powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Myśleliśmy, że 29 cali to dużo. Salsa właśnie przesunęła rowerową granicę

Jeszcze niedawno koła 29-calowe wydawały się rowerowym maksimum rozsądku. Pamiętam zresztą czasy, gdy same dwudziestki dziewiątki budziły podejrzliwość, wyglądały trochę nieproporcjonalnie, a część rowerzystów przekonywała, że większej średnicy naprawdę nikomu nie potrzeba. Minęło kilkanaście lat i dziś trudno znaleźć nowoczesny rower górski, w którym 29 cali byłoby czymś egzotycznym.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Myśleliśmy, że 29 cali to dużo. Salsa właśnie przesunęła rowerową granicę
Chcesz czytać więcej treści jak „Myśleliśmy, że 29 cali to dużo. Salsa właśnie przesunęła rowerową granicę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Teraz podobną dyskusję rozpoczynają koła 32-calowe. I Salsa postanowiła wrzucić do niej bardzo konkretny argument. Fargo 32 jest seryjnym rowerem wyprawowym zaprojektowanym od początku pod nowy rozmiar. Patrzę na niego z zainteresowaniem, ale również z pewną ostrożnością. Bo podczas kilkudniowej wyprawy wielkie koła mogą być błogosławieństwem. Do momentu, w którym gdzieś daleko od domu trzeba będzie znaleźć do nich oponę.

Wielkie koło ma sens właśnie tutaj

Salsa Fargo od lat zajmuje dość osobliwe miejsce w rowerowym świecie. Ma kierownicę typu baranek, ale znacznie bliżej jej charakterem do roweru górskiego niż szosówki. Powstała z myślą o długich trasach, szutrach, leśnych drogach i bikepackingu, czyli dokładnie takich warunkach, w których utrzymywanie prędkości i spokojne pokonywanie nierówności jest ważniejsze od błyskawicznego przyspieszania.

Szósta generacja Fargo została zbudowana wokół obręczy o średnicy montażowej ISO 686 mm, określanych jako 32-calowe. Dostępne są ramy ze stali chromowo-molibdenowej oraz tytanu 3/2,5, w obu przypadkach połączone z karbonowym widelcem. Konstrukcja przyjmuje opony o szerokości do 32 x 2,4 cala.

I właśnie w takim rowerze większe koło zaczyna mnie przekonywać bardziej niż w maszynie stworzonej do sprintów. Mniejszy kąt natarcia na przeszkodę sprawia, że duże koło łagodniej przechodzi przez kamienie, korzenie i koleiny. Łatwiej też zachowuje rozpęd. Podczas wielogodzinnego pedałowania po szutrze ta różnica może być cenniejsza niż urwanie kolejnych kilkuset gramów z ramy.

Testy Fargo 32 wskazują zresztą dokładnie taki charakter. Rower zachowuje się stabilnie na otwartych drogach i nierównych szutrach, dobrze utrzymuje prędkość, ale wymaga większego zaangażowania podczas ciasnych manewrów oraz ponownego rozpędzania. Testowany tytanowy egzemplarz z dodatkowym wyposażeniem ważył około 11,8 kg.

32 cale również dla osoby mierzącej 157 cm

Na pierwszy rzut oka Fargo 32 wygląda jak rower zaprojektowany dla kogoś, kto regularnie uderza głową w górną framugę drzwi. Tymczasem Salsa zrobiła coś znacznie ciekawszego.

Najmniejszy rozmiar ramy przeznaczony jest już dla osób mierzących około 157 cm. Producent oferuje cztery rozmiary – S, M, L i XL – a cała geometria została opracowana specjalnie dla wielkich kół. Kąt główki ramy wynosi 67 stopni, a długie tylne widełki oraz nisko położony suport mają poprawiać stabilność.

