Glejak wielopostaciowy (łac. glioblastoma multiforme) przez WHO klasyfikowany jest jako nowotwór o IV – czyli najwyższym – stopniu złośliwości. Powstaje z komórek glejowych mózgu i rdzenia, które w normalnych warunkach pełnią funkcje odżywcze, ochronne i osłonowe w naszym mózgu. Jednak na skutek nadmiernego namnażania się tych komórek lub ich mutacji może dojść do powstania guza.

Glejaki – choć rzadkie – stanowią 70% nowotworów wewnątrzczaszkowych i są jednymi z najczęściej diagnozowanych nowotworów u dzieci (po białaczce). Najgroźniejszy ze wszystkich rodzajów glejaków jest właśnie glejak wielopostaciowy. Rośnie szybko i agresywnie w mózgu lub pniu mózgu, nie reaguje na większość terapii i często jest śmiertelny.

Szacuje się, że rocznie zapada na niego około 5 osób na 100 000, a przeżywalność pacjentów to średnio 15 miesięcy od rozpoznania. W walce z glejakiem wielopostaciowym zazwyczaj stosuje się ostrą chemio- i radioterapię, ale leczenie jest uciążliwe dla pacjentów i mało skuteczne.

Nadzieją dla chorych na całym świecie może okazać się nowe odkrycie naukowców z Teksasu. Badacze współpracujący ze szpitalem Houston Methodist w Texas Medical Center skonstruowali hełm, który wykorzystuje zmienne pole magnetyczne, by zmniejszyć guz.

Magnetoterapia w leczeniu nowotworów mózgu

Stworzony przez naukowców z Teksasu hełm jest całkowicie nieinwazyjny. Pacjent po prostu nakłada go na głowę. Na zewnątrz hełmu umocowane są trzy silne magnesy, które generują tzw. zmienne pole magnetyczne. Stosowanie zmiennego pola magnetycznego niskiej częstotliwości jest powszechnie stosowane w fizjoterapii – głównie w celu ograniczenia bólu i dyskomfortu, a także pobudzenia i stymulacji regeneracji komórek.

Tego typu magnetoterapia polega na oddziaływaniu na organizm pola magnetycznego o określonych parametrach. Korzystając z tej technologii, naukowcom udało się zmniejszyć objętość i masę glejaka – najpierw u myszy, którym wszczepiono wyhodowane w laboratorium komórki ludzkiego guza.

Naukowcy odkryli, że pole magnetyczne emitowane przez magnesy na hełmie zakłóca niektóre procesy służące do produkcji energii zasilającej nasze komórki. Co ważniejsze – ustalili, że zakłócenie to występuje tylko w obecności określonych związków wytwarzanych przez komórki nowotworowe. Dzięki temu na skutek oddziaływania pola magnetycznego komórki glejaka obumierają, podczas gdy zdrowe komórki pozostają nienaruszone.

Sukces i pechowy koniec terapii

Choć wyniki brzmią ekscytująco, trzeba podkreślić, że działanie hełmu przetestowano na razie tylko na jednym pacjencie: 53-letnim mężczyźnie. Diagnozę usłyszał w 2018 roku. Wykryto u niego duży guz, który rozprzestrzenił się na oba płaty czołowe i część ciała modzelowatego. Niedługo po diagnozie mężczyzna przeszedł operację usunięcia glejaka. Niestety guz odrósł i mimo intensywnego leczenia nadal się powiększał. Ponieważ tradycyjne metody leczenia nie wystarczały, pacjent został dopuszczony do testów hełmu magnetycznego.

Leczenie rozpoczęto w kwietniu 2020 r. Przez pierwsze trzy dni pacjent był leczony w klinice, następnie – po specjalnym przeszkoleniu – kontynuował terapię w domu. Początkowo sesje trwały 2 godziny dziennie, aby ostatecznie dojść do 6 godzin dziennie. Łącznie terapia trwała 36 dni, a glejak zmniejszył się o prawie jedną trzecią. Niestety, leczenie musiało zostać przerwana na skutek nieszczęśliwego wypadku. Pacjent zmarł bowiem na skutek urazu głowy, niepowiązanego z badaniem ani chorobą.

Skany mózgu pacjenta poddawanego terapii / (fot. za: Frontiers in Oncology)

– Dzięki odwadze tego pacjenta i jego rodziny mogliśmy przetestować i zweryfikować potencjalną skuteczność pierwszej na świecie nieinwazyjnej terapii glejaka – podkreśla jednak neurochirurg David S. Baskin z Houston Methodist Hospital. – Zgoda rodziny na przeprowadzenie autopsji po przedwczesnej śmierci ich bliskiego wniosła nieoceniony wkład w dalsze badania i rozwój tej potencjalnie efektywnej terapii.

Widoczna poprawa w zakresie mowy i funkcji poznawczych

Na skutek terapii glejak skurczył się o 31%, co potwierdziły badania z użyciem rezonansu magnetycznego. Z kolei bliscy mężczyzny przyznali, że zauważyli poprawę w zakresie mowy i funkcji poznawczych pacjenta.

Chociaż historia ma tragiczny koniec, to studium przypadku daje bardzo obiecujące wyniki. Jeśli skuteczność hełmu uda się potwierdzić w przypadku innych pacjentów, to może on okazać się znacznie skuteczniejszą i mniej obciążającą dla pacjentów terapią glejaka wielopostaciowego.

– Nasze wyniki otwierają nowy świat nieinwazyjnej i nietoksycznej terapii raka mózgu, z wieloma ekscytującymi możliwościami na przyszłość. Wyobraźmy tylko sobie leczenie raka mózgu bez radioterapii lub chemioterapii – powiedział Baskin.

 

Źródło: Frontiers in Oncology.