W coachingu używa się metafor, bo inicjują poszukiwania nowych rozwiązań, wspierają w zmianach i pozwalają odkryć to, co było poza obszarem naszego pojmowania. 

 

 

Metaforami posługujemy się na co dzień, zwykle nie zdając sobie z tego sprawy. Robimy to automatycznie. Używamy ich, bo pomagają opisać różne sytuacje, te dotyczące sfery prywatnej (np. „nasza miłość rozkwita”), stanów wewnętrznych („targają mną silne emocje”), spraw zawodowych („nasze inwestycje kapitałowe zaczynają przynosić owoce”). Językoznawca George Lakoff i filozof Mark Johnson w artykule „Metaphors We Live By” („Metafory, którymi żyjemy”) napisali: „Istotą metafory jest zrozumienie i postrzeganie jednej rzeczy za pomocą innej”. Oznacza to, że cokolwiek dana osoba mówi, widzi, słyszy, czuje bądź robi, może zostać wyrażone i zrozumiane za pośrednictwem metafory. Uwypukla ona niektóre aspekty, inne pozostawiając w tle. Dlatego też może być źródłem twórczości i inspiracją, a jednocześnie zawęża sposób myślenia do tego, co ma sens w ramach metafory. Na przykład ktoś może mówić o sobie, że w pracy działa jak „dobrze naoliwiona maszyna”. Rozumiemy przez to, że jest efektywny, ale też że działa mechanicznie.

Dyrygent lepszy niż taran

Każdy z nas ma pakiet metafor i symboli, których chętnie używa. Warto jednak podkreślić, że nawet te powszechnie stosowane rozumiemy „po swojemu” i nadajemy im własną interpretację. Dlatego kiedy klient coachingu posługuje się metaforą do opisania swojej sytuacji, coach powinien dopytać, co dokładnie to dla niego oznacza. Jakie uczucia, myśli i działania wiążą się ze sformułowaniem, którego użył? Jakie zachowania ta metafora nazywa albo wyzwala? 

Penny Tompkins i James Lawley  w książce w „Metaphors in Mind: Transformation through Symbolic Modelling” (Metafory w umyśle: transformacja i zmiana przez symboliczne modelowanie) podkreślają, że ludzie rozumują i działają zgodnie z używanymi przez siebie metaforami. A to przekłada się na ich sposób komunikowania się z otoczeniem i na to, jak sami są odbierani. Poznanie znaczenia metafory pozwala  zrozumieć zarówno jej twórczy, jak i ograniczający aspekt, a w efekcie prowadzi do rozwiązania problemu i osiągnięcia celu.

Można posłużyć się przykładem kierownika zespołu, który uważał, że w pracy „musi być jak taran”. Taran jest mocny, twardy, nie do zdarcia. I takie cechy, zdaniem tego klienta coachingu, powinien mieć szef, aby inni czuli przed nim respekt. Jednocześnie mężczyzna twierdził, że często czuje się, jakby walił głową w mur. Nietrudno się domyślić, że jako kierownik nie miał ani najlepszych relacji z zespołem, ani – mimo wkładanego wysiłku – nie był zadowolony z osiąganych efektów. Podczas kolejnych sesji coachingowych przyglądał się metaforom, które stosował do opisania swojej sytuacji. Uznał, że wcale nie czuje się dobrze jako taran. Dostrzegł też, jak niekorzystne wzorce i przekonania niesie ze sobą taka metafora. Taran daje mu pozorne poczucie siły, a w gruncie rzeczy to tylko narzędzie w  rękach innych. Należało więc stworzyć nową metaforę, która będzie kojarzyła się kierownikowi z czymś przyjemnym i pozwoli mu na skuteczne zarządzanie zespołem. Tą nową metaforą, wymyśloną przez samego klienta, było dyrygowanie orkiestrą: „Trzymanie batuty nie wymaga wielkiego wysiłku, wystarczy ruch ręką, by zmienić rytm albo zachęcić kolejnych członków orkiestry do gry”. W ten sposób mężczyzna stworzył w swoim sposobie myślenia miejsce na harmonijną współpracę, co wpłynęło na jego zachowanie i działanie.

Efekt domina

Metafory nie są stosowane  przypadkowo. Mogą być kluczem do zrozumienia czyjegoś sposobu myślenia, działania czy podejmowania decyzji. Penny Tompkins i James Lawley zwracają uwagę, że metafory, których dana osoba używa, noszą ślady spójnej logiki. Kiedy podstawowa metafora lub zestaw metafor danej osoby zmienia się, zmianie ulega również jej spojrzenie na świat i sposób działania. Jeżeli więc chcemy świadomie ulepszyć coś w swoim życiu, warto przyjrzeć się metaforom, których używamy w codziennym języku. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są dla nas wspierające, czy przeciwnie.

