Po kilku latach nieobecności drogowa Ninja H2 wraca na europejski rynek jako model 2027. Powrót jest jednak dość przewrotny. Nowa wersja ma wyraźnie mniej mocy od ostatniego H2 oferowanego wcześniej w Europie. Gdy spojrzymy głębiej, widać jednak motocykl przebudowany znacznie gruntowniej, niż sugeruje praktycznie niezmieniona sylwetka.
Kawasaki Ninja H2 musiała trochę spuścić z tonu
Poprzednia europejska Ninja H2 osiągała 231 KM, a dzięki Ram Air nawet 243 KM. Nowa generacja rozwija 200 KM przy 11 000 obr./min oraz 209 KM z wykorzystaniem Ram Air. Maksymalny moment obrotowy wynosi 135 Nm przy 8500 obr./min. Poprzedniczka generowała 141,7 Nm, ale dopiero przy 11 000 obr./min.

Z punktu widzenia rozmów prowadzonych przy motocyklowym parkingu strata 34 KM wygląda trochę jak krok wstecz. Problem polega na tym, że Ninja H2 musi dziś spełnić normę Euro 5+, a jej wcześniejsze europejskie wydanie powstało jeszcze w czasach Euro 4. Kawasaki znalazło więc sposób, aby sprowadzić swój doładowany motocykl ponownie do europejskich salonów i przy okazji zmieniło sposób, w jaki silnik oddaje osiągi.
Pod owiewkami zmieniło się zaskakująco dużo
998-centymetrowa, rzędowa czwórka nadal korzysta ze sprężarki mechanicznej, ale lista nowych elementów jest naprawdę długa. Kawasaki przeprojektowało wirnik sprężarki oraz układ dolotowy. Zmieniono tłoki, głowicę, cylinder, wał korbowy, wałki rozrządu i korpusy przepustnic. Do tego dochodzą nowe przełożenia oraz kompletnie zmodyfikowany układ wydechowy.
Wydech dostał inne średnice przewodów, przeprojektowaną komorę wstępną i bardziej kompaktowy tłumik. Całość jest lżejsza, a jednym z celów zmian było wzmocnienie reakcji silnika w niskim i średnim zakresie obrotów. Przełożenia również dobrano tak, aby H2 mocniej odpowiadała na gaz podczas normalnego przyspieszania.

Mam wrażenie, że właśnie tutaj warto szukać charakteru nowej wersji. 243 KM świetnie wyglądało w tabeli, lecz wykorzystanie takiego potencjału drogowego motocykla wymagało warunków, których na zwykłej trasie raczej długo byśmy szukały. Mocniej zaznaczony środek obrotomierza można poczuć znacznie częściej.
Oczywiście nadal rozmawiamy o maszynie dysponującej 209 KM z Ram Air i ważącej 238 kg z płynami. Określenie ucywilizowana należałoby więc stosować z pewną ostrożnością.
Jest też pierwsze takie Kawasaki z hamulcami Brembo
Stalowa rama kratownicowa pozostała jednym z najbardziej charakterystycznych elementów konstrukcji. Z przodu pracuje regulowany widelec KYB AOS-II, natomiast z tyłu znalazł się amortyzator Öhlins TTX36. Dużą nowością są przednie zaciski Brembo Hypure. Ninja H2 jest pierwszym modelem Kawasaki wyposażonym właśnie w ten model zacisków.

Elektronika także została zaktualizowana. Kierowca dostaje między innymi zmienioną kontrolę trakcji KTRC, Launch Control KLCM, system zarządzania motocyklem w zakrętach KCMF, inteligentny ABS KIBS, quickshifter KQS, regulację hamowania silnikiem oraz elektroniczny amortyzator skrętu Öhlins. Jest nawet tempomat.
Nowy panel wskaźników oferuje dwa widoki. Jeden stylistycznie nawiązuje do kanałów powietrznych motocykla, drugi mocniej eksponuje pracę doładowania, przechył i parametry inspirowane lotnictwem. Telefon można połączyć z motocyklem przez aplikację Rideology.
To drobiazg przy sprężarce obracającej się z absurdalną prędkością, ale pokazuje zmianę filozofii. H2 ma nadal dostarczać osiągów, które potrafią skutecznie przesunąć granicę percepcji, jednocześnie producent wyraźniej pomyślał o człowieku siedzącym na siodle.
Carbon zostaje, a H2R nadal gra we własnej lidze
Obok podstawowej wersji pojawi się limitowana Ninja H2 Carbon z górną częścią owiewki wykonaną z CFRP. Oba drogowe modele będą oferowane w lakierze Mirror Coated Spark Black.

Na szczycie pozostaje H2R przeznaczona wyłącznie na tor. Tutaj Kawasaki nie bawi się w szczególną powściągliwość – producent nadal deklaruje ponad 300 KM. Motocykl będzie dostępny wyłącznie na zamówienie.
Brytyjskie ceny pokazują też skalę tego przedsięwzięcia. Ninja H2 kosztuje 28 600 funtów, czyli około 145 tysięcy zł. H2 Carbon wyceniono na 31 350 funtów, czyli około 159 tysięcy zł, natomiast torowe H2R na 52 000 funtów, czyli około 263 tysięcy zł. Polskiego cennika drogowej H2 na razie nie opublikowano.
Trochę mniej szaleństwa w tabeli, nadal bardzo dużo na drodze
Łatwo byłoby sprowadzić powrót H2 do informacji, że europejskie normy emisji zabrały Kawasaki kilkadziesiąt koni. Tyle że inżynierowie wykorzystali konieczność przebudowy silnika do przestawienia jego charakterystyki. Moc pojawia się przy niższych obrotach, maksymalny moment dostępny jest znacznie wcześniej, zmieniono przełożenia, wydech, hamulce i elektronikę.

Ninja H2 pozostaje też jednym z niewielu motocykli, przy których obecność mechanicznej sprężarki wciąż brzmi jak pomysł wyciągnięty z gabinetu inżyniera, któremu nikt odpowiednio wcześnie nie powiedział, żeby przestał.
I bardzo dobrze, że taki motocykl jeszcze istnieje.
