turkus, malachit, onyks, jadeit i właśnie tygrysie oko. Był to okres, gdy elegancki zegarek mógł wyglądać jak biżuteria wyjęta z prywatnego apartamentu gwiazdy rocka, a męska moda zdecydowanie mniej obawiała się koloru.
Kamienne elementy stosowane w najnowszych modelach mogą mieć około 0,4 mm grubości. Przy montażu Altiplano pozostałości usuwa się igłą mierzącą jedynie 0,15 mm. Ta informacja przemawia do mnie bardziej niż większość marketingowych opowieści o ręcznym rzemiośle. Pokazuje bowiem, jak bardzo każdy ułamek milimetra staje się tutaj osobnym problemem.
Zegarek za cenę domu ma własną logikę
750 tysięcy euro, czyli około 3,25 mln zł, skutecznie oddziela podziwianie tego modelu od jego kupowania. W tej części rynku cena nie wynika wyłącznie z materiałów ani czasu potrzebnego do montażu. Obejmuje wieloletnie prace rozwojowe, wykonanie specjalnych maszyn, liczne odrzucone prototypy i prestiż posiadania przedmiotu dostępnego dla bardzo wąskiej grupy klientów.

Trudno oceniać taki zegarek kategoriami rozsądnego zakupu. Jego właściciel prawdopodobnie ma już kilka modeli bardziej praktycznych, odpornych i łatwiejszych w obsłudze. Altiplano przypomina demonstrację możliwości, którą przypadkiem da się przypiąć do nadgarstka.
Można uznać go za ekstrawagancję, zegarmistrzowski eksperyment albo kosztowną zabawkę dla kolekcjonera. Każde z tych określeń będzie częściowo prawdziwe. Dla mnie pozostaje przede wszystkim dowodem, że luksus czasami polega na usuwaniu kolejnych warstw, aż zostają zaledwie 2 mm mechanicznego szaleństwa.
