W gabońskim lesie spotkasz hordę 800 małp wędrujących jak jedna armia. Naukowcy są w szoku

W sercu gabonskiego Parku Narodowego Lopé można spotkać “hordy” mandryli – największych małp świata, których samce potrafią odstraszyć samym uśmiechem. Teraz badacze przyglądają się tym niezwykłym społecznościom, próbując zrozumieć, jak w ogóle funkcjonuje grupa naczelnych licząca ponad 800 osobników.
Fot. Unsplash

Fot. Unsplash

Wędrując po mniej uczęszczonych zakątkach Parku Narodowego Lopé, można trafić na widok, którego nie zapomina się do końca życia: ogromną, zbitą masę kolorowych zwierząt, przemierzających las w zwartych szeregach. To mandryle (Mandrillus sphinx) – największe małpy świata, nierzadko mylone z naczelnymi człekokształtnymi ze względu na brak widocznego ogona. Ogon jednak mają, ale krótki i niepozorny.

Czytaj też: Martwe małpy spadają z drzew. Skala zjawiska jest niewyobrażalna

Prawdziwe wrażenie robią samce. To one są najbardziej kolorowe: ich twarze przypominają żywe maski w odcieniach czerwieni, błękitu i żółci, a masywna sylwetka łatwo sugeruje, że nie warto drażnić tego gatunku. Rekordowe samce potrafią ważyć ponad 50 kg, a największe kły przekraczają nawet 5 cm długości. Mandryle nie tylko imponują wyglądem, ale także skłonnością do życia w niezwykłych społecznościach. W Gabonie potwierdzono istnienie hord liczących ponad 800 osobników – to największe grupy, jakie zaobserwowano u jakiegokolwiek naczelnego innego niż człowiek.

Horda mandryli – jak funkcjonuje grupa tak duża, że aż trudno ją ogarnąć wzrokiem?

Tak liczne zgromadzenia nie są chwilową agregacją, lecz złożoną strukturą społeczną, w której szczególną rolę odgrywają samice i ich potomstwo. To one tworzą stabilny “kręgosłup” hordy, przemieszczając się w lasach środkowej Afryki w poszukiwaniu owoców, nasion, owadów, grzybów oraz małych kręgowców. Mandryle są wszystkożercami, a ich jadłospis obejmuje zarówno pożywienie roślinne, jak i zwierzęce.

Czytaj też: Ludzie i szympansy mogą zrozumieć się bez słów

Samce mają w tym społecznym ekosystemie inną rolę. Pojawiają się i znikają – zwykle dołączają do hord tylko w okresach rozrodu. To wtedy imponujący wygląd, kły i masa ciała nabierają znaczenia. Intensywność kolorów oraz wielkość zębów staje się biologiczną reklamą: “jestem silny, zdrowy, wybierz mnie”. Po sezonie godowym wiele samców opuszcza hordę albo jest z niej wypieranych.

Tak gigantyczne grupy wymagają ogromnych zasobów i sprzyjają skomplikowanym interakcjom. To świat, w którym współpraca miesza się z rywalizacją, a hierarchie są płynne – szczególnie wśród samców walczących o prawo do przekazywania genów.

Kiedy szczęki idą w ruch: agresja i twarde reguły mandrylich społeczeństw

Choć mandryle wyglądają bajkowo, potrafią być bezwzględne. Stare porzekadło o “pokazywaniu zębów” nabiera w ich przypadku bardzo dosłownego znaczenia, bo kły mogą przekraczać długość palca wskazującego.

Na co dzień mandryle nie polują regularnie na większe ofiary – ich dieta pozostaje szeroko wszystkożerna – ale gdy dochodzi do konfliktów, potrafią być brutalne. Badanie z 2006 r. opisuje przykład samca, który został ciężko ranny w walce z innym samcem. Gdy leżał osłabiony, zaatakowała go grupa samic, które potrafią tworzyć potężne koalicje.

Mandryl – zdjęcie poglądowe /Fot. Unsplash

W scenie opisanej w pracy naukowej kolejny samiec próbował włączyć się do walki – i został przegoniony przez samice, co sugeruje, że to one często decydują o tym, kto jest “mile widziany”, a kto nie powinien zbliżać się do grupy. To rzadko obserwowany u naczelnych przykład koalicji samic agresywnie wykluczających niechcianych samców.

Mandryle zasiedlają wilgotne, gęste lasy środkowej Afryki: Gabon, Kamerun, Gwineę Równikową i Kongo. Regiony takie jak Lopé National Park zapewniają im bogactwo owoców i miejsc do ukrycia, co umożliwia utrzymanie tak dużych grup.

Jednocześnie ich środowisko zanika – wycinka lasów, zmiany klimatu i presja człowieka coraz mocniej zagrażają populacjom mandryli. Choć są niezwykle liczne lokalnie, ich gatunek w skali globalnej został uznany za narażony na wyginięcie. Badania nad ich zachowaniem i strukturą społeczną są kluczowe nie tylko z ciekawości biologicznej, lecz także dla przyszłych strategii ochrony. Horda mandryli to nie tylko zbiór osobników – to system zależności, więzi, koalicji i rytuałów, które wymagają stabilnych, niepofragmentowanych siedlisk.

Co mówią nam mandryle o ewolucji naczelnych?

Zrozumienie, jak funkcjonują tak masywne grupy, może rzucić nowe światło na ewolucję struktur społecznych naczelnych – w tym naszych. Dlaczego jeden gatunek żyje w małych rodzinnych grupach, a inny w hordach liczących setki członków? Jak rozwijały się strategie kooperacji, hierarchii i podziału ról?

Mandryle pokazują, że różnorodność społecznych rozwiązań wśród naczelnych jest znacznie większa, niż sądziliśmy. Ich “armie” przemierzające gabońskie lasy przypominają, że ewolucja lubi eksperymentować – a my jesteśmy dopiero na początku rozumienia jej bardziej ekstremalnych pomysłów.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER), dziennikarz popularnonaukowy OKO.press i serwisu Cowzdrowiu.pl. Publikował na łamach portalu Interia, w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy".