Specyfikacja Philips OneUp serii 5000
W zestawie z mopem znajdziemy kabel USB-C, mop oraz butelkę z płynem. Mamy więc prawie wszystkie niezbędne rzeczy, które są potrzebne do korzystania z urządzenia. Brakuje tylko samej ładowarki, ale ponieważ jest to kabel USB, to bez problemów znajdziecie kompatybilną w mieszkaniu.

Sam mop ma dwa pojemniki. Górny ma pojemność 281 ml i jest na czystą wodę. Mamy tutaj miejsce z dozownikiem na pojemnik z płynem. Aby dodać do czystej wody płyn, wystarczy tylko nacisnąć przycisk. Dolny pojemnik jest na brudną wodę i ma pojemność 178 ml. Oba można bardzo łatwo wyjąć i wylać brudną wodę lub napełnić pojemnik na czystą. Dodam też, że jeśli przypadkiem któryś z nich Wam się połamie (mi upadł na czystą i połamała się rączka do wyjmowania) to bez problemów w sieci kupicie nowy element.
Philips OneUp serii 5000 jest bezprzewodowym urządzeniem. Producent deklaruje czas pracy 70 minut, a jeden zbiornik pozwala na umycie do 70 m^2. Oznacza to, że jednorazowo (z dopełnianiem zbiornika) możecie umyć do 125 m^2. Czas ładowania wynosi 4h. Sam mop ma szerokość 30 cm. Urządzenie na bieżąco pompuje czystą wodę i zaciąga brudną (woda brudna jest w pełni odseparowana od czystej), przez co podłoga cały czas myta jest czystą wodą. Producent deklaruje też, że takie rozwiązanie usuwa do 99,9% bakterii, czyści 2x szybciej, bez problemów usuwa różnego rodzaju plamy, a myta powierzchnia schnie do 50% szybciej. Sam pad mopujący ma szerokość 30 cm i jest bezpieczny dla delikatnych i niechłonnych podłóg. Można go prac w prace w temperaturze do 40°C. Powinno się go też wymieniać co pół roku. Warto też pamiętać, że przegub obraca się 360° i możecie też całość położyć na płasko.






Cały mop ma wymiary 35 x 12 x 140 cm i waży 1,9 kg. Szkoda, że długości rączki nie można regulować. Natomiast sama waga moim zdaniem jest odpowiednia i jego użytkowanie nie jest ciężkie. Testowany model ma do wyboru dwa poziomy dozowania wody. Możecie więc wybrać, czy chcecie mniejszą czy większą ilością wody przemyć daną powierzchnię. Poza tym mamy przycisk włączający oraz trzy białe diody pokazujące naładowanie urządzenia. Całość jest w różnych odcieniach niebieskiego i nie da się łatwo złożyć. Trzeba więc na mopa znaleźć miejsce w szafie, czy gdzieś z boku.
Czytaj też:Wygląda jak rekwizyt z science fiction. Philips twierdzi, że poprawi wygląd skóry
Wrażenia z użytkowania Philips OneUp serii 5000
Moje mieszkanie ma ok. 62 m^2. Jedno naładowanie mopa w zupełności wystarcza na jego ogarnięcie. Jeśli chodzi o czystą wodę, to w przypadku mniejszego dozowania jedno uzupełnienie pojemnika zazwyczaj wystarczało. Natomiast jeśli przełączyłem się na mocniejsze dozowanie, to musiałem w trakcie sprzątania uzupełnić czystą wodę i wylać brudną. Natomiast jest to bardzo proste i nie wymaga wielkiego wysiłku. Uwagę mam jednak do dozownika płynu. Jeśli długo go nie używałem to wymaga ono kilku naciśnięć, żeby płyn wyleciał. Uważajcie też, żeby nie kłaść go na boku, bo wtedy przez pewien czas będzie on musiał stać pionowo, żeby przycisk w ogóle zadziałał (raz tak zrobiłem i przez pewien czas nie byłem w stanie dozować płynu). Po sprzątaniu trzeba wysuszyć pojemniki i polecam od razu po wysuszeniu wszystko zamontować. Samo założenie pada jest banalne. Warto jednak pamiętać, żeby trochę go zwilżyć wodą przed użyciem. Urządzenie uruchamia się jednym przyciskiem, a dozowanie wody zmienia drugim – nie ma tu większej filozofii.


Najważniejsze jest jednak, jak Philips OneUp serii 5000 sprawdza się w sprzątaniu? Przede wszystkim musicie pamiętać, że nie jest to odkurzacz mopujący, a mop elektryczny. Każdą powierzchnię przed umyciem należy odkurzyć. Jeśli tego nie zrobicie, to np. większy kurz zostanie roztarty po podłodze i zrobią się z niego kulki. Urządzenie nie zastępuje więc odkurzacza i w ogóle nie należy rozpatrywać go w tej kategorii.