„Praca z metaforą jest szybkim narzędziem zmiany, bo wykorzystuje siłę wyobraźni i emocji, a jednocześnie odnosi się do wiedzy i doświadczenia klienta. Pozwala na uwalnianie ograniczeń w jego myśleniu” – uważa Anna Walasek, coach ICC. „Wieloznaczności w metaforach pomagają dokonać takich wyborów, które oznaczają korzystną przebudowę w miejsce starych zachowań i nawyków lub ograniczającego  myślenia. Za zmianą metafory idzie zmiana jakości życia. Paradoks polega na tym, że choć z jednej strony chcemy tej zmiany, z drugiej nasza nieświadomość broni się przed nią. To dlatego często tkwimy w starych strukturach czy schematach, choć doskonale wiemy, że nam nie służą”  – dodaje Anna Walasek. 

Opieramy się przed wyjściem ze strefy komfortu, na którą składają się nawyki, schematyczne działanie. Dlaczego? Bo tu wszystko jest znajome i przewidywalne, a więc daje (złudne) poczucie kontroli i panowania nad sytuacją. Ale stary wzorzec prowadzi do starych rzeczy. Żeby to zmienić, wytrącić klienta z koleiny, coach może zastosować metaforę wymyśloną. Taki zabieg ma skłonić klienta do refleksji, przekierować jego myślenie i działanie na inne tory, pozwolić przyjrzeć się sobie z nowej perspektywy. Metafora nie mówi wprost, więc klient sam musi odkryć jej przesłanie. I dzięki temu łatwiej adaptuje ją do swoich potrzeb, wybierając to, co będzie go wspierać, bez poczucia, że coś zostało nam narzucone przez inną osobę. 

Sześć kapeluszy jak sześć sposobów myślenia

Ćwiczenie według Edwarda de Bono, autora książki „Sześć kapeluszy myślowych”.  Można je robić samemu lub zaproponować grupie osób. Podczas ćwiczenia możemy odkryć, jak różne i „niepasujące do naszego sposobu myślenia” rzeczy przychodzą nam do głowy. Ale właśnie o to chodzi. Metaforyczne kapelusze mają poszerzyć nasz kąt widzenia i pozwolić na zrozumienie innych osób. Spróbuj odpowiedzieć na ważne dla ciebie pytanie na kilka sposobów, za każdym razem wyobrażając sobie, że zakładasz inny kapelusz. Nosząc go, masz myśleć w opisany niżej sposób.

  • Kapelusz czerwony oznacza emocje, intuicję. Wszystko możemy wyrażać subiektywnie, bez obawy, że narazimy się na krytykę.

 

  • Kapelusz biały to obiektywizm. Tu liczą się suche fakty, liczby, dane. Analizujemy je, uważając, by nie włączać w to osobistych uwag.

 

  • Kapelusz czarny oznacza pesymizm, osądzanie, ale też przezorność. Wyłuskujemy wady sprawy czy sytuacji. Dostrzegamy wszelkie zagrożenia. Argumenty powinny być konstruktywne, utrzymane w realiach, choć mogą być przerysowane.

 

  • Kapelusz żółty to optymizm. Nosząc go, trzeba być pozytywnie nastawionym, a jednocześnie myśleć logicznie. Wyjaśniać, dlaczego coś się sprawdzi, ma szanse powodzenia, jest gwarantem sukcesu. Żółty kolor jest radosny i akcentuje pozytywne aspekty danej sytuacji. Przepełniony jest wiarą w sukces.

 

  • Kapelusz zielony to możliwości. Ten, kto go nosi, widzi wiele propozycji, opcji i rozwiązań. Otwiera się na zmianę i kolejne pomysły. Zamiast stania w miejscu proponuje działania w różnych kierunkach. 

 

  • Kapelusz  niebiesKi symbolizuje chłodne, analityczne myślenie, które ma pomóc nakreślić plan działania. Zakładając ten kapelusz, skupiamy się na strategii, a także na podsumowaniu, „używając” także innych kapeluszy, np. „W danej sytuacji należy zachować optymizm, jakby się miało żółty kapelusz, i jednocześnie działać wielokierunkowo, jak w zielonym”.