Na zdjęciach wygląda jak pełnoprawny motocykl wyścigowy, który ktoś zmniejszył o kilkanaście procent. Ma owiewki, aluminiową ramę, wyścigowe opony, hamulce Brembo i silnik o pojemności około 250 cm3. Dopiero 15-calowe koła zdradzają, że mamy przed sobą dość nietypową konstrukcję. GP-5 ma być pomostem pomiędzy małymi minimoto i znacznie większymi motocyklami torowymi. I chyba właśnie dlatego może zainteresować znacznie więcej osób niż tylko nastolatków marzących o zawodowej karierze.
Motocykl pomiędzy dwoma światami
W gamie włoskiego Ohvale brakowało dotąd takiego ogniwa. Mniejszy GP-2 korzysta z 12-calowych kół i świetnie odnajduje się przede wszystkim na kartingowych torach. GP-7 ma już 17-calowe obręcze i proporcjami znacznie mocniej zbliża się do pełnowymiarowych motocykli wyścigowych.

GP-5 wchodzi dokładnie pomiędzy te konstrukcje z 15-calowymi kołami. Brzmi jak drobna korekta średnicy felgi, ale w przypadku motocykla treningowego kilka cali potrafi znacząco zmienić zachowanie maszyny, ergonomię oraz sposób przenoszenia ciężaru podczas składania się w zakręt.
Dzięki temu motocyklista może trenować zarówno na kartodromach, jak i większych obiektach. Producent kieruje GP-5 do młodych zawodników przechodzących na szybszy sprzęt, ale również do dorosłych, którzy chcą pracować nad techniką. Ten drugi przypadek wydaje mi się szczególnie ciekawy. Kupowanie kolejnego mocnego motocykla jest stosunkowo łatwe. Przyznanie przed samą sobą, że większy potencjał drzemie jeszcze w umiejętnościach kierowcy, wymaga już odrobiny pokory.
250 cm3 i dwa sposoby na GP-5
Do wyboru będą dwa jednocylindrowe, czterosuwowe silniki o pojemności około 250 cm3. Pierwsza wersja wykorzystuje jednostkę wywodzącą się z Hondy CRF250R, druga otrzyma motor ZS RR250. Oba rozwiązania są już znane z większych konstrukcji Ohvale.

Przewidziano też możliwość zastosowania różnych ustawień ECU, w tym mapy wyścigowej oraz ograniczającej osiągi. Ma to sens w sprzęcie, który może służyć zarówno do nauki, jak i bardzo poważnego treningu. Moc można dopasować do doświadczenia zawodnika zamiast wrzucać początkującego od razu na głęboką wodę.
Całość oparto na aluminiowej ramie obwodowej. 15-calowe obręcze otrzymały przygotowane specjalnie dla tego modelu opony Pirelli w rozmiarach 100/70 R15 z przodu i 120/70 R15 z tyłu. Dostępne mają być zarówno slicki, jak i wersje deszczowe.
Mały rozmiar nie oznacza budżetowego wyposażenia
GP-5 zdecydowanie nie wygląda jak prosty motocykl szkoleniowy, który powinien dzielnie znosić kolejne parkingowe przewrotki. Lista komponentów bardziej przypomina specyfikację rasowej maszyny torowej.

Z przodu znalazł się układ Brembo z dwoma tarczami oraz radialnymi zaciskami. Zawieszenie Ohvale oferuje regulację napięcia wstępnego sprężyn oraz hydrauliki kompresji i odbicia. Osoby traktujące trening szczególnie poważnie będą mogły sięgnąć również po tylny amortyzator Öhlins TTX i regulowany amortyzator skrętu.
Standardowy układ wydechowy przygotował Arrow, a na liście opcji znalazł się Akrapovič. Jest też wyświetlacz z ręcznym pomiarem czasu okrążenia i informacją o ograniczniku prędkości w alei serwisowej. Opcjonalny moduł AiM MXq pozwoli zbierać znacznie więcej danych z jazdy.
Patrzę na tę specyfikację i trudno traktować określenie mini-moto dosłownie. Miniaturowe są tutaj przede wszystkim gabaryty. Ambicje konstruktorów pozostały pełnowymiarowe.
Kilkadziesiąt tysięcy złotych za lekcję pokory
Pierwsze informacje mówiły o europejskiej cenie startującej od 8500 euro, czyli około 36 600 zł. Dostępność zapowiedziano od października 2026 roku. Pierwsze oferty europejskich dealerów pokazują jednak wyższe kwoty. Wersja z jednostką ZS250RR pojawia się za 10 115 euro, czyli około 43 600 zł, natomiast odmiana z silnikiem Hondy kosztuje 12 495 euro, czyli około 53 900 zł.

Tanio więc zdecydowanie nie będzie. Z drugiej strony GP-5 należy oceniać bardziej jak specjalistyczny sprzęt sportowy niż motocykl kupowany do weekendowych przejażdżek.
W czasach, gdy drogowe motocykle z łatwością przekraczają poziom osiągów możliwych do bezpiecznego wykorzystania poza torem, Ohvale proponuje konstrukcję stworzoną do powtarzania tego samego zakrętu dziesiątki razy, poprawiania pozycji, hamowania kilka metrów później i uczenia się, co właściwie dzieje się pod kołami.
GP-5 może wyglądać trochę jak superbike skurczony w praniu. Jeśli jednak dzięki niemu kierowca zacznie naprawdę rozumieć motocykl, te 15-calowe koła mogą okazać się znacznie wartościowszym zakupem niż kolejnych kilkanaście koni mechanicznych.