Jeśli mamy na uwadze, że mop elektryczny ma nam zastąpić wiadro z wodą, to sprawdza się ono bardzo dobrze. Znacznie lepiej sprząta się z tym mopem, niż latając z wiadrem, myjąc podłogi na kolanach. Są dwa poziomy dozowania wody, więc do po prostu odświeżenia podłóg wystarczy ten słabszy. Mop bez problemów radzi sobie z mniejszymi plamami i zabrudzeniami – zmywa je od razu. Bardziej zaschnięte plamy wymagają mocniejszego trybu i wielu przejazdów po plamach, nawet dociśnięciu mopa nogą, ale też da się je skutecznie zmyć. Philips OneUp serii 5000 świetnie radzi sobie z rozlanymi płynami, które po prostu wciąga do pojemnika na brudną wodę. Jeśli więc rozleje Wam się sok to szybko i dokładnie to posprzątacie. Pamiętajcie jednak, że czyścicie powierzchnie za każdym razem czystą wodą, ale sam pad mopujący potrafi się zabrudzić i nie jest w żaden sposób automatycznie czyszczony. Warto więc regularnie prać go w pralce – jest to najlepszy sposób na wyczyszczenie z brudu.


Mop idealnie nadaje się do czyszczenia dużych przestrzeni. Dzięki obrotowemu przegubowi łatwo się nim steruje, a możliwość położenia na płasko pozwala na umycie podłóg pod łóżkiem czy meblami. Szkoda tylko, że nie można zgiąć kija i pod kątem wjechać w niektóre miejsca, ale to też ciężko wymagać od takiego urządzenia. Nie zastąpi on niestety wiadra z wodą i ścierki przy małych pomieszczeniach. Mam np. małą toaletę i pad mopujący jest za szeroki, żeby skutecznie umyć tam podłogę.



Pad mopujący jest rzeczywiście bezpieczny dla różnych powierzchni – panele czy kafelki nie miały żadnej ryski po wielokrotnym myciu. Same podłogi rzeczywiście były po prostu czyste, a woda do wylania brudna. Sam czas mycia podłóg zdecydowanie się skrócił i jest to po prostu znacznie przyjemniejsze. Moim zdaniem długość urządzenia jest odpowiednia, choć regulowany kij byłby też plusem. Sama waga jest również optymalna i produkt nie ciężył mi podczas używania. Muszę też zaznaczyć, że myte powierzchnie rzeczywiście znacznie szybciej schły i można było po nich chodzić. Pamiętajcie jednak, że pad mopujący trzeba co pół roku wymieniać. Miałem raz przypadek, że po ok. 4 miesiącach używania urządzenie nagle znacznie słabiej zaczęło zaciągać brudną wodę, a problem rozwiązałem przez wymianę pada na nowy.
Czytaj też:Uśmiech pod nadzorem AI. Philipsa udowadnia, że poranną rutynę można wznieść na zupełnie inny poziom
Czy rzeczywiście mop elektryczny Philips OneUp serii 5000 sprawdza się w praktyce?
Jeśli będziemy mieli na uwadze, że ma on zastąpić wiadro z wodą, to tak, zdecydowanie sprawdza się w praktyce. Urządzenie jest wygodne w obsłudze, skutecznie myje podłogi czystą wodą. Ta wersja spokojnie wystarczy do większego mieszkania, ale jeśli macie w nim małe pomieszczenia, jak np. malutką toaletę, to i tak będziecie musieli ją wyczyścić ręcznie. Natomiast w przypadku większych powierzchni moim zdaniem naprawdę świetnie się sprawdza i nie wyobrażam sobie już myć wszystkich podłóg na kolanach.
Philips OneUp serii 5000 na ten moment kosztuje 639 zł. W zestawie jest pad mopujący i pojemnik z płynem, więc na start je macie. Natomiast oryginalny pad kosztuje 80 zł, więc nie jest to mały koszt. Jeśli chodzi o płyn, to dwie sztuki najtaniej znalazłem za ok. 80 zł. Możecie zawsze poszukać zamienników, ale wydaje mi się, że oryginalne części będą lepszym wyborem. Sam mop nie jest więc drogi, ale musicie pamiętać o tym, że regularnie trzeba będzie inwestować w pady czy płyny. Czy kupiłbym go ponownie? Tak, moim zdaniem wygoda podczas mycia większości podłóg jest warta takiej ceny.
