Mamy do niego nuty, a nie wiemy jak brzmi. Zagadka utworu z XIX wieku

Badania nad zapomnianą kompozycją sprzed ponad stu lat okazują się nawet bardziej fascynujące, niż moglibyśmy sądzić. Podważają bowiem przekonanie, że odnalezienie zapisów nutowych pozwala wiernie odtworzyć oryginalne brzmienie utworów z dalekiej przeszłości. W wielu przypadkach jest wręcz przeciwnie, co potwierdzają najnowsze doniesienia.
Mamy do niego nuty, a nie wiemy jak brzmi. Zagadka utworu z XIX wieku

Odtwarzanie dawnej muzyki to znacznie większe wyzwanie niż się wydawało

Punktem wyjścia dla tych ustaleń była mało znana kompozycja brytyjskiej kompozytorki Ethel Smyth, powstała pod koniec XIX wieku. Utwór przez ponad 120 lat pozostawał zapomniany i dopiero w latach 90.został ponownie odkryty. Wtedy też trafił do repertuaru pianistów, lecz okazało się, iż taki powrót nie oznaczał odtworzenia pierwotnej formy artystycznej.

Czytaj też: Ich dziecięce wysokości. Jaki los czekał dzieci zasiadające na tronie?

Badanie przeprowadzone przez naukowców z University of Surrey pokazało, że muzycy stający przed takim materiałem znajdują się w wyjątkowej sytuacji. Dysponują zapisem nutowym, lecz nie mają dostępu do tradycji wykonawczej, która zwykle przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Brakuje historycznych nagrań, wskazówek dotyczących tempa, dynamiki czy ekspresji, a także wiedzy o intencjach kompozytora w praktyce wykonawczej.

W efekcie każdy artysta zmuszony jest podejmować własne decyzje interpretacyjne, co prowadzi do zaskakujących rezultatów. Analiza wszystkich dostępnych profesjonalnych nagrań tego samego utworu wykazała ogromne rozbieżności. I to nie tylko w szczegółach, ale w ogólnym charakterze muzyki. Poszczególni pianiści różnili się tempem, rytmiką, a nawet sposobem zakończenia utworu. W niektórych wersjach finał był wyraźnie spowolniony i refleksyjny, w innych przeciwnie – dynamiczny i przyspieszony. 

Jak brzmiał ten XIX-wieczny utwór?

Co istotne, żadna z interpretacji nie stała się dominującym punktem odniesienia. Autor tych ustaleń, Christopher Wiley, zauważa, że choć zapis nutowy jest czytelny, nie istnieje żadna mądrość, która wskazywałaby, jak utwór powinien brzmieć. W rezultacie z tych samych nut powstają zupełnie odmienne utwory. Z jednej strony jest to twórcze i inspirujące, a z drugiej podważa nasze wyobrażenia o autentyczności historycznej.

Problem ten nie dotyczy wyłącznie pojedynczego dzieła. Badacze są zgodni: wraz z rosnącym zainteresowaniem twórczością zapomnianych lub marginalizowanych kompozytorów, podobne sytuacje będą pojawiać się coraz częściej. W wielu przypadkach partytury przetrwały, ale praktyka wykonawcza – obejmująca styl, interpretację i kontekst kulturowy – uległa całkowitemu zatarciu.

Czytaj też: Niemcy nazywali je nocnymi wiedźmami. Te kobiety latały na maszynach do szycia i siały postrach

A przecież taki fenomen nie dotyczy wyłącznie muzyki. Podobne wyzwania pojawiają się również w teatrze czy tańcu, gdzie rekonstrukcja dawnych dzieł bez ciągłości tradycji wykonawczej staje się w dużej mierze aktem twórczej interpretacji, a nie wiernego odtworzenia. W praktyce oznacza to, iż odkrywanie przeszłości często prowadzi do jej ponownego tworzenia. Naukowcy sugerują, że w takich przypadkach konieczne jest sięganie po nietypowe źródła, takie jak listy, pamiętniki czy teksty autobiograficzne twórców, które mogą dostarczyć wskazówek dotyczących emocjonalnego charakteru utworu. Ale przecież nie zawsze jest taka możliwość.

Źródło: Performance Research: A Journal of the Performing Arts

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.