Zmiany nie przynoszą rewolucji technicznej. Kawasaki skupiło się głównie na wyglądzie oraz kilku praktycznych dodatkach. Mam jednak wrażenie, że właśnie w takim motocyklu ta strategia jest rozsądna. Eliminator nie potrzebował kolejnych kilogramów elektroniki ani wyścigu na moc. Potrzebował charakteru. I dostał go w całkiem przekonującym wydaniu.
Ciemne Kawasaki wygląda znacznie poważniej
Na rok modelowy 2027 Eliminator 500 SE pojawia się między innymi w zestawieniu Metallic Matte Graphenesteel Gray / Flat Ebony. Nazwa lakieru jest niemal dłuższa niż lista zmian, ale sam efekt trudno uznać za dyskretny. Ciemne elementy, czarny układ wydechowy, osłona reflektora oraz gumowe osłony przedniego widelca nadają motocyklowi bardziej zwartego wyglądu. Dostępne jest również znacznie bardziej wyraziste Candy Emerald Green / Ebony.

Wersja SE ma również gniazdo USB-C zamontowane przy kierownicy oraz charakterystycznie wykończone siedzenie. Niby drobiazgi, ale właśnie takie elementy często decydują o tym, czy podstawowy motocykl wygląda na świadomie prosty, czy po prostu niedoposażony. Tutaj dopłata do SE wynosi w Polsce 1700 zł. Standardowy Eliminator 500 na rok 2027 został wyceniony od 30 800 zł, natomiast SE startuje od 32 500 zł.
Za 1700 zł producent poprawia przede wszystkim to, z czym właściciel będzie obcował codziennie – wygląd motocykla oraz kilka elementów użytkowych.
451 cm3 może być sporą zaletą
Pod zbiornikiem pozostaje dwucylindrowy, chłodzony cieczą silnik o pojemności 451 cm3. Jednostka rozwija 45 KM przy 9000 obr./min i 42,6 Nm przy 6000 obr./min. Konstrukcyjnie wywodzi się z rodziny silników znanych ze sportowych Kawasaki Ninja, choć charakterystyka została tutaj dopasowana do cruisera i jazdy przy niższych obrotach. Jest sześciobiegowa skrzynia oraz sprzęgło z funkcją antyhoppingową.

45 KM raczej nie stanie się liczbą, którą ktoś będzie chwalił się znajomym przy kawie. Eliminator ma jednak masę 177 kg w stanie gotowym do jazdy. To bardzo rozsądne połączenie, szczególnie w motocyklu nastawionym na miasto, spokojniejsze trasy i kierowców korzystających z prawa jazdy kategorii A2. Oficjalne zużycie paliwa wynosi 3,8 l/100 km, a zbiornik mieści 13 litrów.
Coraz częściej mam wrażenie, że producenci motocykli zaczynają ponownie dostrzegać prostą rzecz: frajda przy normalnych prędkościach ma ogromną wartość. Eliminator daje 45 KM, które można rzeczywiście wykorzystywać, zamiast stale pilnować prawej dłoni, żeby nie zamienić krótkiego wyprzedzania w spotkanie z policją.
735 mm wysokości siedzenia
Najważniejszą liczbą w specyfikacji może być jednak 735 mm. Tyle wynosi wysokość siedzenia. Kawasaki podkreśla, że to najniższa kanapa wśród jego drogowych modeli o pojemności od 250 do 500 cm3. Do tego dostępne są opcjonalne siedzenia ERGO-FIT, które pozwalają obniżyć pozycję do 715 mm albo podnieść ją do 765 mm.

Przy niższym siedzeniu łatwiej pewnie postawić nogi na ziemi, manewrować motocyklem i cofać go na nierównym podłożu. Dodajmy do tego umiarkowaną masę oraz dość neutralną pozycję za kierownicą i powstaje maszyna, która może być atrakcyjna również dla osób omijających duże cruisery właśnie ze względu na ich gabaryty.
Kawasaki nie zrezygnowało przy tym z pasażera. Drugie siedzenie jest standardem, a w katalogu akcesoriów znalazły się między innymi sakwy o pojemności 19,5 litra każda oraz bagażnik. Z niewielkiego miejskiego cruisera można więc zrobić całkiem rozsądny motocykl na weekendowe wypady.
Klasyczna sylwetka, ale elektronika już współpracuje ze smartfonem
Eliminator zachowuje okrągły reflektor, smukły zbiornik i dwa tylne amortyzatory. Przednie koło ma 18 cali, tylne 16 cali, a za hamowanie odpowiadają tarcze 310 mm z przodu i 240 mm z tyłu. ABS znajduje się na pokładzie.

Zegary są już całkowicie cyfrowe i współpracują ze smartfonem. Aplikacja RIDEOLOGY pozwala podejrzeć między innymi przebieg, poziom paliwa, harmonogram obsługi czy zapis przejazdu. Informacje o połączeniach i wiadomościach mogą być również pokazywane na zestawie wskaźników.
Kawasaki bardzo rozsądnie zatrzymało się przed momentem, w którym prosty cruiser zaczyna przypominać centrum dowodzenia. Jest potrzebna elektronika, jest ABS, jest telefon i USB-C, ale zasadniczy pomysł nadal opiera się na lekkim motocyklu, niskiej kanapie i przewidywalnym silniku.

Za 32 500 zł Eliminator 500 SE wygląda więc na jedną z ciekawszych propozycji dla kogoś, kto chce cruisera, ale niekoniecznie marzy o kilkuset kilogramach chromu i ogromnym V-twinie. Myślę, że właśnie tutaj Kawasaki trafiło w interesujące miejsce rynku. Można zacząć na nim przygodę z motocyklami, lecz zakup nie wygląda jak etap obowiązkowy przed przesiadką na coś poważniejszego. Eliminator sam jest już wystarczająco kompletny.
