Maxxis uznał jednak, że da się przesunąć granicę. Nowy Minion DHX powstał z myślą o coraz szybszych trasach downhillowych, bike parkach oraz ciężkich rowerach elektrycznych, które podczas agresywnej jazdy wywierają na oponę potężne siły. Model wygląda znajomo, lecz pod bieżnikiem kryje się konstrukcja opracowana pod tempo współczesnego ścigania. Co ważne, opona zdążyła już zdobyć mistrzostwo świata, zanim zwykli klienci mogli kupić ją w sklepie.
Rodzina Minionów ma nowego członka
Seria Minion od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych linii opon MTB. DHF stał się popularnym wyborem na przednie koło, a DHR II zdobył uznanie za mocne hamowanie i przewidywalne zachowanie na stromych odcinkach. Nowy DHX nie zastępuje żadnego z nich. Zajmuje miejsce obok nich jako propozycja przygotowana do szybkiej jazdy, podczas której boczne klocki bieżnika są wciskane w podłoże z dużą siłą.
Inżynierowie wzmocnili klocki na barkach opony, aby ograniczyć ich podwijanie podczas mocnego składania roweru w zakręt. Płytkie nacięcia pozwalają gumie dopasowywać się do nierówności, zachowując przy tym odpowiednie podparcie. Poprawiono również strefę przejściową między centralną częścią bieżnika a bocznymi klockami. Rower ma dzięki temu zachowywać się spokojniej w chwili, gdy zaczynamy go pochylać.

Producent porównuje prędkość toczenia i skuteczność hamowania DHX-a do Miniona DHR II. Nowy model ma jednak oferować większą stabilność boczną. Mam wrażenie, że właśnie ta przewidywalność okaże się ważniejsza od kolejnego procenta przyczepności. Na stromym zjeździe kierująca rowerem osoba chce wiedzieć, co wydarzy się za pół sekundy, zamiast liczyć na szczęśliwe zakończenie eksperymentu.
Najpierw wyścigi, później sklepy
Minion DHX przez cały sezon 2025 pozostawał ukryty pod oznaczeniami prototypowych opon. Jackson Goldstone korzystał z niego, wygrywając mistrzostwa świata UCI w Champéry oraz zawody Pucharu Świata w Mont-Sainte-Anne. W 2026 roku Luca Shaw zwyciężył na DHX-ie podczas rundy w Loudenvielle.
Taka droga od taśm serwisowych zespołów fabrycznych do sklepowego wieszaka ma sporo sensu. Laboratorium pokaże odporność na przebicie i ugięcie ścianki, ale dopiero zawodnik wpadający z ogromną prędkością w sekcję kamieni potrafi zweryfikować, czy obliczenia wytrzymają spotkanie z rzeczywistością.
Oczywiście sukces sportowy nie sprawi automatycznie, że każdy amator pojedzie szybciej. Dostajemy jednak produkt rozwijany podczas prawdziwych zawodów, gdzie awaria opony oznacza utratę wyniku, a czasem bardzo bolesną wycieczkę poza trasę.

Więcej zmieniło się pod bieżnikiem niż na jego powierzchni
Premiera DHX-a łączy się z wprowadzeniem nowej konstrukcji osnowy Downhill. Dotychczasowa, dwuwarstwowa osnowa 2 x 60 TPI została zastąpiona materiałem 2 x 120 TPI. Dodano szersze wzmocnienie ścianek bocznych oraz twardszą wkładkę butylową biegnącą wokół stopki opony.
Konstrukcja ma progresywną sztywność. Przy mniejszych nierównościach opona powinna zachować elastyczność i łatwiej układać się na kamieniach oraz korzeniach. W mocno obciążonym zakręcie albo podczas uderzenia w przeszkodę osnowa zapewnia większe podparcie.
Maxxis twierdzi, że pozwala to obniżyć ciśnienie o około 2-3 PSI względem poprzedniej generacji opon DH. Niższe ciśnienie zwiększa powierzchnię kontaktu z podłożem i pomaga uspokoić odbijanie koła po uderzeniach. Jednocześnie wzmocnione boki mają ograniczać charakterystyczne pływanie opony oraz ryzyko dobicia obręczy.

Producent chwali się imponującymi wynikami testów
W wewnętrznych badaniach Maxxisa przeprowadzonych na oponie Minion DHR II w rozmiarze 29 x 2,4 cala nowa osnowa miała zapewnić o 20% większe podparcie w zakrętach. Odporność ściany bocznej na przebicie wzrosła według producenta o 24%, a ochrona bieżnika i odporność na dobicie typu snake bite poprawiły się o 28%.
Te wyniki wyglądają bardzo dobrze, choć pochodzą z testów firmowych. Pełniejszy obraz dadzą dopiero niezależne pomiary i dłuższa jazda w bike parkach. Szczególnie interesujące będzie to, jak nowa konstrukcja znosi zużycie oraz czy dodatkowe podparcie pozostaje odczuwalne po wielu dniach ostrego traktowania.
Nowa osnowa trafi także do wybranych wersji modeli DHR II, Assegai, High Roller III i Dissector. DHX staje się więc najbardziej widoczną częścią większej modernizacji całej grawitacyjnej oferty Maxxisa.
Lekka zdecydowanie nie jest
Minion DHX pojawia się początkowo w rozmiarach 27,5 x 2,5 oraz 29 x 2,5 cala. Obie wersje mają miękką mieszankę 3C MaxxGrip, składaną stopkę i konstrukcję Tubeless Ready. Otrzymały także oznaczenie E50, dzięki czemu mogą być stosowane w mocniejszych rowerach elektrycznych. Producent dopuszcza montaż zarówno na przednim, jak i tylnym kole.
Według aktualnej tabeli Maxxisa mniejsza wersja waży około 1430 g, a odmiana 29-calowa około 1525 g. To sporo, lecz w downhillu masa schodzi na dalszy plan, gdy stawką jest odporność na dobicia i utrzymanie toru jazdy. Zabieranie takiej opony na spokojne leśne wycieczki przypominałoby zakładanie butów narciarskich na spacer po parku.

Cena w Wielkiej Brytanii wynosi 79,99 funta, czyli około 403 zł za sztukę. Odmiany z mieszanką MaxxTerra, zapewniającą lepszy kompromis między przyczepnością, trwałością i oporami toczenia, mają pojawić się w trzecim kwartale 2026 roku.
Minion DHX pokazuje, jak bardzo zmieniła się jazda grawitacyjna. Rowery są szybsze, trasy bardziej wymagające, a zawodnicy coraz mocniej obciążają sprzęt. Dawniej dyskusje o oponach często kończyły się na wzorze bieżnika i miękkości gumy. Dziś równie ważna staje się konstrukcja ukryta wewnątrz. I chyba właśnie tam rozgrywa się obecnie najpoważniejszy wyścig producentów.
