Uczyliście kiedyś psa nosić kaganiec? Jak tylko poczuje coś na nosie i za uszami, próbuje zerwać to łapą. Najczęściej prawą. Ale taka specjalizacja dotyczy nie tylko łap. Tej wiosny, zachęceni kwietniowym słońcem, odkręciliśmy wodę w ogrodzie. Mój pies Bryś uwielbia pić prosto z kranu i podszedł, jak zawsze, od lewej strony. Niestety, nocny przymrozek sprawił, że rura pękła – sikało więc podwójnie, i z kranu, i z boku. Ta boczna struga trafiała prosto w nos próbującego się napić Brysia. Szybko się zniechęcił, choć gdyby podszedł z prawej strony, mógłby się napić spokojnie. Próbowałam go do tego przekonać. Na próżno – liznął wodę raz czy dwa ale z prawej strony picie nie szło mu zupełnie. Trochę na tej samej zasadzie, jak mnie nie wychodzi noszenie torebki na prawym ramieniu bo nauczyłam się nosić ją na lewym.

Psa też dotyczy zjawisko lateralizacji, czyli – fachowo mówiąc – czynnościowej przewagi jednej strony ciała, co wyraża się w częstszym i skuteczniejszym używaniu jednego z parzystych organów. Aż trudno uwierzyć, że przez lata naukowcy uważali, że to cecha wyłącznie ludzi, a dokładniej naszych rąk. Piszemy, tniemy, głaszczemy, a nawet przekręcamy klucz w zamku głównie jedną z nich. Praworęczni dominują, stanowią około 90 proc. populacji. Do początku XX w. naukowcy tłumaczyli lateralizację rozwojem narzędzi i innych aspektów cywilizacji, takich jak pismo, które wymusza koncentrację naszej uwagi na początku zdania, a więc – w większości kultur – w lewym górnym rogu kartki, tabliczki glinianej, pergaminu czy papirusu. Na zwierzęta nie zwracano pod tym kątem baczniejszej uwagi, bo przecież w ich przypadku „ręczność” wydawała się bez sensu.

Odchylenie prawicowe

W naturalnych warunkach świat bombarduje wszak żyjące w nim istoty bodźcami dochodzącymi ze wszystkich stron. Specjalizacja jednej strony nie powinna więc mieć wpływu na przeżycie – przeciwnie, może je utrudniać. W końcu małpa siedząca na drzewie z równym prawdopodobieństwem trafi na dojrzały owoc rosnący bliżej lewej lub prawej ręki. Wilk z równym prawdopodobieństwem może spostrzec jelenia lewym lub prawym okiem. A zapach kwiatów może dolecieć w pierwszej kolejności do prawego lub do lewego czułka pszczoły. Teoretycznie tak właśnie jest, ale zwierzęta widać o tym nie wiedzą. Kolejne gatunki poddawane testom na „ręczność” wykazują tę cechę. Co ciekawe, większość stawia na tę samą stronę, co my.

Jeśli przyklei się kawałek papieru do pyska ropuchy szarej, to będzie próbowała go zerwać prawą łapą. Morsy poszukujące małży na morskim dnie zwykle ryją pyskiem, ale od czasu do czasu pomagają sobie przednimi płetwami – w 89 proc. prawymi. Daniele walczące o samice najpierw uderzają przeciwnika prawym rogiem. Karibu grzebiące w śniegu, by dokopać się do chrobotków, używają prawej racicy. Większość muszli ślimaków jest prawoskrętna (kiedy ustawi się muszlę „uchem” do przodu, a czubkiem ku górze, to „ucho” znajduje się po naszej prawej stronie). Nawet flamingi odpoczywające w filadelfijskim zoo zwykle kładą głowę na grzbiecie, zginając szyję w prawą stronę.

U ośmiornic po równo

Ta dominacja prawostronności nie jest całkowita. Mieszkające obok karibu woły piżmowe raczej grzebią w śniegu lewą nogą. Krowy kładą się na lewym boku, kiedy chcą w spokoju przeżuwać. A ośmiornice wykazują lateralizację rozłożoną w populacji po równo. Jak u ośmioramiennego zwierzęcia ustalić prawo- lub leworęczność? Austriaccy naukowcy z Uniwersität Wien zbudowali w laboratoryjnym akwarium grotę w kształcie litery T. Głowonogi są ciekawskie i inteligentne. Kiedy znalazły się w pobliżu niszy, nie potrafiły się powstrzymać przed włożeniem do niej ramienia – a nuż kryje jakieś przysmaki? Każde z ośmiu testowanych zwierząt używało w tym celu tego samego ramienia. Manipulując zaś przedmiotami, korzystały z jednej, dwóch lub trzech ulubionych kończyn – stale tych samych. Skąd to wiadomo? Naukowcy obliczyli, ile jest możliwych kombinacji użycia ośmiu ramion: dokładnie 448. Zwierzęta w laboratorium korzystały jednak z zaledwie 49 kombinacji, przy czym zwykle używały ramion znajdujących się najbliżej oczu. Teraz już tylko należało ustalić, czy wolą używać oka prawego, czy lewego, i „ręczność” ośmiornic staje się widoczna.



