Teza, zgodnie z którą morskie klatraty metanu były jedną z głównych sił napędowych ocieplenia klimatu, jakie nastąpiło przed ponad 11 tys. laty, wywołuje burzliwe dyskusje naukowców. Wasilij Petrenko z Scripps Institution of Oceanography wraz z grupą naukowców postanowił wyjaśnić pochodzenie tego metanu i wyruszył na wyprawę badawczą na zachodnie wybrzeża Grenlandii. Naukowcy postanowili roztopić tam kilka ton lodu pochodzącego z końca epoki zwanej młodszym dryasem i przebadać ulatniający się z niego gaz. Analiza starego metanu wykazała, że zawarty w nim promieniotwórczy izotop węgla 14 nie uległ znacznym zmianom - w przeciwieństwie do bardzo starych klatratów morskich, w których izotop ten już dawno się rozpadł.  

Dodatkowy metan musi więc pochodzić z obszarów podmokłych, których powierzchnie uległy zwiększeniu wskutek ocieplenia klimatu – twierdzą naukowcy. Przyczyna tak gwałtownego ocieplenia pod koniec młodszego dryasu pozostała jednak niezbadana. Jeśli chodzi o współczesne globalne ocieplenie, jest to dobra nowość. Metan jest bowiem trzecim najpotężniejszym gazem cieplarnianym. Gdyby się okazało, że klatraty rzeczywiście są głównym źródłem  metanu w atmosferze podczas gwałtownych ociepleń, mogłoby to świadczyć o dużym zagrożeniu dla naszej planety - twierdzi Petrenko. Lecz chociaż źródłem metanu są w pierwszym rzędzie mokradła, nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za stan atmosfery. Metan emitowany przez działalność człowieka taką jak uprawa ryżu, hodowla zwierząt, podpalanie pastwisk, pożary lasów czy spalanie drewna, prawie potroiły stężenie metanu w atmosferze ziemskiej w ostatnich 250  latach. JSL

źródło: www.colorado.edu