Megamo Ryal 05 dobrze pokazuje, gdzie przesunęła się granica. Hiszpańska marka przygotowała rower z silnikiem Avinox M2S, 800-Wh wyjmowaną baterią, pełnym zawieszeniem 160 mm i ceną 5499 euro, czyli około 23 500 zł. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że tak mocny napęd trafia dziś do roweru, który nie aspiruje wyłącznie do roli sprzętu na zawody enduro. Ma być bardziej codzienny, łatwiejszy w prowadzeniu i praktyczniejszy w zwykłym użytkowaniu.
Rower, który podjazdy traktuje jak sugestię
W świecie e-MTB coraz mniej chodzi o to, czy rower pomoże na podjeździe. Pomoc jest już oczywistością. Pytanie brzmi raczej: jak bardzo ma odebrać nam poczucie, że właśnie wspinamy się pod górę własnymi siłami.

Avinox M2S w Megamo Ryal 05 należy do tej nowej generacji napędów, które wyraźnie przesuwają rower w stronę lekkiego pojazdu elektrycznego. Standardowa moc wspomagania jest wysoka, ale w trybie Boost dochodzi do poziomów, których jeszcze kilka lat temu nie widziało się w seryjnych e-bike’ach. To już nie jest dyskretne wsparcie dla osoby, która chce wrócić na trasę po kontuzji albo odzyskać oddech po zimie. To rozwiązanie dla kogoś, kto chce pokonywać strome odcinki szybciej, częściej i bez kalkulowania, czy po trzecim podjeździe zostanie jeszcze coś w nogach.
Mam wrażenie, że właśnie tutaj elektryczne MTB zaczynają się dzielić na dwa światy. Jeden nadal myśli o wspomaganiu jako o dodatku do jazdy. Drugi traktuje silnik jako pełnoprawny element charakteru roweru. Ryal 05 zdecydowanie należy do tej drugiej grupy.
Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem że kupujący wie, czego szuka. W polskich górach, na stromych szlakach, w miejscach z luźnym kamieniem, korzeniami i śliskimi podjazdami taka moc może faktycznie zmienić dzień na rowerze. Pozwala przejechać więcej, mniej walczyć o tętno i szybciej wrócić na górę po zjeździe, który zwykle kończy się długim marszem z rowerem obok.

160 mm skoku, czyli sprzęt nie tylko na leśną ścieżkę
Megamo Ryal 05 ma pełne zawieszenie o skoku 160 mm z przodu i z tyłu oraz 29-calowe koła. To zestaw, który jasno określa jego przeznaczenie. Nie jest to rower do spokojnych przejażdżek po Kampinosie, choć oczywiście da się nim tam pojechać. Tylko podobnie jak SUV-em z blokadą mechanizmu różnicowego można jechać po zakupy – pytanie, czy naprawdę po to się go kupuje.
Z przodu pracuje Fox 38 Float Performance, czyli widelec stworzony raczej z myślą o mocniejszej jeździe w terenie. Z tyłu znalazł się amortyzator Fox Float Rhythm. Do tego Megamo dorzuca napęd SRAM 90 Eagle T-Type, mocne hamulce Shimano XT M8220 i aluminiową ramę, która pomaga utrzymać cenę na poziomie niższym niż w przypadku wielu karbonowych konkurentów.
I dobrze, że Megamo nie poszło tu w karbon za wszelką cenę. W e-MTB o takich parametrach różnica masy między aluminium a karbonem ma znaczenie, ale nie zawsze tak ogromne, jak sugerują katalogi. Rower i tak będzie ważył ponad 20 kg, a przy baterii 800 Wh, silniku i zawieszeniu enduro trudno udawać, że mówimy o lekkiej, zwinnej maszynie do spontanicznego zarzucenia na ramię.

