Mikroplastik w sercu Arktyki. Lód skrywa ślad po naszej cywilizacji

Zamarznięty świat Arktyki miał być ostatnim bastionem nietkniętej przyrody. A jednak nawet tam dotarł człowiek z mikroplastikiem.
Fot. Unsplash

Fot. Unsplash

Ekspedycja naukowców z Vermont State University i Castleton University trwała dwa tygodnie. Ich celem był Cambridge Bay – obszar arktycznej Kanady położony na styku Oceanu Arktycznego i Archipelagu Arktycznego. To miejsce uchodzi za jedno z najbardziej odizolowanych na Ziemi, oddalone od jakiejkolwiek działalności przemysłowej. A jednak właśnie tam badacze natrafili na ślady współczesnego świata.

Czytaj też: Ślady na dziewiczych fiordach – mikroplastik dociera tam, gdzie nie był człowiek

Projekt DRACO (Dynamic Research of Arctic Cryospheric Organisms), w ramach którego prowadzono prace, miał zbadać mikroorganizmy bytujące w lodzie, śniegu i wiecznej zmarzlinie. Podczas wiercenia próbek w odległych partiach lodu, badacze zauważyli jednak coś, czego się nie spodziewali: mikroskopijne włókna i fragmenty plastiku uwięzione w strukturach lodowych.

Prof. Andrew Vermilyea, który kieruje częścią badań nad mikroplastikiem, podkreśla:

W miarę jak plastik ulega degradacji, jego drobiny mogą być transportowane przez prądy oceaniczne, cyrkulację atmosferyczną, a nawet opady.

Mikroplastik w Arktyce to bardzo zła wiadomość dla całej ludzkości

Mikroplastik jest lekki i trwały. Może unosić się w powietrzu, dryfować z wiatrem i spływać z deszczem lub śniegiem na odległość tysięcy km od źródła emisji. Oznacza to, że butelka czy torba wyrzucona w Europie lub Azji może po latach skończyć w lodzie Arktyki – rozdrobniona, ale wciąż obecna.

Czytaj też: Mikroplastik wciąż zatruwa nasze oceany. Każdy z nas może coś z tym zrobić

To zjawisko nie jest nowe, ale jego skala zaskakuje. Jeszcze dekadę temu sądzono, że rejony polarne są w dużej mierze wolne od tego typu zanieczyszczeń. Teraz kolejne ekspedycje, m.in. w Grenlandii i na Spitsbergenie, potwierdzają obecność mikroplastików zarówno w śniegu, jak i w wodach powierzchniowych. Odkrycie zespołu z Vermont dodaje kolejny dowód: nie ma już miejsca na Ziemi wolnego od śladów plastiku.

Obecność mikroplastików w lodzie to dopiero początek problemu. Gdy pokrywa lodowa topnieje, cząstki uwalniają się do wód oceanu. Tam mogą być połykane przez plankton i drobne skorupiaki, które stanowią podstawę arktycznego łańcucha pokarmowego. Z czasem mikroplastik kumuluje się w organizmach ryb, ptaków morskich, a nawet ssaków, takich jak foki czy wieloryby.

Mikroplastik zatruwa oceany i nas samych /Fot. Unsplash

Badania z ostatnich lat pokazały, że mikroplastiki potrafią adsorbować inne toksyczne substancje – m.in. metale ciężkie i związki organiczne – działając jak “przenośniki” chemikaliów w środowisku. Tym samym mogą przenosić zanieczyszczenia do tkanek organizmów żywych, a w konsekwencji – pośrednio – do człowieka.

Dla naukowców to kolejny dowód, że problem mikroplastiku nie jest tylko kwestią środowiskową. To problem zdrowotny, którego skutki dopiero zaczynamy rozumieć. W ludzkiej krwi, płucach i łożyskach już wykryto mikroskopijne cząstki plastiku, zdolne do wywoływania stanów zapalnych i stresu oksydacyjnego w komórkach.

Zespół DRACO nie ogranicza się do samego odkrycia. Ich badania mają pomóc stworzyć mapę transportu mikroplastików w regionach polarnych, dzięki czemu łatwiej będzie zrozumieć, jak te zanieczyszczenia przemieszczają się w globalnym obiegu. Studenci zaangażowani w projekt opracowują też nowe metody identyfikacji cząstek plastiku w próbkach gleby i wody – z użyciem spektroskopii i fluorescencji.

Jak podkreślają badacze, problem nie polega wyłącznie na ilości plastiku, lecz na jego nieśmiertelności. Plastik nie znika – rozpada się na coraz mniejsze fragmenty, które stają się niewidzialne dla oka, ale wszechobecne w biosferze.

Choć Arktyka wydaje się odległa, to wnioski z tych badań dotyczą nas wszystkich. Polska, podobnie jak inne kraje europejskie, boryka się z mikroplastikami w rzekach, Bałtyku i glebie. Według raportu European Environment Agency z 2023 r., przeciętny Europejczyk wdycha lub spożywa rocznie nawet kilka gramów mikroplastiku – ilość odpowiadającą karcie kredytowej tygodniowo.

Eksperci apelują, że jedyną realną strategią ograniczenia tego zjawiska jest redukcja produkcji i użycia plastiku jednorazowego. To oznacza większe wsparcie dla systemów recyklingu, rozwój biodegradowalnych materiałów i zmianę codziennych nawyków konsumenckich. Choć brzmi to banalnie, to każdy kubek wielokrotnego użytku, każda torba materiałowa i każda butelka z recyklingu ma znaczenie – nie tylko dla miejskiego krajobrazu, ale i dla miejsc, które jeszcze niedawno uważaliśmy za nietknięte przez człowieka.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.