Pomimo swojej ogromnej popularności i rozwiniętego aspektu estetycznego okularów, nie każdy jest gotowy się na nie zdecydować. Część z powodów praktycznych, inni estetycznych, a i kolejne osoby znajdą swoją przyczynę, ze względu na którą wolą nosić tak zwane kontakty zamiast tradycyjnych „szkieł” na nosie. Badacze z Dubaju, mogą do tego dorzucić swoją cegiełkę.
Smart soczewki kontaktowe mogą się pojawić już za trzy lata
W Dubaju, w laboratoriach firmy Xpanceo już od pięciu lat, firma deep techowa (mówiąc w skrócie, to takie, które pracują nad przełomowymi technologiami. Filmy szpiegowskie lubią je portretować) pracuje nad stworzeniem wynalazku, który miałby odmienić każdą branżę. Wszystko ze względu na swobodę, jaką dają soczewki kompaktowe względem tradycyjnych okularów, a już wybitnie gogle rozszerzonej rzeczywistości.

Użytkownik tego wynalazku, miałby być stale wspierany przez agenta sztucznej inteligencji, który by właśnie rezydował na skraju naszej gałki ocznej. Miałby oferować wszystko to, czego się można spodziewać i po dzisiejszych goglach oraz okularach rozszerzonej rzeczywistości. Na uchu użytkownika spoczywałby niezbędny element tej układanki, czyli swoisty komputer szkieł.
Czytaj też: Smart okulary nareszcie mają sensowną funkcję, ale koszt powala na kolana
Kontakty zawierają w sobie wszelkie niezbędne mikroprocesory, baterie, antenę i wszelkie komponenty, które są niezbędne do działania smart urządzeń. Są po prostu tycie i tak ułożone, żeby nie zakłócały wizji. Nie jest to błędem mówić o nich w formie dokonanej, gdyż manager firmy Roman Axelrod (współpracujący z założycielem i CTO Valentynem Volkovem), mówi wprost: smart soczewki kontaktowe istnieją i zostaną w marcu pokazane podczas targów mobilnej elektroniki MWC w Barcelonie.

Wracając jednak do “komputera”, jest on bardzo ważnym elementem, odpowiedzialnym za obliczenia, a także bezprzewodowe połączenie z soczewkami. Najbardziej imponujące jest to, że nie tylko przesyła do nich informacje, ale też dba o poziom baterii szkieł, żeby z zaskoczenia nie zawiodły w ciągu dnia swojego użytkownika.
Zdaliśmy sobie sprawę, że soczewka kontaktowa może być uniwersalną odpowiedzią nie tylko na monitorowanie stanu zdrowia w czasie rzeczywistym, ale także uniwersalnym interfejsem między naszym mózgiem a maszynami tak w ogóle. Wszystko dlatego, że nasze oko, z optogenetycznego punktu widzenia, jest częścią mózgu, ponieważ otrzymujemy 80% informacji przez wzrok.
– powiedział Volkov
To też ma umożliwić zaawansowaną współpracę z pozostałymi urządzeniami osoby noszącej wynalazek Xpanceo. Co pozwoli chociażby na ułatwione monitorowanie zdrowia. Soczewki kontaktowe są wypełnione narzędziami pozwalającymi na analizę składników łez oraz odczytują wszelkie ruchy (napięcia, ciśnienie i podobne) oka, dając użytkownikowi wiele informacji o kondycji jego organizmu. Twórcy chcą, żeby ich rozwiązanie znalazło szczególne zastosowanie także podczas misji kosmicznych.

Naturalnie, takie narzędzie budzi, a jeżeli nie to na pewno powinno budzić alarm w każdym z nas, szczególnie, że najwyraźniej twórcy mocno bagatelizują kwestię prywatności. Już teraz jest wiele problemów z naruszaniem prywatności przy pomocy smart okularów, które mają światełka ostrzegające przed nagraniem, ale i tak nie udaje się całkowicie przewidzieć kiedy jest się nagrywanym.
Tutaj twórcy mają narzędzie jeszcze bardziej dyskretne, bo soczewki kontaktowe (co natychmiast naraża na ich niezauważenie milionów osób neuroatypowych) przecież nie będą nagle świeciły podczas nagrań, a do tego czy kogoś by zastanowiły fikuśne kontakty? To nie jest nic niezwykłego. Niestety Xpanceo ten problem zbywa mówiąc, że straszniejsze jest, jak dane są wykorzystywane…

Produkt zostanie ukazany już za pół roku, ale na rynek ma wkroczyć nieprędzej niż w 2030 roku. Co więcej, jak każde soczewki kontaktowe, mają się one równie szybko zużywać (tworząc kolejny problem elektrośmieci), więc będą musiały być zamawiane w subskrypcji, która może sięgnąć około 10 tysięcy złotych rocznie.
Źródło: cnet
