Naukowcy za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego przebadali osoby heteroseksualne pary małżeńskie oraz żyjące w związkach nieformalnych, a także jednopłciowe pary, z których połowa uważała się za "małżeństwa" mimo braku formalnej legalizacji związku. 

Wyniki badań wskazały, że obszary mózgu, odpowiedzialne za odczuwanie stresu, były mniej aktywne u osób, które pozostawały w związkach małżeńskich. 

Zdaniem Jima Coana, psychologa z Uniwersytetu w Wirginii, ludzie odczuwają ogromną ulgę, gdy mogą na chwilę zwolnić swój mózg ze straży i powierzyć część stresów bliskiemu otoczeniu. 

W 2006 roku badacze wykazali, że zamężna kobieta, która doświadczała niezbyt bolesnych szoków elektrycznych, odczuwała mniejszy ból, gdy jednocześnie trzymała za rękę swojego męża niż gdy trzymała obcą osobę lub nie trzymała w ogóle. Reakcję zaobserwowano w rejonie podwzgórza, które m.in. reguluje odpowiedź ciała na stres i powoduje podwyższenie ciśnienia krwi. 

Teraz naukowcy postanowili powtórzyć i poszerzyć wcześniejsze badanie. Tym razem zaangażowali nie tylko małżeństwa, ale także pary żyjące w nieformalnych związkach oraz w związkach jednopłciowych. Małżeństwa homoseksualne są w Wirginii nielegalne, ale połowa uczestników badania traktowała swój związek jak małżeństwo i właśnie w ten sposób opisywała go wśród swoich rodzin i znajomych. Pozostała połowa twierdziła, że po prostu mieszka ze sobą. 

Wszystkie pary przeszły ten sam proces: jedna z osób przechodziła badanie fMRI, gdzie miała dostęp do komputera i widziała potencjalne zagrożenie - szok elektryczny. W czasie badania, ochotnicy trzymali za rękę swojego partnera, obcą osobę lub nie trzymali nikogo. 

Ponownie okazało się, że najmniejszego stresu doświadczały osoby będące w związkach małżeńskich oraz osoby homoseksualne, które postrzegały siebie jako małżeństwa. Jednak zdaniem badaczy, najważniejszym czynnikiem okazały się przekonania, jakie pary mają na temat swoich związków. 

Osoby, które deklarowały, że "tylko mieszkają ze sobą" lub "po prostu mieszkają razem" odczuwały większe zagrożenie i stres, ponieważ... nie były w pełni zaangażowane w swój związek. Jednocześnie ich mózg otrzymywał sygnał, że nie mogą w pełni zaufać partnerowi i podzielić się z nim swoim stresem. Jednocześnie wyniki par jednopłciowych pokazały, że nie chodzi o prawne czy religijne umocowanie związku, ale o przekonanie o pełnym zaangażowaniu. Zdaniem Jima Coana: Małżeństwo oznacza silne zaangażowanie. Właśnie takie, jakiego szuka mózg.