Najnowsze pomiary obrotu Merkurego dookoła osi zostały wykonane za pomocą sondy MESSENGER, zanim ta wyczerpała zapasy paliwa i w kwietniu 2015 r. planowo rozbiła się o powierzchnię planety. Okazuje się, że Merkury obraca się dookoła swojej osi o 9 sekund szybciej niż dotychczas obliczali naukowcy. Nie jest to duża różnica, ale jest nieoczekiwana.

Poprzednie badania wskazywały, że Merkury obraca się dookoła osi trzy razy na swoje dwa pełne obiegu dookoła Słońca, co wskazuje, że nasza dzienna gwiazda ma wpływ na obrót Merkurego. Ale najnowsze wyniki pokazują, że rotacja planety jest jeszcze bardziej skomplikowana.

Badacze uważają, że różnica w tempie rotacji może być spowodowana oddziaływaniem grawitacyjnym Jowisza, największej planety Układu Słonecznego. Oddziaływanie to może wpływać na odległość planety od Słońca, a tym samym zmieniać wpływ gwiazdy na rotację. Hipoteza grupy, którą kierował Alexander Stark z Instytutu Badań Planetarnych w Berlinie, sugeruje, że 12-letni okres obiegu Jowisza dookoła Słońca nakłada swój wpływ na 88-dniowy okres libracji Merkurego. Być może właśnie dlatego wykryto różnicę pomiędzy oczekiwaniami a pomiarami sondy MESSENGER.

Najnowsze wyniki badań dają także wskazówki na temat wewnętrznej budowy Merkurego. Pokazują, że libracja Merkurego jest dwukrotnie większa niż oczekiwana w przypadku gdyby planeta była w całości ciałem stałym. Potwierdza to hipotezę, że Merkury posiada ciekłą warstwę w zewnętrznej części jądra. Taka ciekła warstwa powoduje, że jądro i części zewnętrzne nie są aż tak ściśle ze sobą powiązane i dlatego planeta może wykazywać większą amplitudę libracji.

Być może dokładniej tej problem rozwiąże przyszła misja BepiColombo, w ramach której Europejska Agencja Kosmiczna wystrzeli w 2017 roku sondę do Merkurego.

Wyniki badań opisano w artykule, który ukazał się w „Geophysical Research Letters”.

PAP