BR-03 Helipad idzie jeszcze dalej. Na tarczy znalazło się miniaturowe lądowisko, nad którym unosi się śmigłowiec. Co więcej, ten śmigłowiec rzeczywiście pokazuje czas. Efekt jest gdzieś pomiędzy profesjonalnym instrumentem lotniczym, mechaniczną zabawką dla dorosłych i małym dziełem designerskiego szaleństwa. Mam wrażenie, że właśnie dlatego ten zegarek zapamiętuje się po kilku sekundach.
Śmigłowiec, który ma więcej obowiązków niż tylko dobrze wyglądać
Centralnym elementem tarczy jest sylwetka helikoptera widzianego z góry. Projektanci wykorzystali ją jako część nietypowego systemu wskazywania czasu. Godzinę pokazuje obracający się czarny dysk stylizowany na lądowisko. Minuty odczytujemy dzięki położeniu kadłuba śmigłowca, natomiast wirnik pełni funkcję sekundnika.

Trzeba przyznać, że w świecie zegarków mechanicznych jest to przyjemnie absurdalne. Można przecież pokazać godzinę dwiema wskazówkami i rozwiązanie to od kilkuset lat sprawdza się całkiem nieźle. Tyle że przy cenach współczesnych zegarków luksusowych czysta funkcjonalność coraz rzadziej wystarcza. Klient kupuje również pomysł, historię i przyjemność patrzenia na przedmiot, którego zdecydowanie nie potrzebuje.
Bell & Ross doskonale to rozumie. Charakterystyczny dla marki motyw koła wpisanego w kwadrat powstał z inspiracji panelami przyrządów samolotów, a seria Flight Instruments rozwija ten pomysł od 2010 roku. Wcześniej pojawiały się już modele nawiązujące między innymi do radaru, wysokościomierza, żyrokompasu czy sztucznego horyzontu.
Helipad wydaje mi się jednak jednym z najbardziej bezpośrednich rozwinięć tej koncepcji. Wystarczy jedno spojrzenie, żeby zrozumieć, skąd wziął się projekt.
Żółte lądowisko trudno przeoczyć
Całość zamknięto w kwadratowej kopercie BR-03 o szerokości 41 mm i grubości 10,6 mm. Wykonano ją z mikropiaskowanej czarnej ceramiki, która dobrze pasuje do technicznego charakteru zegarka i jednocześnie tworzy tło dla intensywnej żółci. Szkło jest szafirowe i otrzymało powłokę antyrefleksyjną, a wodoszczelność wynosi 100 metrów.

Żółty kolor ma tu zresztą konkretne uzasadnienie. Nawiązuje do oznaczeń związanych z lotnictwem ratowniczym i pojawia się zarówno na tarczy, jak i gumowym pasku. W zestawie znajduje się również bardziej stonowany, czarny pasek z wytrzymałej tkaniny syntetycznej.
Obszar lądowiska pokryto Super-LumiNova X2, dzięki czemu po zmroku świeci na zielono. I właśnie wtedy BR-03 Helipad prawdopodobnie pokazuje swoją najbardziej efektowną twarz. Jasny kontur lądowiska, czarna koperta oraz poruszająca się sylwetka helikoptera tworzą obraz, przy którym klasyczna tarcza z dwunastoma indeksami wydaje się nagle wyjątkowo zachowawcza.
Czytelność wymaga zapewne krótkiego przyzwyczajenia. Taki jest jednak koszt zamiany zegarka w małą scenografię lotniczą.
Mechanicznie obyło się bez eksperymentów
Pod całą wizualną ekstrawagancją pracuje automatyczny kaliber BR-CAL.327 oferujący 54 godziny rezerwy chodu. Funkcje ograniczają się do godzin, minut i sekund, choć sposób ich prezentowania skutecznie sprawia wrażenie, że dzieje się tutaj znacznie więcej.

To rozsądna decyzja. Przy tarczy, na której już wiruje helikopter nad lądowiskiem, dokładanie datownika, chronografu i kolejnych skal prawdopodobnie skończyłoby się wizualnym korkiem jak nad dużym lotniskiem przed burzą.
Sama konstrukcja BR-03 została kilka lat temu zmniejszona do 41 mm. Kwadratowa koperta nadal ma sporą obecność na nadgarstku, ale obecne proporcje są znacznie łatwiejsze do noszenia niż dawne, ogromne instrumenty Bell & Ross.
Kosztuje ponad 20 tysięcy złotych, więc rozsądek można odłożyć na później
BR-03 Helipad powstanie w limitowanej serii 500 egzemplarzy. Europejska cena wynosi 4700 euro, czyli około 20 240 zł.
Za takie pieniądze można znaleźć wiele zegarków bardziej uniwersalnych, subtelniejszych i zapewne łatwiejszych do noszenia przez kolejne dwadzieścia lat. Tyle że subtelność zdecydowanie nie była tutaj celem.

I dobrze. Rynek luksusowych zegarków jest dziś pełen kolejnych wariantów tych samych modeli, w których premierę potrafi uzasadniać nowy odcień niebieskiej tarczy albo zmiana szerokości koperty o milimetr. Na tym tle helikopter krążący nad świecącym lądowiskiem wydaje się wręcz odświeżająco bezczelny.
Sama raczej nie kupowałabym BR-03 Helipad jako jedynego drogiego zegarka w kolekcji. Jako trzeci, piąty albo dziesiąty – zaczynam już rozumieć ten pomysł znacznie lepiej. Bo kiedy praktyczność i klasyka są już zabezpieczone, można wreszcie pozwolić sobie na coś, co każdego ranka przypomina, że mechaniczny zegarek w 2026 roku może być również czystą zabawą z formą.