Aluminium ma natomiast bardzo praktyczny argument po swojej stronie – pozwala wydać pieniądze na komponenty, które realnie odczuwa się na trasie. Lepszy widelec, hamulce, napęd i bateria są zwykle ważniejsze niż kilka eleganckich zdjęć ramy na tle dolomitowych serpentyn.
Wyjmowana bateria jest ważniejsza niż kolejnych 100 W
Najbardziej sensownym elementem Ryal 05 nie jest jednak potężny silnik. Jest nim wyjmowana bateria o pojemności 800 Wh.
Wiele mocnych e-MTB wygląda dziś świetnie na zdjęciach, ale ma baterię ukrytą na stałe w ramie. Dla osób mieszkających w domu z garażem to drobiazg. Dla kogoś, kto trzyma rower w piwnicy, na balkonie, w komórce lokatorskiej albo wozi go na bagażniku samochodowym, sytuacja wygląda inaczej.

Czterokilogramowa bateria, którą można wyjąć i zabrać do mieszkania, jest zwyczajnie wygodniejsza. Można ładować ją bez wnoszenia całego roweru. Można zdjąć ją przed transportem. Można też ograniczyć ryzyko, że rower będzie długo stał w zimnie lub upale z baterią zamkniętą w ramie.
To także trochę znak czasu. Rower elektryczny przestał być wyłącznie rowerem, a zaczął być urządzeniem, które trzeba ładować, aktualizować, transportować i zabezpieczać. Właśnie dlatego praktyczność wraca dziś do łask nawet w segmencie, który przez lata żył przede wszystkim skokiem zawieszenia, kątem główki ramy i rekordami na Stravie.
Cena nadal boli, ale rynek powoli schodzi na ziemię
5499 euro, czyli około 23 500 zł, nadal jest kwotą bardzo wysoką. Za te pieniądze można kupić świetny rower bez silnika, niezły motocykl 125 cm³ albo całkiem rozsądne auto do codziennego przemieszczania się. Nie ma co udawać, że elektryczne MTB stało się produktem masowym w sensie finansowym.

Jednocześnie Ryal 05 pokazuje, że topowe rozwiązania zaczynają schodzić niżej. Jeszcze niedawno napęd Avinox M2S był dostępny głównie w rowerach wyraźnie droższych, a jego obecność często oznaczała karbonową ramę, bardziej wyczynowy charakter i cenę bliższą 30 tysiącom złotych niż 20 tysiącom.
Ryal występuje też w tańszych wersjach. Model Ryal 08 kosztuje 4499 euro, czyli około 19 200 zł, a Ryal 10 wyceniono na 3999 euro, czyli około 17 100 zł. W tych odmianach zastosowano słabszy silnik Avinox M2, nadal jednak z baterią 800 Wh i 160 mm skoku zawieszenia.
Megamo Ryal 05 ma sens, jeśli nie kupuje się go dla cyferek
Wiele rowerów elektrycznych próbuje dziś sprzedać poczucie, że każda wycieczka musi być ekstremalna. Więcej watów, więcej niutonometrów, większa bateria, większy ekran, bardziej agresywna geometria. Ryal 05 też korzysta z tej narracji, bo trudno nie mówić o mocy, gdy rower oferuje 1500 W w trybie Boost.
Ale jego prawdziwa przewaga leży gdzie indziej. W połączeniu mocnego napędu, porządnego zawieszenia i wyjmowanej baterii. To rower dla osoby, która chce pojechać w góry na cały dzień, zrobić kilka wymagających pętli, nie martwić się o ładowanie i nie wozić sprzętu, który jest przesadnie sportowy.

Myślę, że Megamo dobrze wyczuło moment. Rynek e-MTB dojrzał już do tego, by poza mocą i karbonem zacząć mówić o zwykłej wygodzie. O tym, czy baterię da się zabrać do mieszkania. Czy rower będzie przewidywalny przy wolniejszej jeździe. Czy po całym dniu w górach nie będzie wyglądał jak technologiczna demonstracja możliwości, której właściciel trochę się obawia.
Ryal 05 nie jest rowerem dla każdego. I całe szczęście, bo rowery projektowane dla wszystkich zwykle kończą jako kompromis, z którego nikt nie jest szczególnie zadowolony. Ten model ma wyraźny charakter – dużo mocy, dużo skoku, dużo baterii i całkiem rozsądnie ustawioną praktyczność.
