powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Pupile

Mały robot do pilnowania kota i rozmów z domem. Enabot EBO Mini wygląda uroczo, ale czy będziemy go używać?

Domowe kamery mają jedną poważną wadę: stoją tam, gdzie je postawimy. Kot śpi akurat za kanapą, pies przeżuwa coś podejrzanego w przedpokoju, a dziecko macha do obiektywu tylko wtedy, gdy samo ma na to ochotę. Dlatego coraz częściej patrzę na takie gadżety jak Enabot EBO Mini i EBO Mini Sport jak na próbę rozwiązania problemu: chcemy mieć kontakt z domem, kiedy nas w nim nie ma.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Mały robot do pilnowania kota i rozmów z domem. Enabot EBO Mini wygląda uroczo, ale czy będziemy go używać?

fot. Enabot

Chcesz czytać więcej treści jak „Mały robot do pilnowania kota i rozmów z domem. Enabot EBO Mini wygląda uroczo, ale czy będziemy go używać?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Oczywiście można się zżymać, że kolejny mały robot na kółkach to przesada. Trochę jest. Sama mam mieszane uczucia wobec każdej kamerki, która dostaje możliwość krążenia po mieszkaniu niczym domowy inspektor do spraw ciszy i porządku. Ale jednocześnie trudno udawać, że nie ma w tym praktycznego uroku. Enabot pokazuje dwa nowe FamilyBoty – EBO Mini i EBO Mini Sport – które mają łączyć mobilną kamerę, dwustronną komunikację, monitoring zwierząt i prostą formę domowej teleobecności.

Kamera, która może podjechać pod kanapę

EBO Mini i EBO Mini Sport są małymi robotami do zdalnego poruszania się po domu. Ich główna przewaga nad zwykłą kamerą IP jest prosta: można nimi sterować. Zamiast patrzeć przez jeden nieruchomy kadr, użytkownik może przejechać do innego pokoju, zajrzeć do zwierzaka, sprawdzić, co dzieje się przy drzwiach albo po prostu porozmawiać z kimś przez wbudowany system audio.

Oba modele mają kamerę 2K, dwustronny dźwięk, tryb nocny, automatyczne omijanie przeszkód i funkcję powrotu do stacji dokującej. To zestaw, który od razu ustawia je bliżej praktycznego domowego sprzętu niż jednorazowej ciekawostki do nagrania na TikToka. Robot może służyć do sprawdzania pupila, kontaktu z rodziną, rozmowy z dzieckiem po szkole albo zaglądania do starszej osoby, która mieszka sama.

Mam jednak wrażenie, że największy sens taki sprzęt ma wtedy, gdy nie traktujemy go jak systemu nadzoru. Dom to nie magazyn, a bliscy to nie paczki do śledzenia. EBO Mini może być sympatycznym sposobem na bycie bliżej, ale granica między obecnością a kontrolą jest tu wyjątkowo cienka. W przypadku zwierząt temat jest prostszy – kot raczej nie napisze skargi na naruszenie prywatności, choć zapewne znajdzie sposób, by wywrócić robota.

Dla kota laser, dla człowieka poczucie kontaktu

W EBO Mini pojawia się także funkcja zabawy laserem, co od razu zdradza, że Enabot bardzo mocno myśli o właścicielach zwierząt. To nie dziwi. Rynek gadżetów dla pupili rośnie, a opiekunowie coraz chętniej kupują sprzęty, które mają osłodzić zwierzakom czas samotności. Automatyczne karmniki, fontanny, lokalizatory, kamery z podajnikiem smaczków – do tej rodziny mobilny robot pasuje niemal zbyt dobrze.

fot. Enabot

Tylko że tu znów warto zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Żaden robot nie zastąpi spaceru, zabawy, obecności ani uważności. Może natomiast pomóc w sytuacjach, które zna wiele osób pracujących poza domem: sprawdzić, czy pies śpi spokojnie, czy kot nie utknął gdzieś, gdzie nie powinien, czy w mieszkaniu nie dzieje się nic nietypowego. Sama widzę w tym bardziej narzędzie do krótkich, konkretnych wejść niż urządzenie do wielogodzinnego patrolowania salonu.

