Matka więc kształtuje nie tylko płeć czy wygląd, ale i charakter. Także wśród ptaków, np. błękitników meksykańskich zakładających gniazda w dziuplach. W naturalnym lesie dziupli jest zawsze ograniczona liczba. O dostęp do nich trzeba walczyć, do walki zaś trzeba mieć zacięcie. Takie, jak się okazuje, mają synowie błękitników wykluci z pierwszych jajek w lęgu. Są agresywni i mają skłonność do wędrówek. Gdy dorosną, walczą o gniazda daleko od ojczystych stron. Ci zaś, którzy mają starsze siostry, a sami wykluwają się z ostatnich jaj złożonych w danym lęgu, są łagodnymi domatorami.

W przyszłości osiedlają się w pobliżu rodziców, a jak nie ma wolnych dziupli, to spokojnie rezygnują z rozmnażania i pomagają wychować młodsze rodzeństwo, czekając cierpliwie na okazję w następnym roku. Renee Duckworth z University of Arizona manipulowała liczbą dziupli, wieszając dodatkowe skrzynki na terytorium błękitników. Jak na to reagowały matki? Tam gdzie dziupli było mniej, najpierw składały męskie jaja, potem żeńskie, wychowywały więc więcej agresywnych synów – takich, którzy się wyniosą. Widząc zaś obfitość budek, inwestowały najpierw w córki, a potem w synów domatorów, którzy może nawet pomogą w przyszłym roku i dadzą im wytchnienie. Z badań innych błękitnych ptaków, australijskich chwostek szafirowych, wiadomo bowiem, że matki, które mają pomoc, nie karmią potomstwa z taką samą intensywnością jak matki bez pomocników, ale nieco sobie odpuszczają, gromadząc energię na następny lęg.

Matriarchat służy ewolucji

To mądra inwestycja, bo kondycja matek wpływa na wielkość potomstwa, a w przypadku kijanek amerykańskich ropuch, łopatonogów meksykańskich, przekłada się to na upodobania kulinarne. Ryan A. Martin i David W. Pfennig z University of North Carolina opublikowali wyniki eksperymentu, który tego dowodzi. Małe matki wśród łopatonogów składają małe jaja, z których wylęgają się drobne kijanki żywiące się wodnymi roślinami. Z kolei duże żeńskie łopatonogi składają duże jaja, z których wylęgają się drapieżne kijanki polujące na wodne skorupiaki, a czasem nawet na własne rodzeństwo. Dieta staje się tradycją rodzinną, bo z mięsożerców wykluwają się duże ropuchy, a z „wegetarian” – małe.