To ważniejsze, niż może się wydawać. Jednym z podstawowych zarzutów wobec 32-calowych konstrukcji jest właśnie ich dopasowanie do niższych rowerzystów. Większe koła potrzebują przestrzeni, a projektant musi jeszcze znaleźć miejsce na ramę, stopy użytkownika, kierownicę i sensowną pozycję za kierownicą.

Salsa pokazuje więc, że 32 cale nie muszą zostać kolejną ciekawostką dla dwumetrowych entuzjastów sprzętu. I akurat ten element projektu uważam za szczególnie udany.

Wyprawówka powinna dać się naprawić na końcu świata

Fargo zachowała też mnóstwo cech, które mają sens dopiero wtedy, kiedy rower przestaje służyć do niedzielnej rundki wokół domu.

Na widelcu znalazły się mocowania Three-Pack oraz punkty montażowe przedniego bagażnika. Rama przyjmie bidony, torby i dodatkowy ekwipunek. Można zastosować amortyzowany widelec o skoku 80 mm. Jest standard UDH, gwintowany suport BSA 73 mm i sporo przewodów poprowadzonych zewnętrznie, co znacznie ułatwia obsługę oraz naprawy.

Mam dużą słabość do takiego podejścia w sprzęcie wyprawowym. Idealnie schowany przewód wygląda świetnie na zdjęciu katalogowym. Przy drodze kilkaset kilometrów od najbliższego dużego serwisu możliwość dostania się do niego zwykłymi narzędziami szybko staje się bardziej atrakcyjna.

Genialny pomysł, dopóki nie złapiesz gumy?

Ekosystem 32-calowych części szybko się rozwija. Teravail przygotował między innymi opony Cannonball i Camrock, własne obręcze oraz kompletne koła. Salsa oferuje już także kompatybilne produkty Maxxisa i Velocity. To znacznie więcej niż samotny eksperymentalny rozmiar istniejący wyłącznie na targowym stoisku.

Nadal pozostaje jednak spora różnica pomiędzy możliwością zamówienia opony przez internet a znalezieniem jej w małym sklepie rowerowym podczas wyprawy. Oponę 29-calową znajdziemy praktycznie wszędzie. Z 32-calową przez jakiś czas może być znacznie trudniej. Nawet testerzy Fargo wskazują dostępność części jako jeden z głównych problemów nowej platformy.

Dla mnie właśnie tutaj rozstrzygnie się przyszłość 32 cali. Sama fizyka przemawia za dużymi kołami w rowerach długodystansowych. Rynek musi jeszcze nadążyć za fizyką.

Cena też przypomina, że jesteśmy na początku

Stalowy zestaw ramowy Fargo 32 kosztuje w USA 1799 dolarów, czyli około 6740 zł. Za wersję tytanową trzeba zapłacić 3499 dolarów, czyli około 13 100 zł. Mówimy wyłącznie o ramie i widelcu – kompletny rower wymaga jeszcze kół, napędu, hamulców i reszty wyposażenia.

Tytanowa konfiguracja może więc kosztować tyle, ile całkiem przyzwoity używany samochód. Trudno oczekiwać, żeby Fargo 32 natychmiast pojawiła się pod co drugim sklepem spożywczym.

Mam jednak wrażenie, że warto obserwować ją z innego powodu. Rynek rowerowy co kilka lat przesuwa granicę tego, co uznajemy za normalne. Kiedyś 29-calowe koła wyglądały na przesadę. Dziś spór dotyczy już 32 cali.

Nie mam pewności, czy za kilka lat właśnie taki rozmiar stanie się nowym standardem wyprawowym. Fargo udowadnia jednak, że dyskusja przestała dotyczyć prototypów. Można już kupić ramę, dobrać opony, spakować namiot i naprawdę ruszyć w drogę. Byle na wszelki wypadek zabrać ze sobą zapasową dętkę.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Myśleliśmy, że 29 cali to dużo. Salsa właśnie przesunęła rowerową granicę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX