Wystarczy spojrzeć na nie przez kilka sekund, by przypomnieć sobie modę połowy poprzedniej dekady. Czarne kurtki bomberki, krótkie czapki z daszkiem, naszywki, hafty i róże pojawiające się na wszystkim, co dało się włożyć do szkolnej lub studenckiej garderoby. Mam wrażenie, że dopiero zdążyły zniknąć z ulic, a już wracają jako estetyczne wspomnienie czasów, które internet zdążył przerobić na mit.
Dekada wystarczyła, żeby rok 2016 stał się retro
Lato 2016 roku? Wspomina się Pokémon GO, Vine, festiwalową elektronikę, pierwsze wielkie fale SoundCloud rapu i ludzi, którzy rzeczywiście wychodzili z domu, żeby szukać wirtualnych stworzeń. Być może rzeczywistość wcale nie była wówczas tak lekka, jak sugerują memy. Pamięć zbiorowa lubi jednak wygładzać krawędzie, zostawiając dobrą muzykę, charakterystyczne ubrania i poczucie, że świat miał jeszcze kilka niewykorzystanych możliwości.
Vans Old Skool Roses trafiają dokładnie w tę tęsknotę. Haftowane róże należały w połowie poprzedniej dekady do ulubionych ozdób streetwearu. Pojawiały się szczególnie często na tak zwanych dad caps, czyli miękkich czapkach z lekko zakrzywionym daszkiem, ale szybko przeniosły się też na kurtki, bluzy i obuwie. Nowy model Vansów przypomina tamten trend w bardzo czytelny sposób.

Trochę bawi mnie tempo, w jakim współczesna moda produkuje nostalgię. Osoby pamiętające rok 2016 jako początek studiów lub liceum mogą jeszcze nie czuć się gotowe na oglądanie własnej młodości w kategorii archiwalnych inspiracji. Branża odzieżowa nie zamierza jednak czekać, aż wszyscy emocjonalnie pogodzimy się z kalendarzem.
Róże są dyskretne, choć skojarzenia pojawiają się natychmiast
Podstawą pozostał klasyczny czarno-biały Old Skool. Cholewkę wykonano z połączenia zamszu oraz płótna. Biały skórzany Sidestripe biegnie przez bok buta, a niewielkie czerwone róże z zielonymi łodygami umieszczono tuż pod nim, przy dolnej krawędzi bocznego panelu. Haft jest znacznie spokojniejszy niż roślinne wzory znane ze starszych wersji tego modelu, w których róże potrafiły zajmować niemal cały bok cholewki.
I właśnie ta powściągliwość dobrze służy projektowi. Buty zachowały charakter klasycznych Old Skooli, więc można je zestawić ze zwykłymi dżinsami, szerokimi spodniami albo prostą sukienką. Róże pojawiają się dopiero przy bliższym spojrzeniu. Nie zamieniają sneakersów w florystyczną dekorację i nie wymagają budowania wokół nich całej stylizacji.

Czarne tło, białe sznurowadła i czerwień haftu tworzą też zestawienie, które trudno powiązać wyłącznie z jednym sezonem. Motyw został zaczerpnięty z konkretnego momentu w modzie, ale sam projekt powinien zestarzeć się łagodniej niż wiele dosłownych powrotów do lat 2010.
Stary fason nadal zapewnia marce sporo swobody
Old Skool zadebiutował w 1977 roku i był pierwszym modelem Vans z charakterystyczną boczną linią. Początkowo wzór stanowił zwykły szkic założyciela marki Paula Van Dorena. Z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów sneakersów. Konstrukcja pozostaje bliska skateboardingowym korzeniom – mamy miękko wyściełany kołnierz, wulkanizowaną podeszwę i klasyczny waflowy bieżnik.
Taka sylwetka pozwala marce regularnie zmieniać kolory, materiały i ozdoby, nie naruszając proporcji znanych od dziesięcioleci. Raz Old Skoole dostają cięższe podeszwy, innym razem odblaskowe panele, hafty lub nietypowe faktury. Odbiorca nadal wie jednak, z jakim butem ma do czynienia.
Róże wystarczają, by uruchomić wspomnienie, a jednocześnie projekt nie wygląda jak kostium przygotowany na imprezę tematyczną pod hasłem Tumblr 2016.

Cena pozostaje całkiem zwyczajna
Vans Old Skool Roses zadebiutowały 29 lipca 2026 roku na rynku amerykańskim. Regularna cena wynosi 80 dolarów, czyli około 300 zł. Jest więc zbliżona do kwot, których marka oczekuje za standardowe warianty swojego klasycznego modelu, choć ostateczna europejska wycena może wyglądać inaczej.
To rozsądna decyzja. Nostalgiczne odniesienie działa tu jako detal, a nie pretekst do stworzenia kolekcjonerskiego produktu za kilkukrotnie wyższą cenę. Old Skoole z różami mają trafiać na ulice, a nie czekać w pudełku na wzrost wartości.

Powrót estetyki 2016 roku może dla części osób wydawać się przedwczesny. Sama też jeszcze nie przywykłam do myśli, że ubrania sprzed dziesięciu lat zasługują już na określenie retro. Vans pokazuje jednak, jak szybko zmienił się cykl trendów. Wystarczy kilka haftowanych kwiatów, by zwykłe czarne trampki stały się małym wehikułem czasu. I podejrzewam, że na różach się nie skończy.
