Dzisiaj nie sposób powiedzieć, w którym roku urodził się Jezus. Może kilka lat przed, a może kilka lat po rozpoczęciu naszej ery.  W ciągu ostatnich 2 tys. lat obowiązywały różne kalendarze, przeprowadzono też kilka reform, które nie były wolne od błędów. Kalendarze konstruowano, opierając się na jednym z trzech zjawisk astronomicznych.

Pierwsze to rok zwrotnikowy, czyli obieg Ziemi wokół Słońca, drugie to miesiąc synodyczny, czyli od pełni Księżyca do kolejnej pełni; trzecie to doba. W starożytności ludzie uważali, że niebiosa działają jak precyzyjny, boski mechanizm, wiec te zjawiska powinny do siebie pasować. Niestety, nie pasują. Miesiąc synodyczny nie składa się z pełnych dób, rok zwrotnikowy nie składa się z pełnych dni, a to oznacza, ze dwa kalendarze oparte na różnych zjawiskach z czasem zaczynają się „rozjeżdżać”.

W kalendarzu żydowskim było 12 miesięcy synodycznych – to daje 354 dni, czyli mniej niż rok zwrotnikowy. Co pewien czas dodawano wiec 13. miesiąc. Muzułmanie mieli taki sam kalendarz jak Żydzi, ale tego miesiąca ekstra nie dodawali. W efekcie u nich nowy rok rozpoczynał się każdego roku o innej porze i co 34 lata „wracał” na swoje miejsce. Egipcjanie mieli kalendarz złożony z 12 miesięcy równo po 30 dni plus 5 dni wolnych na świętowanie.

Najwięcej przy kalendarzu majstrowali Rzymianie. Najpierw ich rok miał 10 miesięcy. Rozpoczynał się – według naszej współczesnej miary – 1 marca, a kończył ostatniego dnia grudnia.

To była całkowita pomyłka. Na przełomie VII i VI w. p.n.e. król Rzymu Numa dodał dwa kolejne miesiące. Mimo to co jakiś czas dodawano jeszcze 13. miesiąc po to, żeby wyrównać pojawiające się przesunięcia. Potem Rzymianie

jeszcze wielokrotnie wprowadzali zmiany: a to dodawali dni do niektórych miesięcy, a to odejmowali je od innych. Dlatego do dziś miesiąc kalendarzowy trwa od 28 do 31 dni.

W świecie rzymskim, który potem zamienił się w świat chrześcijański, kalendarz oparto na roku zwrotnikowym, czyli pełnym obiegu Ziemi wokół Słońca. Trwa on 365 dni i niecałe 6 godzin. W kalendarzu juliańskim (nazwanym tak od Juliusza Cezara) wprowadzono wiec rok przestępny – co cztery lata dodawano jeden dzien. Ten kalendarz jednak nie sprawdzał się, bo diabeł tkwi w tych niecałych 6 godzinach.

Nawet wprowadziwszy lata przestępne, po 129 latach mieliśmy o jedna dobę za dużo. Kolejna reformę wdrożył papież Grzegorz (stad kalendarz gregoriański). Inaczej zdefiniowano w nim lata przestępne – tak, by w okresie 400 lat było ich 97, a nie 100. Problem zniknął?

Nie do końca. Kalendarz gregoriański także nie jest idealny. Przybywa w nim jedna doba, ale dzieje się to raz na ponad 3000 lat. Na razie wiec nikt nie planuje kolejnej reformy.