Najdziwniejsze jednak jest to, że lateralizacja może dotyczyć organów nieparzystych, takich jak ogon. Trzy gatunki czepiaków – małp z Ameryki Łacińskiej – kuszono rodzynkami umieszczonymi za siatką, poza zasięgiem łap. Czepiaki mają jednak bardzo długie ogony. Część z nich szybko nauczyła się, że właśnie nimi może chwycić przysmaki. Jedne małpki sięgały z prawej, drugie z lewej, ale poszczególne zwierzaki trzymały się jednego kierunku. Okazało się, że zawsze sięgały z tej samej strony, z której owijały ciało ogonem, odpoczywając lub śpiąc. Także węże mają ulubione kierunki zwijania się w kłębek. Amerykańskie mokasyny błotne zwykle układają się zgodnie z ruchem wskazówek zegara (głowa spogląda ku nam, a ciało skręca w prawo).

Do wypitki, do wybitki...

 

Skoro jest tak powszechna, to jakiś sens takiej kierunkowej specjalizacji być musi – pomyśleli naukowcy i zaczęli drążyć temat. Wysyp publikacji naukowych zaczął się na przełomie XX i XXI w. Badania zaś koncentrują się na oczach i ich powiązaniach z mózgiem. A dokładniej – na znanym od dawna fakcie, że lewym okiem zarządza prawa półkula, a prawym lewa. W eksperymentach przeprowadzanych w laboratorium i obserwacjach w naturze okazało się, że oczy mocniej reagują na różne bodźce. Ropuchy mają silniejszy odruch ucieczki, kiedy drapieżnika jako pierwsze zauważy oko lewe (prawa półkula). U szczudłaków, ptaków szukających w płytkiej wodzie owadów, robaków, krewetek czy małży, prawe oko (lewa półkula) skupia się na polowaniu, lewe zaś (półkula prawa) na zalotach. Podobnie reaguje większość kręgowców. Samce traszek częściej zataczają zalotne kręgi, skręcając w lewo (spoglądają na wybrankę lewym okiem). Samice jaszczurek zwanych kolcogwanami (Sceloporus virgatus) chętniej przyjmują zaloty, gdy konkurent zbliża się od lewej. Kiedy jednak tracą na amory ochotę, a na zalotnika padnie wzrok prawego oka, ich agresja wybucha z większą siłą.

Mam cię na (lewym) oku!

Dlaczego? Dwie półkule mózgu odpowiadają za różne funkcje. Prawa półkula (lewe oko) analizuje podstawowe emocje i niespodziewane zmiany zachodzące wokół zwierzęcia oraz angażuje się w interakcje socjalne. Lewa półkula (prawe oko) kontroluje zachowanie w sytuacjach rutynowych, a także związana jest z żerowaniem (polowaniem). Użycie „uczuciowego” lewego oka zależy jednak od swoistego emocjonalnego układu sił. Większość matek odruchowo kładzie niemowlę – całkowicie wszak od nich uzależnione – na lewej ręce (bliżej lewego oka). Zauważyli to twórcy obrazów Madonny z Dzieciątkiem i większość właśnie tak jest malowana. Ale w życiu małych białuch, pięknych białych waleni z północnych mórz, które od urodzenia wykazują dużą samodzielność, to dzieci decydują o swojej pozycji względem matki. I najczęściej tak pływają przy jej boku, żeby mieć na nią lewe oko.

Co ciekawe – i niewątpliwie silnie powiązane z emocjami – lewa strona bywa faworyzowana w seksie. Samice ptaków, które z oczywistych przyczyn starają się być możliwie najlżejsze, mają nie dwa jajniki, ale jeden – konkretnie lewy. Jak na to odpowiadają samce? U tych nielicznych gatunków ptaków, które zachowały penisy (należą do nich m.in. strusie, łabędzie czy kaczki), narządy te są wygięte w lewo. Reszta, która przekazuje wybrance nasienie za pomocą szybkiego „pocałunku” kloak, kopuluje od lewej strony – co zbadano dokładniej u nadobniczki drzewnej. Chodzi o to, żeby plemniki znalazły się choćby o kilka centymetrów bliżej celu.

Wracając do badań faworyzowanych oczu –  przyczyniły się one też do odkrycia, która z półkul specjalizuje się w rozpoznawaniu kierunku na podstawie pola magnetycznego. Ludzie mają tę zdolność rozwiniętą w ograniczonym zakresie, ale ptaki są mistrzami. Naukowcy przekonali się o tym, testując szlarniki rdzawo- boczne migrujące między Tasmanią i Nową Zelandią a Australią i w obrębie tego kontynentu. Eksperyment polegał na zasłanianiu lewego i prawego oka ptaka umieszczonego w kontrolowanym polu magnetycznym. Zadaniem wędrowców, poddawanych doświadczeniu w okresie migracji, było znalezienie kierunku północnego (oczywiście ustalonego sztucznie przez badaczy). Szlarnik, który miał zasłonięte oko prawe, czyli patrzył lewym, mylił się. Ten z zasłoniętym lewym radził sobie świetnie. Podobnie zachowują się rudziki i gołębie domowe. Wniosek? Za rozpoznawanie pola magnetycznego u ptaków odpowiada lewa półkula (prawe oko).

Jednostronni mają lepiej

Niestety, nie wszystkie wyniki tak ładnie wpasowują się w ten podział zadań między półkulami. Wprawdzie trznadle prawym okiem (lewą półkulą) wypatrują drapieżników, ale już sikory ubogie, kawki czy sójki mają na wroga bardziej wyczulone oko lewe. Może więc natura preferuje po prostu podział pracy między półkule jako taki, a nie jedną jego odmianę? Zawsze zazdrościłam koleżance, że potrafi pisać prawą i lewą ręką, a ja nie umiem się nauczyć tej sztuki. Ale może to właśnie dobrze, że jestem silnie zlateralizowana? Wiele badań na to wskazuje. Okazuje się, że kurczęta, które wykazują silną lateralizację – a więc mają jedno oko bardziej wyczulone na widok jedzenia, a drugie na jastrzębia – mają bardziej podzielną uwagę. Mogą się więc najeść i jednocześnie uniknąć zagrożenia. W populacjach słodkowodnych ryb z Ameryki Środkowej te osobniki, które wykazują silniejszą preferencję jednej strony ciała, są też odważniejsze.

Słonie azjatyckie o silniejszej lateralizacji, a więc częściej sięgające trąbą do kępki trawy od lewej lub prawej strony, o 0,7 sekundy szybciej pakują kąsek do pyska niż te, które takich preferencji nie mają. Naukowcy przeanalizowali filmy z życia 41 dzikich osobników mieszkających w Parku Narodowym Uda Walawa na Sri Lance z ponad 3 tys. przypadków chwytania czegoś trąbą. Dla zwierzęcia pożerającego 150–200 kg roślinności dziennie te ułamki sekund sumują się w minuty, a to oznacza cenną przewagę nad „obutrąbnym” konkurentem.

Zagadka prawicowości

 

Skoro jednak liczy się sama lateralizacja, a nie jej kierunek – od lewej czy od prawej – to czemu prawostronni występują w przyrodzie częściej? Wiadomo, że generalnie żyje się im lepiej. Porównano szympansy łowiące termity za pomocą gałązki wkładanej do dziurki w gnieździe owadów. Te praworęczne okazały się wydajniejsze. Hodowcy koni zauważyli, że prawonożne wierzchowce odnoszą więcej sukcesów na wyścigach i są mniej podatne na urazy. Papugi żako chętniej używające prawej łapy do manipulacji jedzeniem i przedmiotami wykazują też większe zdolności do nauki słówek. Lewołape jaszczurki – a izraelscy uczeni przebadali pod tym kątem 193 gatunki! – częściej tracą ogony i noszą na ciele blizny po bliskich spotkaniach z drapieżnikami. Dwaj wybitni uczeni zajmujący się lateralizacją zwierzęcego mózgu – Giorgio Vallortigara i Lesley J. Rogers – doszli do wniosku, że pojawiła się ona bardzo dawno w ewolucji zwierząt, a już przodkowie kręgowców z dużym prawdopodobieństwem preferowali jedną lub drugą kończynę czy oko. Prawą czy lewą – to raczej kwestia przypadku, a potem dziedziczenia. Ale skoro już jakaś opcja została wybrana i zwierzę musiało żyć z innymi pobratymcami, presja społeczna sprawiła, że lepiej radził sobie ten, który wybrał tę samą łapę czy płetwę, co większość. Wspólna asymetria zapewnia optymalną
koordynację.

Jest to o tyle ważne, że badania dotyczące ludzi – choć budzą kontrowersje – wskazują, że osoby leworęczne częściej niż praworęczne ulegają wypadkom i skaleczeniom, nieco częściej chorują i żyją średnio o dwa lata krócej. Ale ponieważ nic na prawo- czy leworęczność poradzić nie można – w końcu to cecha dziedziczona – leworęcznych śpieszę pocieszyć, że statystyka niekoniecznie rządzi jednostką. I że znaleźli się w doborowym towarzystwie. Leworęczni byli m.in. Napoleon Bonaparte, Charlie Chaplin, Marilyn Monroe, Michał Anioł czy Jimi Hendrix. No i tylko leworęczni co roku 13 sierpnia obchodzą swoje międzynarodowe święto!