powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Mniej mocy i prostsza technika. Nowy Himalayan ma przypomnieć, za co polubiono pierwszego

Royal Enfield szykuje motocykl, przy którym pierwsza reakcja może być dość oczywista: po co? W gamie jest przecież Himalayan 450 z nowoczesnym silnikiem, porządnym zawieszeniem i mocą wystarczającą do znacznie poważniejszego podróżowania. Tymczasem 4 września w Leh w Ladakhu ma zadebiutować Himalayan 440.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Mniej mocy i prostsza technika. Nowy Himalayan ma przypomnieć, za co polubiono pierwszego
Chcesz czytać więcej treści jak „Mniej mocy i prostsza technika. Nowy Himalayan ma przypomnieć, za co polubiono pierwszego"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Pojemność mniejsza zaledwie o kilka centymetrów sześciennych, moc zauważalnie niższa, konstrukcja prostsza. Na papierze wygląda to trochę jak cofnięcie wskazówek zegara.

Mam jednak wrażenie, że właśnie dlatego ten motocykl może okazać się ciekawy. Royal Enfield najwyraźniej zauważył, że rozwój techniczny nie zawsze musi oznaczać zastąpienie poprzedniego pomysłu czymś szybszym, mocniejszym i bardziej skomplikowanym. Czasami warto zostawić w salonie również maszynę dla człowieka, który po prostu chce ruszyć przed siebie, a liczba koni mechanicznych interesuje go mniej niż łatwość obsługi i cena.

Himalayan 440 i 450 dzieli znacznie więcej niż 12 cm3

Nazewnictwo może wprowadzać w błąd. Himalayan 450 korzysta z jednocylindrowego, chłodzonego cieczą silnika Sherpa o pojemności 452 cm3. Jednostka ma głowicę DOHC, cztery zawory, elektroniczny system ride-by-wire i osiąga 40,02 KM oraz 40 Nm. Do tego dochodzi sześciobiegowa skrzynia, 43-milimetrowy widelec upside-down, 200 mm skoku zawieszenia z przodu i z tyłu oraz kolorowy ekran TFT z nawigacją wykorzystującą Google Maps.

Himalayan 440 ma być zbudowany według zupełnie innego przepisu. Bazą stanie się najprawdopodobniej Scram 440 z jednocylindrowym silnikiem LS440 o pojemności 443 cm3. To konstrukcja chłodzona powietrzem i olejem, rozwijająca 25,4 KM oraz 34 Nm. Skrzynia ma sześć przełożeń, ale sam charakter jednostki jest spokojniejszy i mocno oparty na momencie dostępnym przy niższych obrotach.

Różnica pojemności między Himalayanem 440 a 450 wynosi więc raptem 9 cm3, za to w przypadku mocy robi się już bardzo wyraźna. I właśnie patrzenie wyłącznie na oznaczenia modeli prowadzi tutaj na manowce.

Stary Himalayan miał coś, czego nie da się wpisać do tabeli

Nowy Himalayan 440 ma nawiązywać do pierwotnego Himalayana 411, który rozpoczął karierę w 2016 roku. Tamten motocykl daleki był od osiągów współczesnych adventure. Zdobył jednak sporą sympatię dzięki prostej konstrukcji, przystępności i charakterowi maszyny, którą można było traktować bardziej jak mechaniczne narzędzie do podróżowania niż demonstrację możliwości elektroniki.

Nowa 450-tka jest od niego pod niemal każdym technicznym względem lepsza. Szybsza, mocniejsza i bardziej dopracowana. Tyle że motocykle kupuje się również emocjami, a część użytkowników starszego modelu właśnie jego prostotę uważała za jedną z największych zalet.

440 ma być próbą odzyskania tego charakteru. Spodziewane są 21-calowe koło z przodu i 17-calowe z tyłu, szprychowe obręcze oraz zawieszenie przygotowane wyraźniej pod jazdę poza asfaltem niż w Scramie 440. Pojawiają się również informacje o około 200 mm skoku przedniego zawieszenia. Pełną specyfikację poznamy jednak dopiero podczas premiery.

Cena może wyjaśnić całą zagadkę

W Indiach Himalayan 450 kosztuje obecnie około 308 tysięcy rupii, czyli około 11 900 zł. Himalayan 440 jest wyceniany na razie jedynie przez branżowe źródła, ale przewidywana kwota oscyluje wokół 250 tysięcy rupii, czyli około 9650 zł. Mówimy w obu przypadkach o realiach indyjskiego rynku i cenach nieuwzględniających warunków europejskiej dystrybucji, jednak różnica pokazuje plan producenta całkiem dobrze.

Royal Enfield ma przy tym już gotowy silnik LS440 produkowany dla Scrama. Wykorzystanie istniejącej jednostki w kolejnej konstrukcji pozwala rozszerzyć ofertę bez rozpoczynania kosztownego projektu od pustej kartki. Z biznesowego punktu widzenia trudno znaleźć w tym coś zaskakującego.

Nie chodzi również o prostą sztuczkę podatkową. W Indiach motocykle o pojemności do 350 cm3 korzystają z niższej stawki GST, natomiast zarówno 443 cm3, jak i 452 cm3 znajdują się powyżej tej granicy. Gdyby celem było jedynie zejście do korzystniejszego progu podatkowego, Himalayan 440 musiałby być znacznie mniejszy.

Coraz mocniejszy motocykl nie każdemu jest potrzebny

W świecie adventure przez lata działał dość przewidywalny mechanizm. Kolejne generacje rosły, dostawały więcej mocy, elektroniki, ekranów i wyposażenia. Efekt bywa świetny, dopóki ktoś nie zacznie szukać motocykla możliwie prostego, niedrogiego i wystarczająco lekkiego psychologicznie, żeby bez stresu zjechać nim na kamienistą drogę.

Himalayan 440 może trafić właśnie do takich osób. Nie będzie konkurentem 450-tki w klasycznym rozumieniu, nawet jeśli salon ustawi je obok siebie. Jeden model ma być nowoczesnym motocyklem adventure gotowym na długie trasy i szybszą jazdę. Drugi może stać się duchowym następcą starego 411 – spokojniejszym, bardziej mechanicznym i tańszym.

Ta decyzja podoba mi się bardziej, im dłużej o niej myślę. Rynek motocyklowy nie cierpi przecież na niedobór maszyn coraz mocniejszych. Znacznie trudniej znaleźć producenta, który potrafi świadomie powiedzieć, że 25 KM też może wystarczyć. Jeśli Royal Enfield dobrze ustawi cenę i nie przeciąży Himalayana 440 zbędnym wyposażeniem, pozornie dziwny model może znaleźć sobie bardzo rozsądną niszę.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Mniej mocy i prostsza technika. Nowy Himalayan ma przypomnieć, za co polubiono pierwszego"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX