Autorzy nowych badań poświęconych temu zagadnieniu zaprezentowali swoje wnioski na łamach Nature. Jednym z kluczowych wniosków płynących z analiz jest to, że u ssaków długowiecznych (na przykład ludzi) tzw. zegary mutacyjne tykają wolniej niż u ssaków krótkowiecznych, takich jak myszy. W efekcie dobicie do granicy zachodzi u nas zazwyczaj w późniejszym wieku niż u gryzoni. 

Paradoks z lat 70. ubiegłego wieku

Jest to częściowo powiązane z paradoksem Peto, zaproponowanym przez Richarda Peto, który zauważył, iż brakuje korelacji pomiędzy wielkością danego gatunku a jego zapadalnością na nowotwory. W latach 70., kiedy Peto zajmował się tym zjawiskiem, było jasne, że komórki zwierzęce z czasem gromadzą mutacje w swoim DNA. Wraz ze wzrostem ich liczby zwiększa się też ryzyko pojawienia się komórek nowotworowych. W teorii najdłużej żyjące i największe zwierzęta na świecie powinny być więc w największym stopniu wystawione na ryzyko zachorowania na raka.

Rzeczywistość tego jednak nie potwierdza: zarówno krótko-, jak i długożyjące ssaki gromadzą podobną liczbę mutacji genetycznych na przestrzeni całego swojego życia, lecz te drugie robią to w znacznie wolniejszym tempie. Warto podkreślić, że autorzy nowych badań nie znaleźli wyraźnych powiązań między masą ciała zwierząt a ich zegarami mutacyjnymi. Z tego względu zebrane dane nie mogą wyjaśnić, dlaczego duże zwierzęta nie mają wysokiego wskaźnika zachorowań na raka. 

16 gatunków objętych nowymi badaniami

Jak wyjaśnia główny autor badań, Alex Cagan, można oszacować, że ssak jest bliski końca życia w przewidzianych dla jego gatunku ramach, kiedy ma około 3200 mutacji w swoich macierzystych komórkach nabłonka jelita grubego. Oczywiście przekroczenie tej granicy nie doprowadzi do nagłej śmierci, lecz jej ryzyko będzie stale rosło. Łącznie badacze wzięli pod uwagę materiał genetyczny pochodzący od 16 gatunków: ludzi, gerez, kotów, krów, psów, fretek, żyraf, morświnów zwyczajnych, koni, lwów, myszy, golców piaskowych, królików, szczurów, lemurów katta i tygrysów.

W wymienionym gronie przeciętnie najdłużej żyją ludzie (około 80 lat), podczas gdy najkrócej - myszy i szczury (około 3-4 lat). Członkowie zespołu badawczego pobrali od  przedstawiciela każdego gatunku próbki pochodzące z wyściółki jelita cienkiego i grubego. Wcześniejsze ustalenia dotyczące naszego gatunku sugerowały, iż mutacje w tych komórkach przebiegają w tempie zgodnym ze starzeniem organizmu. Naukowcy najpierw określili całkowitą liczbę mutacji DNA obecnych w każdej próbce, a następnie - biorąc pod uwagę wiek każdego osobnika - oszacowali tempo, w jakim owe mutacje pojawiały się w ciągu jego życia. 

Odmienne tempo gromadzenia mutacji w DNA

Okazało się, iż podobnie jak u ludzi, komórki innych ssaków również gromadzą mutacje w stałym tempie, pokrywającym się z procesem starzenia. Tempo tego zjawiska różniło się jednak bardzo wyraźnie w zależności od gatunku. O ile u ludzi liczba nowych mutacji wynosiła 47 rocznie, tak na przykład u myszy pojawiło się ich w tym czasie 796. Z drugiej strony, wraz z wydłużaniem się życia danego zwierzęcia malała liczba nowych mutacji, które pojawiały się u niego każdego roku. W praktyce oznacza to, iż całkowita liczba mutacji pod koniec życia każdego osobnika była mniej więcej podobna bez względu na pochodzenie gatunkowe. 

Zespół badawczy stojący za tymi rewelacjami zamierza teraz poszerzyć zakres swoich działań. W związku z tym autorzy chcieliby przeanalizować inne typy tkanek oraz skupić się zarówno na kręgowcach jak i bezkręgowcach. Niedawno Cagan i jego współpracownicy zyskali dostęp do fragmentów tkanek rekina grenlandzkiego, który miał około 100 lat. Śmierć w takim wieku - jak na ten gatunek - była dość wczesna, ponieważ jego przedstawiciele mogą żyć nawet kilkukrotnie dłużej. Być może wykonane badania pomogą w wyjaśnieniu okoliczności, w jakich pojawiają się kolejne mutacje w DNA.