Nuance Audio to jedna z najnowszych propozycji, która zamiast używać szkieł i ramek do tworzenia wirtualnych rzeczywistości, postawiła na wspomaganie słyszenia. Bynajmniej nie jest to dodatek lub gloryfikowanie jakiejś funkcji udającej medyczne podejście. System wspierania słuchu zastosowany w okularach Nuance Audio Plus, właśnie otrzymał zielone światło od FDA, amerykańskiej agencji do spraw żywności i leków, która podlega bezpośrednio rządowi.
Czy to nareszcie smart okulary, które maja sens? FDA daje zielone światło mechanizmowi wspierającemu słyszenie
Nim się jednak zaczniemy ekscytować, warto pewne rzeczy powiedzieć sobie jasno, firma Nuance jest częścią grupy pod przewodnictwem EssilorLuxottica. A to zaś jest partner nikogo innego jak Mety w produkcji Ray-Banów. Te zaś smart okulary tworzą tak wiele problemów w naszym społeczeństwie przepełnionym już śledzeniem, aparatami i social mediami, że warto się mieć na baczności.

Co więcej, Nuance Audio Plus nie są także dla osób o słabych nerwach, bo jak usłyszą cenę, to mogą paść na miejscu. Prawdopodobnie z powodu swojej bardzo wąskiej specjalizacji, są tworzone dla ograniczonej grupy odbiorców, a to niestety w naszym świecie jest powód do dźwigania ceny, te klepnięte przez FDA oksy to już koszt 829 dolarów. Mocno ponad średnią cenę typowych smart okularów.
Czytaj też: Inteligentne okulary też mogą być eleganckie. Ten model łączy styl z najnowszą technologią
Jest to już kolejna generacja urządzenia stworzonego przez Nuance. Producent obiecuje, że zostało poprawione dosłownie wszystko, co ma ogromne znaczenie ze względu na grupę docelową. Jakość dźwięku stała się lepsza, a wraz z nią skuteczność izolacji głosu rozmówcy (którą można przetestować na oficjalnej stronie twórców, ale w bardzo, bardzo, bardzo sztucznej rozmowie) oraz żywotność baterii na jednym ładowaniu do 10 godzin, co jest nie tyle miłe, co po prostu niezbędne dla takiego urządzenia.

Postarano się także od strony ergonomii użytkowania. Nie trzeba szukać włącznika ani wyłącznika, bo mechanizm usypiania systemu został zamontowany w oprawkach, które przechodzą w tryb snu po złożeniu okularów. Każda para jest ładowana indukcyjnie na specjalnej podkładce dokładanej do zestawu, a opcjonalnie można dokupić specjalne etui dźwigające koszt całego zestawu do astronomicznego 1 tysiąca dolarów.
Normalność, czyli brak kamer i wścibskiej sztucznej inteligencji, oznacza że twórcy nie musieli wkładać do oprawek wielu procesorów, przewodów i matryc. Co natychmiast odbiło się na estetycznej stronie smart okularów, wyglądają po prostu normalnie i można je nawet kupić ze szkłami korekcyjnymi bez żadnych problemów.

Z tej okazji Nuance Audio Plus są dostępne w trzech stylach: kanciaste Square, okrągłe Panthos i coś pomiędzy o nazwie Upturn. Każda z par jest także do wyboru w pięciu kolorach jak oliwkowy, granatowy, czy akurat na premierę nowego iPhone’a burgundowy. I warto też wiedzieć, że chociaż da się zamontować szkła korekcyjne, to ponownie dźwiga cenę.
Czytaj też: Apple twardo idzie w okulary AR, chociaż nikt na nie nie czeka
Żadne okulary smart nie byłyby w pełni inteligentne, gdyby nie dodano i aplikacji. Tutaj jest o tyle istotna, że pozwala dostosować parametry do swojego użytkownika, co w przypadku osób niedosłyszących ma naturalnie o wiele większe znaczenie niż dla przeciętnej osoby decydującej się na zakup tego typu sprzętu. Działają w pewnym sensie jak słuchawki z ANC. Wystarczy użyć jednego przycisku, aby się przełączać z trybu słyszenia wszystkiego dookoła do takiego skupiającego mikrofony na osobie przed nami. Wzorem słuchawek, posłuży do tego stuknięcie w ramki oraz aplikacja.

Miło widzieć, że nawet wśród smart okularów, które słusznie nie cieszą się pozytywnym odbiorem, coś jednak pozytywnego może zaistnieć. Szkoda tylko, że osoby które by ich potrzebowały, są skazane na zestaw o wiele droższy niż inni użytkownicy.
Źródło: gizmodo