Ciekawy jest też wątek kontaktu z seniorami. Dla części rodzin taki robot może być mniej formalny niż rozmowa telefoniczna i mniej nachalny niż klasyczny monitoring. Można wjechać do pokoju, powiedzieć cześć, sprawdzić, czy wszystko w porządku. Ale pod jednym warunkiem: osoba po drugiej stronie naprawdę tego chce. Technologia opiekuńcza bywa świetna, dopóki nie zaczyna traktować dorosłych ludzi jak dzieci w inteligentnym kojcu.

Mini Sport dokłada trochę sprytu

Droższy EBO Mini Sport ma kilka dodatków, które mogą przesądzić o wyborze, jeśli ktoś myśli o częstszym korzystaniu z robota. W tej wersji pojawia się cichszy silnik bezszczotkowy, dynamiczne efekty świetlne oczu oraz rozpoznawanie ludzi i zwierząt wspierane przez AI. To ostatnie brzmi najbardziej użytecznie, choć jak zwykle w sprzętach domowych trzeba będzie poczekać na realne testy, bo między obietnicą rozpoznawania a faktyczną skutecznością w mieszkaniu z dywanem, cieniem i kotem w trybie ninja potrafi być spory dystans.

fot. Enabot

Cichszy napęd może mieć większe znaczenie, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Robot do kontaktu z pupilem albo seniorem nie powinien zachowywać się jak miniaturowy odkurzacz na misji. Jeśli ma podjeżdżać do śpiącego kota, dziecka odrabiającego lekcje albo osoby odpoczywającej, kultura pracy staje się ważniejsza niż kolejna efektowna funkcja w aplikacji.

Podoba mi się też, że Enabot nie idzie w kierunku humanoidalnego robota z miną cyfrowego lokaja. Mała kulista forma jest mniej zobowiązująca. Taki sprzęt może wyglądać jak zabawka, ale czasem właśnie to zmniejsza technologiczne napięcie w domu. Łatwiej zaakceptować coś, co turla się po podłodze jak gadżet dla zwierzaka, niż urządzenie, które udaje elektronicznego członka rodziny.

Cena nie jest absurdalna, ale to nadal zakup z kategorii: czy naprawdę będę tego używać?

EBO Mini i EBO Mini Sport są dostępne w przedsprzedaży. W Wielkiej Brytanii ceny startowe wynoszą 139,99 funtów za EBO Mini, czyli około 695 zł, oraz 159,99 funtów za EBO Mini Sport, czyli około 795 zł.

Enabot Introduces EBO Mini & Mini Sport FamilyBots, Mini but Mighty, Big on Care

To nie jest poziom cenowy, przy którym można machnąć ręką i kupić z ciekawości, ale też nie mówimy o kwotach zarezerwowanych dla bardzo niszowej robotyki. Największe pytanie brzmi więc nie ile to kosztuje, lecz jak szybko minie efekt nowości. Tego typu urządzenia mają jedną wspólną pułapkę: przez pierwszy tydzień są hitem domu, potem zaczynają przegrywać z codziennością, rozładowaną baterią, zapomnianą aplikacją i zwykłym pytaniem: po co mam teraz tym jechać do kuchni?

Jeśli ktoś ma zwierzaka, spędza dużo czasu poza domem, opiekuje się starszym rodzicem albo często podróżuje, EBO Mini może okazać się przydatny. Jeśli ktoś chce tylko kupić małego robota, bo wygląda uroczo, ryzyko szybkiego znudzenia jest spore. I to akurat nie jest wada Enabota, tylko całej kategorii domowych gadżetów, które obiecują więcej obecności, choć w praktyce wymagają od nas nowego nawyku.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Mały robot do pilnowania kota i rozmów z domem. Enabot EBO Mini wygląda uroczo, ale czy będziemy go używać?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX