Ludzki wzrok to za mało, by odkryć wszystkie tajniki zwierzęcego kamuflażu. Owszem, i on pozwala zrozumieć niektóre pomysły przyrody. Bo przecież wystarczy rzucić okiem na ćmę Draconia rusina, by dostrzec, że jej skrzydła wyglądają jak gnijące, przeżarte przez grzyby liście. Albo na bąka – gatunek czapli – który przybiera kolor trzcin i ukryty w nich faluje w rytm uderzeń wiatru. Czy na konika morskiego Phyllopteryx eques, który z każdej strony wygląda na pęczek wodorostów. W takich chwilach nie ma wątpliwości, że ubarwienie tych zwierząt pozwala im zlać się z tłem i uchronić przed wzrokiem prześladowcy. 

Trudniej zrozumieć, dlaczego jasnobrązowe ciało gazeli Thomsona przecinają ciemne pręgi, które wręcz przyciągają wzrok. Dopiero z oddali, na tle roślinności afrykańskiej sawanny, staje się jasne, że rozłamują one zarys sylwetki zwierzęcia. W oczach drapieżnika, który zechce namierzyć gazele, ich ciało rozpada się na kawałki, staje się trudne do zlokalizowania, wręcz niewidoczne. Podobny trik, zwany rysunkiem rozłamującym, wykorzystują też antylopy bongo, liczne motyle, ryby tropikalne, ptaki. Ale i ten numer da się w końcu dostrzec ludzkim wzrokiem. By jednak rozszyfrować kamuflaż ćmy krępaka brzozowca (Biston betularia) trzeba było sięgnąć po kamery czułe na światło niewidzialne dla ludzi. Tak udało się zauważyć, że jasne formy tego gatunku odbijają ultrafiolet. To z kolei wyjaśniło, dlaczego krępaki częściej odpoczywają na porostach skorupiastych niż na listkowatych. Tylko te pierwsze bowiem mają kolor ultrafioletowy. W oczach ptaków, które dobrze widzą ten zakres światła, ćma ma dokładnie taką samą barwę jak porosty skorupiaste, na których się znajduje.

Na odwrót trzeba było zrobić, by docenić kamuflaż morskiego małża Notoacmea paleacea. Drapieżnik, przed którym się kryje ten mięczak, jest bowiem rozgwiazdą ledwie odróżniającą światło od ciemności. W poszukiwaniu ofiar kieruje się ona głównie zmysłem chemicznym. Dopiero więc zamykając oczy udało się odkryć, że zapach Notoacmea paleacea zlewa się całkowicie z wodorostem, na którym żyje. Dla polującej rozgwiazdy małż ten staje się nieodróżnialny od roślin.

Pisklęta kukułki z kolei stawiają na maskowanie dźwiękowe. Wychowując się w cudzym gnieździe, muszą upodobnić się do młodych swoich przybranych rodziców. Piszczą więc na wzór piskląt swych gospodarzy, ale nie jak jedno dziecko, lecz cała gromadka. W ten sposób oszukują swych gospodarzy na tyle skutecznie, że ci znoszą im pokarm w ilości odpowiedniej dla kilkorga młodych naraz.

Naukowcy skutecznie rozszyfrowali wszystkie te kamuflaże wzrokowe, chemiczne i dźwiękowe. Wiele gatunków zwierząt zapewne jednak nadal skutecznie maskuje się przed szkiełkiem i okiem uczonych. Najpierw bowiem badacze muszą dostrzec, przed kim się te stworzenia ukrywają.