Dzisiaj, gdy projektanci znów bez skrępowania sięgają po masywne sylwetki z przełomu wieków, model nagle wydaje się wyjątkowo na czasie. Jesienią Nike dołoży do tego jeszcze trochę świecącej zieleni. Nadchodzą Air Foamposite One Phantom/Barely Volt, znane również jako Safari lub Mummy. I mam wrażenie, że jest w nich dokładnie tyle dziwactwa, ile Foamposite potrzebują, żeby znów przyciągać uwagę.
Nike Air Foamposite One Phantom/Barely Volt wyglądają spokojnie tylko za dnia
Podstawą nowej wersji jest bardzo jasny odcień Phantom. Na pierwszy rzut oka buty mogą wręcz wydawać się stonowane jak na standardy Foamposite. Charakterystyczna formowana skorupa została pokryta delikatnym wzorem Safari, do tego dochodzą zamszowe elementy przy sznurowaniu, płótno w tylnej części i czarne włókno węglowe widoczne w środkowej części podeszwy.
Dopiero przy słabszym świetle pojawia się element, dla którego część osób zapewne będzie chciała je mieć. Podeszwa i fragmenty wzoru na cholewce świecą na zielono. Nike wykorzystuje tutaj charakterystyczny Barely Volt – bardzo jasny, niemal radioaktywny odcień zieleni. Pojawia się też na drobnych detalach, między innymi przy logo Swoosh i oznaczeniach Penny Hardawaya.
Ten model od początku miał wyglądać trochę dziwnie. Wygładzanie go stylistycznie byłoby jak kupienie Hummera do wożenia dwóch reklamówek z supermarketu – oczywiście można, tylko po co odbierać mu cały charakter?

Projekt z 1997 roku zaskakująco dobrze pasuje do 2026 roku
Foamposite One zaprojektował Eric Avar, a model został silnie związany z Penny Hardawayem. Jego konstrukcja była pod koniec lat 90. czymś radykalnym – zamiast klasycznej cholewki Nike zastosowało formowaną skorupę z materiału Foamposite, do tego amortyzację Zoom Air oraz płytkę z włókna węglowego. But był również wyjątkowo drogi jak na swoje czasy.
Przez lata Foamposite przeżywały kolejne fale popularności. Jednym z ważniejszych momentów była premiera Galaxy z 2012 roku, która pomogła rozpocząć modę na bardziej efektowne grafiki nanoszone na charakterystyczną skorupę. W 2013 roku pojawiła się także wersja Safari. Tegoroczna kolorystyka wyraźnie wraca do tego rozdziału historii modelu.
Tyle że w 2026 roku otoczenie jest zupełnie inne. Sneakersowy rynek zdążył przejść przez minimalizm, normcore, fascynację butami biegowymi z lat 2000., powrót niskoprofilowych modeli, srebrne mesh sneakersy i całą falę Y2K. Na tym tle Foamposite przestały wyglądać przesadnie.
Wręcz przeciwnie – ich potężna, płynna bryła zaczyna pasować do mody, która coraz chętniej traktuje sneakers jak centralny element stylizacji. Jeśli but ma być widoczny spod szerokich spodni, Foamposite poradzą sobie z tym bez żadnej pomocy.
Świecące sneakersy brzmią dziecinnie. W Foamposite jakoś się bronią
Element glow-in-the-dark łatwo mógłby zamienić tę premierę w gadżet z działu szkolnego. Tutaj działa lepiej, ponieważ sam model od zawsze balansował gdzieś pomiędzy obuwiem sportowym, futurystycznym projektem przemysłowym i sneakerową ekstrawagancją.

Podoba mi się też to, że zielony efekt pozostaje częściowo ukryty. W dzień dominują jasne szarości i kremowe tony, Safari jest stosunkowo dyskretne, a neonowe akcenty zajmują niewielką powierzchnię. Dopiero ciemność uruchamia drugą wersję projektu.
To bardziej interesujące niż kolejny model, który od pierwszej sekundy chce zwrócić na siebie uwagę pięcioma kolorami jednocześnie.
Nike Foamposite znów stają się ważne
Nike od kilku sezonów konsekwentnie odkurza tę linię. Powracały między innymi klasyczne Royal i Eggplant, pojawiły się edycje regionalne, a marka rozwija również spokrewnione projekty, takie jak Flightposite czy Clogposite. Nawet Nike SB ma otrzymać własną interpretację Foamposite w 2027 roku.
Trudno więc uznać Phantom/Barely Volt za pojedynczy nostalgiczny eksperyment. Nike najwyraźniej widzi, że sylwetka z końca lat 90. ponownie znalazła dla siebie miejsce.

Premiera Air Foamposite One Phantom/Barely Volt o numerze IZ1476-001 jest obecnie planowana na 16 października 2026 roku. Cena ma wynosić około 240 dolarów, czyli około 900 zł. Informacje dotyczą rynku amerykańskiego, więc na europejskie szczegóły sprzedaży trzeba jeszcze poczekać.
Foamposite nigdy nie były sneakersami dla każdego i dobrze byłoby, gdyby tak zostało. Ich urok bierze się właśnie z przesady: grubej skorupy, nietypowych proporcji i wyglądu, który prawie trzy dekady temu wydawał się futurystyczny. Teraz przyszłość dogoniła projekt z 1997 roku. Nike musiało jedynie zgasić światło, żeby znów zrobiło się ciekawie.
